Z biura urzędu przy ul. Słowackiego w Bielsku-Białej zginął laptop i telefon komórkowy o łącznej wartości prawie 4 tys. zł. Inny złodziej wykorzystał nieuwagę personelu salonu kosmetycznego przy ul. Stawowej, z którego zniknął laptop za 2 tys. zł.
 
W miniony czwartek z otwartego garażu przy bielskim placu Ratuszowym zniknął kompresor wart 700 zł. Właściwie nie ma dnia, aby oficer dyżurny policji nie przyjmował zgłoszeń o kradzieżach, do których dochodzi w biurach, hipermarketach, osiedlowych sklepikach, na targowiskach czy w autobusach. Złodzieje grasują wszędzie tam, gdzie panuje tłok, można kogoś niespostrzeżenie okraść i zniknąć w tłumie.
 
Z torebek, plecaków, saszetek i kieszeni giną portfele, a wraz z nimi dokumenty i gotówka. W piątek w autobusie MZK linii nr 11 kieszonkowiec okradł 62-letnią bielszczankę. Z kieszeni jej kurtki zniknął portfel z dokumentami, kartą bankomatową i gotówką w kwocie 270 zł. Dlatego policja apeluje o ostrożność i staranne zabezpieczenie posiadanego mienia. Otwarte drzwi mieszkań, pomieszczeń biurowych, szatni i pojazdów stanowią zachętę dla złodzieja.
 
 - Złodziej czeka na okazję - podkreśla Elwira Jurasz z KMP w Bielsku-Białej. - Zamknij drzwi na klucz w domu czy w pracy. Pamiętaj, żeby nie pozostawiać klucza w drzwiach.
 
ab