Z podniesionym czołem
Po świetnym i emocjonującym meczu, siatkarki BKS Aluprof Bielsko-Biała przegrały wczoraj we Włoszech z Yamamay Busto Arsizio w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym Pucharu CEV. O awansie do półfinału tych rozgrywek zadecydować musiał tzw. złoty set.
W ubiegły wtorek, w pierwszym spotkaniu rozegranym w Bielsku-Białej siatkarki BKS Aluprof wygrały z Włoszkami 3:2 (26:24, 25:20, 19:25, 15:25, 15:7). Wczoraj zapowiadał się więc emocjonujący rewanż, a wyeliminowanie aktualnego lidera ligi włoskiej byłoby jednym z największych sukcesów w dziejach bialskiego klubu.
Przez pierwszą cześć premierowej odsłony BKS Aluprof nie tylko toczył z Włoszkami wyrównaną walkę, ale nawet prowadził. W połowie seta pierwszy czas musiał wykorzystać Mariusz Wiktorowicz, gdyż Yamamay prowadziło już 15:12. Przerwa dobrze zadziałała na bialskie siatkarki, gdyż w chwilę później doprowadziły do remisu po 15 i grały coraz lepiej. Siatkarki gospodarzy wcale nie były gorsze i dlatego kibice zgromadzeni w hali Busto Arsizio byli świadkami niezwykle ciekawego widowiska.
Na początku drugiego seta bialanki były jeszcze chyba myślami przy pierwszej partii. Włoskie siatkarki stawiały szczelny blok, a BKS Aluprof bił głową w mur. W kolejnych minutach Włoszki powiększały przewagę, głównie przez błędy podopiecznych Mariusza Wiktorowicza. Trzeci set również nie rozpoczął się po myśli przyjezdnych. Zespół z Busto Arsizio szybko zyskał przewagę i kontrolował wydarzenia na parkiecie. Bialanki nie radziły sobie w przyjęciu, przez co często nadziewały się na blok.
W trzeciej partii podopieczne Carlo Parisiego rozbiły BKS Aluprof 25:14. Początek czwartej był wyrównany. W pewnej chwili bialanki prowadziły nawet 12:9, ale na drugiej przerwie technicznej dwa punkty przewagi miała już ekipa trenera Parisiego. Włoszki nie oddały już prowadzenia do końca i wygrały 25:19. Oznaczało to, że o awansie do dalszej fazy Pucharu CEV zadecyduje tzw. złoty set.
W ostatecznej rozgrywce walka punkt za punkt toczyła się do stanu 5:5. Błąd przydarzył się bialskim siatkarkom w najgorszym momencie, czyli piłce meczowej dla Yamamay, gdy zablokowana została Klaudia Kaczorowska. BKS Aluprof przegrał 1:3 i w złotym secie uległ gospodyniom 13:15. Mimo przegranej, wraca do Polski z podniesionym czołem, gdyż potrafił nawiązać równorzędną walkę z niepokonanym w tym sezonie liderem ligi włoskiej.
Yamamay Busto Arsizio - BKS Aluprof Bielsko-Biała 3:1 (23:25, 25:17, 25:14, 25:19) złoty set 15:13
Yamamay: Lloyd, Havlickova, Dall'Ora, Marcon, Bauer, Havelkova, Leonardi (libero) oraz Lotti, Bisconti, Meijners, Caracuta.
BKS Aluprof: Pelc, Wojtowicz, Wołosz, Ciaszkiewicz, Videvoghel, Bamber-Laskowska, Miyashiro (libero) oraz Kaczorowska, Banecka, Lichtman, Frąckowiak.
W półfinale Pucharu CEV Yamamay spotka się z innym włoskim klubem, Robur Tiboni Urbino. Rozgrywającą w tym zespole jest Katarzyna Skorupa, która w poprzednim sezonie była zawodniczką BKS Aluprof. W drugim półfinale Dynamo Krasnodar (Rosja) zmierzy się z Galatasaray M. Park Stambuł (Turcja).
ab
Artykuł wyświetlono 1358 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 4
Kazik
Mizia ruszył mózgownicą i myśli o siatkarkach z Bielan w Warszawie
mizia
BKS, BIALSKI Klub Sportowy. Trudno ruszyć mózgownicą?
henryk
kiedyś były bielskie siatkarki,bielszczanki a teraz jakieś bialanki.
100% BB
Sadząc po secie 2;3;4, emocji nie było za wiele.... . Szkoda, że BKS nie wykorzystał szansy jaką dała w przepisach federacja siatkarska, że bez zwględu na wyniki setów w dwumeczu przy remisie meczowym 1-1, decyduje złoty set. Wygrały włoszki, bo grały u siebie i mają lepsze zawodniczki. BKS BB, niestety, gra w tym sezonie na obcych parkietach jest wręcz katastrofalna. Jedynie dobre to, że nie oddały meczów bez walki.

Klauzula informacyjna ›