Bielskie ulice i chodniki toną w śniegu, a kolejne opady utwierdzają mieszkańców w przekonaniu, że służby komunalne nie panują nad żywiołem. Najgorsza sytuacja jest na osiedlach mieszkaniowych, gdzie ulic nikt nie odśnieża. Tymczasem według synoptyków, za kilka dni ma nadejść odwilż. Czy miasto utonie w morzu słonej wody pozostałej po hałdach brudnego śniegu?
 
Tegoroczna zima przejdzie do historii jako jedna z najbardziej srogich w tym stuleciu. Usuwanie skutków tęgich opadów śniegu oraz mrozu kosztowało grube miliardy złotych. Na oczyszczanie miasta bielski magistrat wydał tej zimy ok. 3 mln zł (w planie na zimowe utrzymanie dróg przewidziano 5,5 mln zł), lecz wiele ulic wygląda tak, jakby kierowcy pługo-piaskarek w ogóle o nich zapomnieli. Gruba warstwa śniegu leży nawet w reprezentacyjnych rejonach miasta. Regułą są pryzmy brudnego śniegu powstałe w wyniku gromadzenia w jednym miejscu pozostałości po kolejnych opadach.
 
 - Służby komunalne nieustannie odśnieżają drogi publiczne - przekonuje naczelnik wydziału gospodarki miejskiej UM w Bielsku-Białej Adam Grzywacz. - Część śniegu wywozimy za miasto.
 
Za odśnieżanie oraz wywóz śniegu odpowiada Sita ZOM, którą łączą z miastem wieloletnie umowy o współpracy. Sita, mimo mieszanej struktury kapitałowej, traktowana jest przez Ratusz jako spółka miejska. Dlatego z zasady powierzane są jej kontrakty na oczyszczanie. Tymczasem od ponad dziewięciu lat bielski samorząd posiada ledwie 39 proc. akcji firmy. Reszta należy do koncernu Sita, który jest w tej sytuacji głównym beneficjentem umów z magistratem.
 
Jeszcze parę lat temu śnieg zrzucano do Białej. Było blisko, a w związku z tym - tanio. Obecnie na tanie rozwiązania nie zezwalają przepisy dotyczące ochrony środowiska. Śnieg z centrum wywożony jest do Wapienicy. Wywrotki zostawiają go w polu. Jeden kurs pojazdu ze śniegiem kosztuje miasto średnio 130 zł. W styczniu br. ciężarówki Sity wywiozły z 1,2 tys. ton śniegu, a przez dwa tygodnie lutego - kolejne 500 ton.
 
Ale to kropla w morzu potrzeb. Bywały wprawdzie takie zimy, gdy podczas jednego sezonu wywożono nawet 4 tys. ton, lecz tegoroczne opady należą do rekordowych. Specjaliści szacują, że obecnie na terenie Bielska-Białej zalega milion ton śniegu! Służby miejskie usuwają go z chodników i jezdni. Jeśli leży na poboczu, to prawdopodobnie zostanie w tym samym miejscu do wiosny. - Wywożenie z pobocza - podkreśla Grzywacz - byłoby marnowaniem środków publicznych.
 
Pomiędzy kolejnymi opadami większość nawierzchni w centrum jest czarna. Sytuacja zmienia się jednak w miarę oddalania się od ratusza. Wygląda na to, że niektóre ulice i chodniki na osiedlach mieszkaniowych nie były w ogóle odśnieżane. Ludzie i instytucje przerzucają się odpowiedzialnością za katastrofalny stan ciągów komunikacyjnych. Spory kompetencyjne wynikają z zasad ustawowych, które są na tyle niejasne, że nawet fachowcy z gospodarki miejskiej mają kłopoty z jednoznacznym zdefiniowaniem charakteru drogi.
 
Według ustawy, miasto odpowiada za oczyszczanie wszystkich dróg publicznych, czyli takich, na których obowiązują przepisy ruchu drogowego. Drogą publiczną jest także ulica, która łączy dwa osiedla. Odśnieżanie dróg wewnętrznych na osiedlach oraz chodników przylegających do budynków należy do ich właścicieli, np. do spółdzielni mieszkaniowych. Podobnie jest z ulicami zakładowymi. W ostatnich latach magistrat przejął dużą ich część (np. Grażyńskiego), biorąc tym samym na siebie odpowiedzialność za ich odśnieżanie.
 
Podobne problemy z interpretacja przepisów mają także samorządy innych polskich miast, lecz nie we wszystkich spotyka się pryzmy śniegu w ścisłym centrum. Jak poinformował nas dyrektor Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów w Katowicach Piotr Handwerker, do każdej ulicy w mieście przypisana jest odpowiednia kolejność odśnieżania. Główne drogi w śródmieściu odśnieżane są w pierwszej kolejności, co oznacza obowiązek usunięcia śniegu w ciągu 6-12 godzin po opadach. Obecnie odpowiedzialne jest za to Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej, które wygrało przetarg zorganizowany przez katowicki samorząd.
 
Ulice i place w ścisłym centrum są czarne, a śnieg wywożony jest regularnie do miejskiej oczyszczalni ścieków. - Chodzi nam o to, aby w sąsiedztwie budynków, w których znajdują się ważne urzędy miejskie nie było problemów z parkowaniem samochodów - wyjaśnił nam dyr. Handwerker. Śnieg wywożą pojazdy Zakładu Zieleni Miejskiej oraz miejskiego zarządu ulic. Są to instytucje, które podlegają magistratowi.
 
Podobne zasady obowiązują w Warszawie. Na osiedlach w dzielnicach peryferyjnych leży ok. półmetrowa warstwa śniegu. Np. podwórka niektórych kamienic w starej części Pragi nikt nie odśnieża. Za to ścisłe centrum jest oczyszczane na bieżąco. Wywiezienie wywrotki śniegu kosztuje w stolicy 150 zł.

Na łagodzenie skutków tegorocznej zimy warszawski samorząd przeznaczył 120 mln zł. Do tej pory, wykorzystano sto milionów. Każdy wydatek powyżej rezerwy oznaczać będzie cięcia w inwestycjach zaplanowanych na br. w poszczególnych dzielnicach. Już obecnie władze miasta nie ukrywają, że intensywne opady śniegu przyczynią się do obniżenia poziomu życia warszawiaków.
 
                                                                                                        Robert Kowal