Tęgi mróz utrzymujący się szczególnie nocą sprzyja wypadkom związanym z niewłaściwym użytkowaniem piecyków gazowych. Z domu przy ul. Młyńskiej w Bielsku-Białej pogotowie zabrało do szpitala matkę z dwojgiem dzieci podtrutych czadem o rekordowym stężeniu.
 
W mroźne dni i noce czad jest szczególnie groźny. W czasie minionego weekendu bielska straż pożarna interweniowała pięć razy w związku z uwalnianiem się niebezpiecznego, bezwonnego gazu, jakim jest tlenek węgla. W tym sezonie grzewczym odnotowano już 85 takich zdarzeń.
 
W miniony piątek w budynku przy bielskiej ul. Młyńskiej tlenkiem węgla podtruła się cała rodzina. Pogotowie ratunkowe zabrało do szpitala na obserwację matkę z dwojgiem dzieci. Następnie do szpitala o własnych siłach udał się właściciel tego mieszkania. Strażacy dokonali pomiarów tlenku węgla, które wskazały ponad 200 ppm! Przyczyną tak wysokiego stężenia czadu był brak prawidłowej wentylacji oraz ciągu w przewodzie spalinowym piecyka gazowego.
 
Straż Pożarna przypomina o częstym wietrzeniu pomieszczeń, w których odbywa się proces spalania (kuchnie, łazienki wyposażone w termy gazowe). - Trzeba zapewnić, nawet niewielkie, rozszczelnienie okien - apeluje Patrycja Pokrzywa z PSP w Bielsku-Białej. - Pamiętajmy aby nie bagatelizować objawów duszności, bólów i zawrotów głowy, nudności, wymiotów, oszołomienia, osłabienia, przyspieszenia czynności serca i oddychania, gdyż mogą być sygnałem, że ulegamy zatruciu czadem. W takiej sytuacji należy natychmiast przewietrzyć pomieszczenie, w którym się znajdujemy i zasięgnąć porady lekarskiej.
 
ab