Policja wyjaśnia, co rozzłościło 52-letniego bielszczanina do tego stopnia, że najpierw uszkodził drzwi w mieszkaniu sąsiada i uderzał w nie głową, a później rzucił się z pięściami na interweniujących funkcjonariuszy.
 
Wczoraj po południu policjanci z komisariatu III zostali wezwani na interwencję do jednego z mieszkań przy ul. Mieszka I, gdzie nietrzeźwy mężczyzna wszczął awanturę z sąsiadami. Zachowywał się wyjątkowo agresywnie. Uszkodził drzwi w mieszkaniu na korytarzu, powodując szkody w wysokości 300 zł. Następnie z całej siły uderzał w drzwi głową, chcąc najprawdopodobniej dostać się do tego mieszkania. Kiedy policjanci dotarli na miejsce, zastali zakrwawionego, pijanego mężczyznę. Szybko go obezwładniono i zakuto go w kajdanki, a mimo to nadal zachowywał się agresywnie.
 
Wezwane na miejsce pogotowie w asyście mundurowych przewiozło desperata do szpitala, gdzie nadal szarpał się i wyrywał, uniemożliwiając zaopatrzenie ran. Wulgarnie odnosił się zarówno do policjantów, jak i personelu medycznego. W czasie szamotaniny kopnął jednego z funkcjonariuszy w twarz. Badanie wykazało, że zatrzymany miał we krwi blisko 2 promile.
Ostatecznie policjanci przewieźli go do izby wytrzeźwień, gdzie spędził noc w pasach obezwładniających.
 
Mężczyzna usłyszał dziś zarzuty uszkodzenia cudzego mienia, znieważenia interweniujących funkcjonariuszy i naruszenia ich nietykalności cielesnej. Może trafić do więzienia na najbliższe pięć lat.
 
ab