W bielskiej WSA grupa parlamentarzystów dyskutowała wczoraj ze studentami na temat planów przedłużenia wieku emerytalnego do 67 lat. - Myślałam, że spotykam się z przyszłymi przedsiębiorcami - mówiła wyraźnie zawiedziona pos. Mirosława Nykiel.
 
W spotkaniu w Wyższej Szkole Administracji udział wzięło troje posłów z bielskiego okręgu wyborczego: Aleksandra Trybuś, Mirosława Nykiel i Sławomir Kowalski. Wszyscy z Platformy Obywatelskiej. Parlamentarzyści przygotowali obszerną prezentację graficzną rządowych planów reformy. Odwoływano się do przykładów państw, w których już jest lub będzie obowiązywał wkrótce podobny, a czasem nawet wyższy limit wieku uprawniającego do emerytury. Argumentom demograficznym towarzyszyły symulacje finansowe.
 
Wykład o przyszłości przerodził się wnet w gorącą dyskusję na temat aktualnego rynku pracy. Okazało się, że znaczna część uczestników spotkania nie tylko studiuje, ale jednocześnie pracuje zawodowo. Studenci skarżyli się, że są wykorzystywani przez pracodawców, którzy proponują im wyłącznie tzw. umowy śmieciowe. - Gdy mija termin umowy-zlecenia, jestem odsyłany od jednego pośrednika do drugiego - opisywał ten mechanizm jeden ze studentów fizjoterapii. - Formalnie jest to zgodne z prawem, ale w ten sposób mogę pracować do śmierci i żadnych składek emerytalnych nie będę miał!
 
W podobnym tonie wypowiadali się inny studenci. - Nie wiem, skąd w tych młodych ludziach tyle pesymizmu - zastanawiała się głośno posłanka Trybuś. Jej rozterki sala przyjęła gromkim śmiechem.
 
Pos. Kowalski przyznał, że „umowy śmieciowe” są nieszczęściem obecnego rynku pracy. Deklarował, że będą stopniowo eliminowane. - Za rok, dwa ich czas musi się skończyć - podkreślał poseł PO, który obiecał słuchaczom kolejną debatę, tym razem na temat bezrobocia. Pracujący studenci skarżyli się na szkodliwe dla zdrowia warunki pracy fizjoterapeutów. Dlatego trudno im wyobrazić sobie, że będą sprawni zawodowo w wieku 67 lat.
 
 - Nie wiemy, jak będzie wyglądała nasza praca za kilkadziesiąt lat, bo już teraz ludzie pracują w zupełnie innych warunkach niż kilkadziesiąt lat temu - ripostowała pos. Nykiel, która w pewnej chwili zauważyła, że spodziewała się debaty z przyszłymi przedsiębiorcami, a tymczasem uczestnicy spotkania stanowią naturalne zaplecze związków zawodowych.
 
rok