W zimowych igrzyskach olimpijskich startowało dotychczas 32 przedstawicieli bielskich klubów. Nasi sportowcy nie zdobyli wprawdzie żadnego medalu, ale przez długie lata mieszkańcy stolicy Podbeskidzia mogli być dumni z reprezentantów miasta rywalizujących na najważniejszych imprezach sportowych na świecie. Niestety, w Vancouver nie zobaczymy żadnego zawodnika z Bielska-Białej.
 
U schyłku XIX wieku działały w Bielsku dwa kluby narciarskie założone przez Niemców. Obok Winter Sport Club Bielsko (zał. w roku 1894), funkcjonował Beskidien Sport Verein (1893). Jeszcze wcześniej na zboczach Koziej Góry Niemcy wybudowali tor saneczkowy (1889).
 
Pierwszy był Teodor
 
Pierwszym bielskim olimpijczykiem był Fedor (Teodor) Weinschenk z Winter Sport Club. Wziął udział w czwartej edycji Zimowych Igrzysk Olimpijskich, które rozgrywane były w Garmisch-Partenkirchen (1936). Weinschenk startował w kombinacji alpejskiej, w której uplasował się na 32. pozycji. Był trzykrotnym mistrzem Polski w zjeździe i kombinacji alpejskiej. Ale narciarstwem zajmował się wyłącznie w wolnym czasie. Na co dzień był prężnym przemysłowcem i handlowcem. Zmarł w 1989 roku w Sao Paulo.
 
Na swoich następnych zimowych olimpijczyków stolica Podbeskidzia musiała czekać do 1952 roku. W Oslo wystartowali narciarze: zjazdowiec „Ogniwa” Jan Płonka oraz skoczek Harcerskiego Klubu Narciarskiego Jakub Węgrzynkiewicz. Osiem lat później nominację olimpijską na zawody w amerykańskim Squaw Valley otrzymał Zdzisław Hryniewiecki. Niestety, los sprawił, że ten utalentowany skoczek nie wystartował już w żadnym konkursie (szerzej o „Dzidku” pisaliśmy w artykule Tragedia bielskiego Ikara, www.bielsko.biala.pl/1995,artykuly). Bielszczanin należał do głównych pretendentów do olimpijskiego krążka.
 
W 1964 roku sportowcy rywalizowali w Innsbrucku, gdzie po raz pierwszy odbyły się olimpijskie zawody w saneczkarstwie. W tych premierowych ślizgach wzięli udział dwaj zawodnicy LZS Mikuszowice: Edward Fender i Mieczysław Pawełkiewicz. Do Austrii pojechał także biegacz „Włókniarza” Henryk Marek, a także skoczek narciarski Piotr Wala.
 
Cztery lata później olimpijczyków gościło Grenoble. Na zawody do Francji pojechali saneczkarze Józef Matlak i Tadeusz Radwan. Trzecim reprezentantem naszego miasta na tej imprezie był dwuboista BBTS „Włókniarz” Zbigniew Hola.
 
Dominacja narciarskich klanów
 
W roku 1972 znicz olimpijski zapłonął w Sapporo. Do Japonii pojechał skoczek Tadeusz Pawlusiak (BBTS „Włókniarz”), który u boku legendarnego Wojciecha Fortuny startował w konkursie na Okurayamie. W Kraju Kwitnącej Wiśni zaprezentowali się też zawodnicy BBTS - Stefan Hula (kombinacja klasyczna) i Anna Duraj-Gębala (biegi narciarskie).
 
Kolejne ZIO w Innsbrucku zostały zdominowane przez rodzinne klany. O olimpijskie medale walczyło małżeństwo Anna i Wiesław Gębalowie oraz rodzeństwo Anna i Tadeusz Pawlusiakowie. Wśród licznych bielszczan na tych igrzyskach znaleźli się również Stefan Hula i skoczek Janusz Waluś, a także biegacz bielskiego KKS, Jerzy Koryciak.
 
