Tylko wczoraj wieczorem bielscy strażacy wyjeżdżali trzykrotnie do pomiarów tlenku węgla. W wyniku zatrucia czadem cztery osoby trafiły na obserwację do szpitala. W jednym z mieszkań stężenie tlenku węgla wynosiło aż 315 ppm!
 
Z bloku przy ul. Listopadowej pogotowie ratunkowe zabrało do szpitala dwoje dzieci z objawami zatrucia tlenkiem węgla. Po dokonaniu pomiarów przez strażaków okazało się, że czad uwalniał się z piecyka gazowego. Minęło nieco ponad pięć minut od tego zgłoszenia, gdy dyżurni straży pożarnej otrzymali informację o kolejnym podtruciu, tym razem w kamienicy przy Rynku, skąd pogotowie zabrało 54-letniego mężczyznę.
 
Do kolejnego pomiaru tlenku węgla strażacy zostali wezwani na prośbę mieszkańców domu przy ul. Miodowej. Zaniepokoiło ich złe samopoczucie matki uskarżającej się na zawroty głowy. Wcześniej kobieta przebywała w pomieszczeniu, w którym zainstalowany jest gazowy piec CO. Strażacy dokonali pomiaru i okazało się że stężenie tlenku węgla wynosi aż 315 ppm! Pogotowie Ratunkowe zabrało 65-letnią poszkodowaną do szpitala.
 
Straż pożarna ostrzega, że każdego roku z powodu zatrucia czadem ginie kilkadziesiąt osób. Tragedie bardzo często nie mają związku z powstaniem pożaru, lecz są wynikiem niewłaściwej eksploatacji budynku i znajdujących się w nich urządzeń i instalacji grzewczych.

 - W trosce o własne bezpieczeństwo warto rozważyć zamontowanie w domu czujek dymu i gazu, które znacznie zwiększają nasze bezpieczeństwo - apeluje Patrycja Pokrzywa z PSP w Bielsku-Białej. - Koszt zamontowania czujek jest niewspółmiernie niski do korzyści, jakie daje zastosowanie tego typu urządzeń.
 
ab