Siedem grzechów Nad Dachami
Nie brak w Bielsku-Białej miejsc, gdzie można dobrze i niedrogo zjeść. Dotychczas brakowało jednak przewodnika po lokalach gastronomicznych. Nasi dziennikarze składają niezapowiedziane wizyty w wybranych restauracjach. Dziś - Nad Dachami.
Tę restaurację znają choćby ze słyszenia chyba wszyscy bielszczanie. Ze względu na swoje centralne położenie przechodzi obok niej prawie każdy turysta odwiedzający stolicę Podbeskidzia. Dojeżdża do niej winda z dolnego poziomu schodów przy hotelu President. Trzeba wejść do dźwigu i nacisnąć srebrzysty przycisk. Po chwili drzwi otwierają się na szóstym piętrze w samym środku restauracji. Na prawo - dla palących, na lewo ? sala bez papierosa.
Najpierw sięgam po kartę. Rozpoczyna się od krótkiej inwokacji na temat walorów funkcjonalno - estetycznych lokalu (jedyna restauracja widokowa w mieście, pojemność: 60-100 osób, organizowanie bankietów i przyjęć weselnych), ale później są już oczekiwane przez klientów konkrety gastronomiczne. Menu sporządzono w trzech językach. Oprócz polskiego i angielskiego, jest też włoski, co zdradza pochodzenie obecnych właścicieli restauracji.
Miecznik "wyszedł"
Wśród ciepłych zakąsek królują owoce morza. Na bielskim rynku gastronomicznym - żadna ekstrawagancja. Zwracają uwagę małże w białym winie lub lekkim sosie pomidorowym. Ślimaki, których Nad Dachami nie przeniesiono jeszcze do działu rybnego, podawane są na dwa sposoby. Mnie zainteresowały zapiekane w kokilkach, czyli pojemniczkach z przejrzystego szkła (25 zł).
W części poświęconej rybom - mały zawrót głowy w górach. Odnajduję potrawy z łososia, ryby maślanej, soli, dorady, sandacza i miecznika (z grilla w sosie pomarańczowym z owocami pinii). Są też krewetki na dwa sposoby oraz ?smażone owoce morza? (40 zł). Ale nie zawsze trzeba wierzyć słowu pisanemu, co mimowolnie potwierdza elokwentna kelnerka Ania. - Akurat dzisiaj nie mamy sandacza i miecznika. Z ryb polecam stek z łososia serwowany z rucolą i pomidorami koktajlowymi (35 zł).
W dziale zupnym ? nic szczególnego. Najsmaczniejsze zupy na świecie przyrządzają Słowianie, a kucharz Nad Dachami najwyraźniej schlebia podniebieniu włoskich właścicieli. Dlatego w karcie dominują lekkie zupy i kremy. Wśród swojskich akcentów widzę żurek albo - jak kto woli po włosku - Zuppa Polacca. Dla ?wczorajszych? gości - cebulowa z mozzarellą.
Niespodzianka czeka konsumentów na karcie poświęconej głównym daniom mięsnym. Obok tradycyjnych potraw z wieprzowiny, jest cielęcina, wołowina, jagnięcina, a nawet gąska. Restauracja przygotowana jest też na wizyty łakomczuchów sałatkowych. Z lokalnego asortymentu można skomponować suty i niedrogi posiłek. Ciekawa jest sałatka Nicosia zwana też nicejską (mix sałaty lodowej i maślanej oraz anchois, fasolka szparagowa, czerwona papryka, tuńczyk, pomidory, jajka). Natomiast specialite de la maison jest sałatka ?Nad Dachami?, w skład której wchodzą m.in. ser Gorgonzola, sos winegret, ogórek, oliwki i pomidory koktajlowe.
Po pierwsze, nie zapieprzyć!
Pani Ania przyjmuje zamówienie. Skusiłem się na krem z pomidorów z płatkami parmezana (12 zł), sałatkę grecką (22 zł) i stek ?Nad Dachami? z polędwicy wołowej, zielonym pieprzem i szpinakiem (50 zł). Z pierwszą łyżką kremu przychodzi olśnienie! To nie jest jakaś pomidorówka! Zupa od Włochów należy do potraw z cyklu the day after, czyli kacowych: jest lekko kwaskowata i nie za pikantna. Obsługa strzeże tajemnicy cieniutkiego plasterka parmezana, przez który można oglądać świat niczym przez plaster szynki parmeńskiej.
