System wsiadania do autobusów przednimi drzwiami przynosi znaczące efekty ekonomiczne. MZK posiada jeden z najwyższych wpływów jednostkowych w Polsce z każdego wykonywanego wozokilometra - chwali się dyrektor bielskiego MZK. Jak to się dzieje, że „wozokilometrów” przybywa, a pasażerów ubywa?
 
Pod koniec grudnia ub.r. radna Grażyna Staniszewska złożyła do prezydenta Bielska-Białej interpelację związaną z funkcjonowaniem komunikacji miejskiej. Interpelację przekazano drogą urzędową dyrektorowi MZK, a ten odniósł się do krytyki radnej. Oba dokumenty są odbiciem problemów, które dotyczą niemal wszystkich mieszkańców miasta i są żywo komentowane przez bielszczan. Dlatego publikujemy je prawie w całości (drobne zmiany redakcyjne) i bez komentarza. Wnioski pozostawiamy Czytelnikom.

Interpelacja Grażyny Staniszewskiej w sprawie ograniczania kursów autobusów MZK

Zwracam się z prośbą o podjęcie wszelkich działań zmierzających do dostosowania częstotliwości kursów autobusów MZK, ich wzajemnej koordynacji, a także dostępności biletów MZK na przystankach - zgodnie ze zgłaszanymi potrzebami mieszkańców naszego miasta.

Jak zwrócił mi uwagę w liście pan Dawid Korzeniowski oraz mieszkańcy Osiedla Polskich Skrzydeł podczas zebrania, w listopadzie zlikwidowano szereg kursów na liniach autobusowych nr 10 i 24, o których to liniach nie można powiedzieć, że narzekają na brak pasażerów. Planuje się ograniczenia liczby kursów linii nr 3 i 4, i to w godzinach szczególnego obciążenia, a od stycznia redukcje mają dotknąć też linię nr 1. I to w sytuacji, kiedy dokonano zakupu wielu nowych, znakomitych zresztą, autobusów ze środków Unii Europejskiej pod jednym warunkiem: uruchomienia nowych kursów.
 
Dyrekcja MZK tłumaczy w mediach redukcje niskimi wpływami z biletów, tymczasem jej działania zmierzają w prostej linii do zniechęcenia do korzystania z autobusów MZK resztek pasażerów. Źle poukładane rozkłady jazdy, “stadnie” kursujące autobusy (kilka autobusów w jednym kierunku, po czym przez dłuższy czas nic), nawet półgodzinne spóźnienia, niedostosowanie pojemności autobusów do potrzeb, system wsiadania przednimi drzwiami (który, jak widać, nie przyniósł wzrostu wpływów ze sprzedaży biletów), likwidacja kiosków na przystankach i w efekcie pogorszenie dostępu do biletów autobusowych po zwykłej cenie - to bolączki, z jakimi przychodzi się zmagać pasażerom bielskiej komunikacji. Do tego dochodzi bardzo niska już teraz częstotliwość kursowania, którą dodatkowo zamierza się jeszcze obniżyć.
 
I tak oto powstaje błędne koło: MZK obcina liczbę kursów, tłumacząc to małą liczbą pasażerów, a pasażerowie “odpływają”, tłumacząc niedostosowaniem oferty MZK do ich potrzeb. Jakie są i będą tego skutki dla natężenia ruchu w naszym i tak wystarczająco zakorkowanym mieście - nietrudno przewidzieć, jeżeli nie podejmie się natychmiast radykalnych działań zmierzających do dostosowania kursów do oczekiwań mieszkańców i szeregu przedsięwzięć (np. we współpracy z mediami) na rzecz przekonania ich do korzystania z komunikacji miejskiej.
 
Odpowiedź na interpelację, której udzielił dyrektor MZK, Krzysztof Knapik
 
Wielkość realizowanych przewozów (wykonywanych kursów autobusowych) zależy wprost od ilości środków przeznaczonych w uchwale budżetowej miasta na ten cel. W 2011 roku plan realizacji wozokilometrów przekroczony został o ok. 41 tys. wozokilometrów co oznacza, że wykonano więcej zadań niż przyjęto do ich sfinansowania w planie.
 
Od ośmiu lat rozkłady jazdy, trasy przejazdu, częstotliwość kursowania autobusów MZK konsultuję z przedstawicielami Rad Osiedlowych na cyklicznie organizowanych spotkaniach. Z uwagi na ograniczenia ekonomiczne, techniczne i organizacyjne, nie wszystkie postulaty mieszkańców, w szczególności dotyczące uruchomienia w tych samych godzinach bezpośrednich połączeń różnych rejonów miasta, mogą być realizowane.
 
Ustalając rozkłady jazdy MZK, podejmuję decyzję uwzględniające potrzeby większości mieszkańców, a nie dostosowuje je do indywidualnych oczekiwań poszczególnych pasażerów. Jednak prawie wszystkie uzasadnione wnioski i sugestie zgłaszane przez Rady Osiedlowe są realizowane. W ten sposób w ostatnich latach MZK uruchomił osiem nowych linii autobusowych (nr 5, 18, 26, 27, 30, 50, 52, D), a od 1 stycznia br. kolejne dwie nr 34, 35. Ponadto od 1 kwietnia 2012 r. na kilku najbardziej obciążonych liniach zostanie zwiększona częstotliwość kursowania autobusów, przez co łącznie ilość wykonywanych zadań zwiększy się o 200 tys. km w stosunku do planu z roku 2011, osiągając poziom 7,6 mln wozokilometrów.
 
System sprzedaży biletów jednorazowych MZK oparty jest na umowach zawartych z 135 podmiotami dysponującymi łącznie ok. 400 punktami handlowymi na terenie miasta i gmin ościennych. Wszyscy kierowcy posiadają w sprzedaży bilety czasowe, tj. jednodniowe, weekendowe i 60-minutowe. Bilety miesięczne i okresowe sprzedawane są w Kasach Biletowych przy ul. Sukienniczej, Długiej i w nowo otwartym punkcie w Urzędzie Miejskim. MZK zawarło też kilkanaście umów na sprzedaż biletów miesięcznych z placówkami oświatowymi, zakładami pracy, MOPS itp. Zdaniem MZK, ten system sprzedaży jest wystarczający dla zaspokojenia potrzeb mieszkańców. Ewentualne jego rozszerzenie wymaga znaczących nakładów inwestycyjnych na zakup np. automatów biletowych lub wprowadzenia innej formy biletu, tzw. elektronicznej.
 
Krytykowany w interpelacji system wsiadania do autobusów przednimi drzwiami przyniósł i przynosi znaczące efekty ekonomiczne. MZK posiada jeden z najwyższych wpływów jednostkowych w Polsce z każdego wykonywanego wozokilometra, co pozwala planowaną dotację utrzymywać w rozsądnych granicach. W mijającym roku wpływy z biletów w MZK wzrosły o 1,83 proc. w stosunku do roku 2010 i to pomimo objęcia przez Radę Miejską dużych grup pasażerów systemem ulg i zwolnień z opłat za przejazdy.
 
Mając powyższe na uwadze stwierdzam, że przedstawiony w interpelacji krytyczny obraz funkcjonowania komunikacji miejskiej jest mocno przesadzony i nie mogę się z nim zgodzić.
 
PS. Dziękujemy radnej Grażynie Staniszewskiej za przekazanie redakcji tekstów obu dokumentów.
 
rok