W Bielsku-Białej śnieg topnieje w oczach, a na nieodśnieżonych w porę chodnikach tworzą się lodowiska. Bielskie Pogotowie Ratunkowe ma znacznie więcej roboty niż zwykle. Przechodnie łamią sobie nogi i ręce.
 
Podczas kilkutygodniowych mrozów służby medyczne w naszym mieście nie odnotowały większej ilości zgłoszeń. Od kilku dni jednak ambulanse wyjeżdżają dużo częściej. Na śliskich chodnikach bielszczanie łamią stawy skokowe, kolana, kończyny górne. Jak poinformował nasz portal dyrektor Bielskiego Pogotowia Ratunkowego Ryszard Odrzywołek, odkąd mrozy puściły jest o ok. 30 proc. więcej nagłych przypadków, które wymagają natychmiastowej interwencji chirurgicznej.
 
Do szpitalnego oddziału ratunkowego karetki odwożą też więcej pacjentów ze schorzeniami kardiologicznymi. Osoby po 60-tce na ogół kiepsko znoszą duże wahania ciśnienia atmosferycznego towarzyszące pogodzie przedwiosennej. Tylko dziś rano bielskie pogotowie otrzymało ponad 20 zgłoszeń od bielszczan skarżących się na złe samopoczucie.
 
Straż Miejska przypomina, że właściciele i administratorzy nieruchomości zobowiązani są do uprzątnięcia chodnika przylegającego do ich posesji. Zimą powinni usunąć śnieg i lód, aby umożliwić pieszym bezpieczny ruch po drodze publicznej. Obowiązek ten wynika z ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz regulaminu porządkowego przyjętego uchwałą Rady Miejskiej Bielska-Białej. Karą za złamanie postanowień ustawy jest grzywna nawet do 5 tys. zł.
 
Jak zapewnił nasz portal komendant bielskiej Straży Miejskiej Mirosław Tronkowski, strażnicy na bieżąco sprawdzają, czy właściciele i administratorzy nieruchomości oczyszczają swoje posesje ze śniegu i lodu. Straż otrzymuje też wiele sygnałów od mieszkańców, którzy ze względu na zlodowacenie powierzchni mają problemy z poruszaniem się niektórymi odcinkami chodników w mieście. Nieusunięty w porę mokry śnieg zamarza w wyniku nocnych spadków temperatury.
 
W związku z trwającą akcją "Zima" bielska Straż Miejska odnotowała łącznie 170 interwencji dotyczących łamania obowiązujących przepisów porządkowych. Strażnicy wypisali 31 mandatów na łączną kwotę niespełna 2,4 tys. zł. Zazwyczaj bielska straż wymierza winnym karę grzywny w wysokości 50-100 zł. Skierowano też jeden wniosek o ukaranie do sądu rejonowego. W razie nieszczęśliwego wypadku pokrzywdzeni mogą domagać się odszkodowania od osób, które dopuściły do zaniedbań.

ab