Pora na stek. Santa Madonna! Chudziutki kawałek średnio wysmażonego mięska opatrzony sosem śmietanowo-pieprzowym z licznymi ziarenkami pieprzu. Jest miękki na tyle, że operacje nożem na moim talerzu stają się w zasadzie zbędne. Wołowina (polska, a nie żadna argentyńska czy brazylijska) spoczywa na posłaniu z duszonego szpinaku. Od dzieciństwa miałem uraz do tego warzywa. Ale ponowne spotkanie z nim Nad Dachami przerosło moje oczekiwania. Konsystencja i smak przypomniały mi glony morskie, które przed laty jadłem w klasowej restauracji we Włoszech.
Jest to potrawa pikantna. Trzeba ją zjeść z ziemniaczkami. W lokalu przy Barlickiego do każdego dania głównego podawane są ?z urzędu? ziemniaki z wody lub opiekane oraz sałatka wiosenna. Inne dodatki należy zamówić ekstra.
W moim zamówieniu sałatka wiosenna przegrała z grecką. A szkoda! Rzecz bez wyrazu, o której lepiej szybko zapomnieć. Feta, najwyraźniej z Mlekowity, została chyba sprowadzona ze sklepu nieopodal. Pokrojone na pół czarne oliwki, a zielone miękkie od długotrwałego leżakowania w zalewie. Bez smaku także pomidory i ogórki. Być może sałatka byłaby do zjedzenia, gdyby warzywa miały okazję dojrzewać na słoneczku gdzieś na południu Italii. W innym wypadku, zimą szkoda dla niej miejsca w karcie dań.
Po tym posiłku byłem tak ociężały, że z przykrością odrzuciłem zaproszenie na lody. W restauracji Nad Dachami poszczególne odmiany tego deseru tworzą ?Siedem grzechów głównych?. Są to: Pycha, Chciwość, Nieczystość, Zazdrość, Obżarstwo, Gniew i Lenistwo. Każdy grzech wart jest 16-20 zł. Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, kiedy po sutym obiedzie kochanka pyta swojego oblubieńca: - Skarbie, na jaki grzech masz teraz chęć? Odpowiedź wydaje się oczywista. - Kochanie, wyłącznie na lenistwo!
Lokal do biesiadowania
Moja uczta rozpoczęła się w sobotę ok. godz.14. Byłem wówczas jedynym klientem restauracji. Obsługa wyjaśnia, że lokal w zasadzie zapełnia się dopiero wieczorem. Przeciętnie goście spędzają w nim dwie, trzy godziny, czasem dłużej. Klimat restauracji sprzyja biesiadowaniu. Po południu, miedzy zupą i drugim, konsumenci oglądają włoską wersję MTV na dużym monitorze. Ale gdy zmrok zapada, można często trafić na imprezę. Dużą publiczność mają z reguły cotygodniowe koncerty fortepianowe Małgorzaty Pomorskiej. Sporym zainteresowaniem cieszą się też wieczory poświęcone tangu. Niektórzy oklaskują tańczących instruktorów tańca, inni zaś próbują swoich sił na parkiecie.
Z okien restauracji roztacza się widok na Beskid Śląski. Gdy słoneczko przygrzeje, kelnerzy wynoszą stoliki na zewnętrzny taras, z którego podziwiać można panoramę Bielska-Białej z trzech stron świata. W soboty od godz.20.30 można wpaść na dancing. Imprezy trwają do trzeciej, czwartej nad ranem. Natomiast na co dzień kuchnia czynna jest do godz.22. Obsługa zapewnia, że żaden gość nie wyjdzie głodny, jeśli postara się złożyć zamówienie nawet na minutę przed dziesiątą.
Restauracja Nad Dachami ? Bielsko-Biała, ul. Barlickiego 7, czynna codziennie od godz.11.
xxx
Recenzje z innych bielskich restauracji czytaj w zakładce: Bielsko-Biała na talerzu.
