Pomimo apeli o zaprzestaniu wypalania traw, wciąż płoną łąki. Od początku miesiąca bielscy strażacy aż 80 razy gasili pożary suchych traw i zarośli. Najwięcej pożarów odnotowano w Bielsku-Białej (24) oraz w gminie Porąbka (16).
 
Żywioł zagraża często życiu ludzi, o czym można się było przekonać 17 marca, kiedy 38-letni mężczyzna, który sam próbował ugasić pożar przed przybyciem straży pożarnej, podtruł się dymami pożarowymi i konieczne było udzielenie mu pomocy w postaci tlenoterapii. Na terenie Bielska-Białej i powiatu bielskiego nie doszło jeszcze w tym roku do sytuacji krytycznej, aby pożar trawy przeniósł się na zabudowania. Straż ostrzega jednak, że wystarczy silniejszy wiatr i żywioł może rozprzestrzenić się na budynki mieszkalne czy też pobliski las.
 
Patrycja Pokrzywa z PSP w Bielsku-Białej przypomina, że wypalanie traw jest procederem sprzecznym z prawem. - W przypadku zauważenia osób nielegalnie wypalających trawy prosimy o zgłoszenie tego faktu na policję lub do straży pożarnej na jeden z numerów alarmowych: 997, 998 lub 112. Zgodnie z ustawą O ochronie przyrody, zabrania się wypalania łąk, pastwisk, nieużytków, rowów, pasów przydrożnych, szlaków kolejowych oraz trzcinowisk i szuwarów. Osoby, które łamią prawo podlegają karze aresztu albo grzywny. 
 
 
ab