W 1980 roku do Lake Placid w USA pojechał skoczek „Włókniarza” Piotr Fijas, który reprezentował nasze miasto także na kolejnych IO, w Sarajewie ‘84 i Calgary ‘88. U jego boku w Stanach Zjednoczonych startowali bracia Józef i Stanisław Pawlusiakowie (skoki i kombinacja klasyczna). W Calgary natomiast towarzyszyła Fijasowi narciarka zjazdowa BBTS, Katarzyna Szafrańska-Sosgórnik.
 
Cztery lata później w Albertville bielszczanie bacznie przyglądali się występom dwóch biegaczek - Doroty Kwaśny-Lejawa i Bernadetty Bocek-Piotrowskiej. W tych igrzyskach debiutował również zjazdowiec bielskiego klubu „As” Marcin Szafrański, brat Katarzyny, oraz saneczkarz Startu, Leszek Szarejko. Dwa lata później w Lillehamer ten sam kwartet miał ponownie szanse na olimpijskie laury.
 
W 1998 roku znów Japonia gościła najlepszych sportowców świata. Na trasach biegowych w Nagano ponownie rywalizowały Dorota Kwaśny-Lejawa i Bernadetta Bocek-Piotrowska. U ich boku wystartowały dwie inne zawodniczki BBTS „Włókniarz”: Katarzyna Gębala-Roszkowska i Eliza Surdyka. Opiekunem tej grupy był Wiesław Gębala, ojciec Katarzyny. Do biegaczek dołączyli wtedy sportowcy z Beskidzkiego Stowarzyszenia Snowboardu: Jagna Marczułajtis, Małgorzata Rosiak-Barwańska i Łukasz Starowicz.
 
W Salt Lake City wystartował już tylko jeden reprezentant klubu z Bielska-Białej. Był nim biathlonista KKS, Ryszard Szary. W kolejnych Igrzyskach Olimpijskich, w Turynie nie zobaczyliśmy ani jednego przedstawiciela naszego miasta. Niestety, podobnie jest w tym roku w Vancouver. Dlaczego duży ośrodek w sercu Beskidów nie ma swojego przedstawiciela w Kanadzie?
Nie jest różowo
 
 - Mieliśmy mocną sekcję narciarską w BBTS - wspomina wiceprezes Beskidzkiej Rady Olimpijskiej, Bogdan Dubiel. - Ale kosztem innych sekcji zbudowano silną drużynę męskiej siatkówki. Odbudować ten kapitał będzie trudno.
 
Wielkich szans na poprawę sytuacji nie widzi Ryszard Radwan. - Aby odtworzyć w Bielsku-Białej narciarstwo na przyzwoitym poziomie, potrzebne są trzy pełne „szuflady”. Pierwsza, to sztab szkoleniowy. Myślę, że w naszym mieście znalazłoby się 5-6 dobrych fachowców - mówi naczelnik wydziału kultury fizycznej i turystyki z bielskiego magistratu. - To jednak niewiele w porównaniu z czasami, kiedy w BBTS na etacie pracowało 24 trenerów narciarstwa! - dodaje Dubiel.
 
 - Kolejna „szuflada”, to narybek. Trzecią tworzą środki finansowe. I ta jest pusta. Ewentualne dofinansowanie z budżetu miasta w kwocie 20-30 tys. zł jest kroplą w morzu potrzeb. Początkowa baza musiałaby wynosić zdecydowanie więcej. Wtedy jednak musielibyśmy zabrać pieniądze innym klubom, a na narciarzy nie przyjdzie tylu ludzi, co na piłkarzy - kwituje Radwan.
 
W stolicy Podbeskidzia funkcjonują prywatne szkółki narciarstwa i to w nich jest nadzieja na lepsze jutro dla bielskich sportów zimowych. Są to m.in. „As”, MKN „Zryw”, „Rafa” oraz „Live”. Wychowankiem tego ostatniego jest Jakub Ilewicz (narciarstwo alpejskie). - Jest on naszą nadzieją na Soczi 2014. Chłopak ciężko pracuje. Po 200 dni w roku spędza na lodowcach. Być może będzie kolejnym reprezentantem Bielska-Białej na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich - marzy naczelnik Ryszard Radwan.
 
Paweł Hetnał