Robert Kowal
Artykuł wyświetlono 12383 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 20
niezarejestrowany -
Byłem raz i podano mi risotto zaprawione borowikami z knorra a nie było w nim ani jednego świeżego grzyba. Masakra!!
Sara
Miejsce nie zasługuje na szacunek... Nie sympatyczna obsługa, nie prędko tam wrócę. Jedzenie nawet dobre, aczkolwiek admosfera lokalu nie przyciaga spowrotem
faktoman
a mi restauracja sie podoba ;] obsługa miła, jedzenie pyszne(i niedrogie) ,,,, i widok z tarasu niezastąpiony ;D
bielszczanin
Maximus... właściciele dwoją się i troją pisząc tutaj psalmy pochwalne :] A to nawet trudno nazwać restauracją z prawdziwego zdarzenia, podobnie zresztą jak Piramidę, czy inny przybytek w typie Sphinxa.
flega
fajny text ale żadna nowość.Bikont i Makłowicz od wielu lat opisują wielkie żarcie w knajpach warszawskich. Jak na BB,może być.
rrandall
parmezanu, nie -parmezana. Już więcej nie trzeba komentować. Czytać, tymbardziej
Bartolini
Warto udać się do Adony (plac Wojska Polskiego) oraz Piramidy żeby ocenić jedzonko. I jak już ktoś sugerował do Maximusa ;)
misio
Teraz podobno fajnie jest w Galicji pub takie restauracji obok reksia;p słyszałem że tam grają przez weekendy..
ben
W zasadzie zgadzam się z oceną, chcę tylko zaznaczyć, że widok z okna jest nie tylko na Beskid Śląski ale także Beskid Mały :-)
Klara 2k
opis ciekawy chociaż wolałabym coś bardziej bezstronnego i bez opinii piszącego (który może np nie mieć podniebienia do smakowania potraw, co widać w stwierdzeniu nt szpinaku)lepiej nt lokalu i świeżości potraw a rozpisywanie się nt smaków zostawcie fachowcom którzy nie jedno już jedli i znają się na tym jak mało kto.
laura
@anty_ : jakby to była forma reklamy, to artykuł byłby pochlebny. Żarcie dobre, obsługa dobra, ale obłożenie knajpy (a właściwie jego brak) faktycznie odstrasza. Ja mogę jedynie polecić, bo restauracji właściwie nic nie brakuje.
morham
Maximus - naprawdę świetne żarcie i nie drogie. Za 20 zł można najeść tak, że niemal człowiek pęknie :) Przykład : Filecik z kurczaka z frytkami (bądź ziemniakami) i sałatkami (bądź kapustą zasmażaną). Zawsze się stamtąd po jednej porcji niemal wytaczałem z obżarcia :D
xenon
Maximus - ładny lokal, serwuje naprawdę świetne jedzenie, nie tylko pizze. Niestety w tym lokalu nie mają swojej muzyki, tylko grają jedną z radiostacji, co w przypadku, gdy człowiek chce odpocząć, a musi co chwilę słuchać kolejnych wiadomości i głośnych reklam bywa wkurzające. W dodatku obsługa ma gdzieś klientów, na prośbę o ściszenie - kolejnych wiadomości, w tym czasie nie było nikogo w lokalu, pani przy kasie odpowiedziała, że tego nie uczyni (Nie, bo nie.) :-(
maciek
jakie lokale? Lawenda, Pod Dobra Data, Rynek 28(29?), Szwejk, Nowy Swiat, Margherita, Dog's Bollocks, Rogata, Wrzosowa,....
głodomorek:))
Może kiedyś? Odwiedźcie Maximusa na Batorego. Ciekawa jestem opini.
anty_
zaś.... gdzie jest wpis "artykuł sponsorowany" ?? Nowy sposób na biznes... ale ściema. śmiech na sali i tyle.
fan restauracji
z kimkolwiek rozmawiałem i ilekroć tam byłem(zdarzyło się 3 razy) zawsze było pusto. Właściciel nie ma pojęcia o prowadzeniu restauracji. Fajne miejsce to nie wszystko...Zresztą prędzej czy później to upadnie :)
max
Stara zasada jest wiadoma, dobrą restauracje można poznać po jej frekwencji.

Klauzula informacyjna ›