Nastolatka namówiła swojego o rok starszego kolegę, żeby zadzwonił do domu jej szkolnej koleżanki i poinformował rodzinę o podłożeniu ładunku wybuchowego. W efekcie alarmu bielska policja ewakuowała mieszkańców dwóch sąsiadujących ze sobą domów.
 
Wieczorem w prywatnym domu przy ul. Przepiórek w Bielsku-Białej zadzwonił telefon. 15-letnia mieszkanka usłyszała w słuchawce głos nieznajomego mężczyzny informującego o podłożeniu na posesji ładunku, który wybuchnie za trzy godziny. Wystraszeni mieszkańcy poinformowali policję. Na miejscu natychmiast pojawiły się służby ratownicze. Ewakuowano mieszkańców dwóch budynków. Policyjni pirotechnicy przeszukali wszystkie pomieszczenia.
 
Informacja o podłożeniu "bomby" okazała się fałszywa. Kryminalni pracujący nad sprawą szybko ustalili, że związek z tym zdarzeniem ma para nastolatków. Nastolatka i jej o rok starszy kolega zostali zatrzymani. Oboje nie spodziewali się, że policjanci wpadną kiedykolwiek na ich trop. Z ustaleń funkcjonariuszy zajmujących się zwalczaniem przestępczości nieletnich wynika, że dziewczyna namówiła swojego kolegę, żeby zadzwonił do jej szkolnej koleżanki i poinformował o "bombie". Zrobiła to z zazdrości o chłopaka.
 
Sprawcy odpowiedzą za swój czyn przed sądem dla nieletnich. Ich rodzice najprawdopodobniej zmuszeni będą pokryć koszty akcji sięgające kilkunastu tysięcy złotych.
 
ab