O winie roztrzygnie sąd.
Czy jeden z żywieckich radnych wpłynął na tamtejszą policję w ocenie kolizji drogowej. Nasz słuchacz twierdzi, że tak. „Miałem stłuczkę z pracownikiem jednego z radnych, ten najechał na moje auto, kiedy skręcałem w lewo. Myślałem, że sytuacja jest klarowna, tymczasem obawiam się, że winą za całe zdarzenie zostanę obarczony ja, a nie ten drugi kierowca” – skarży się mężczyzna. Radny Robert Kliś zaprzecza jakoby miał rozmawiać z policją na temat tego zdarzenia. „Pojawiłem się na miejscu, by pomóc swojemu pracownikowi i tyle” – wyjaśnia radny Kliś. Rzecznik żywieckiej policji Wiesław Zoń powiedział nam, że sprawa winy w przypadku tej kolizji jest niewyjaśniona i sprawą zajmie się sąd grodzki. Zoń przestrzega ponadto przed braniem pod uwagę jedynie racji jednej strony. „Policjanci będący na miejscu zdarzenia utrzymują, że rozmawiali z dwiema stronami kolizji, a osoba radnego nie miała żadnego wpływu na ocenę sytuacji jaką zastali na miejscu” – dodaje Wiesław Zoń.
Artykuł wyświetlono 1054 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›