O tym że  zima tradycyjnie zaskakuje drogowców wiedzą wszyscy. Określenie to nawet weszło do polszczyzny jako synonim nieprzygotowania się do czegoś, co wiadomo, że się wydarzy. Jednak tegoroczna zima, mroźna i śnieżna jak mało kiedy, może zaowocować innym równie nośnym hasłem: przerażony jak drogowiec.

Osoby odpowiedzialne za zimowe utrzymanie dróg mają powody do niepokoju, czy wręcz przerażenia. I nawet nie chodzi o lód i śnieg, który na okrągło trzeba z dróg usuwać, lecz o to, że powoli nie ma czym ze skutkami zimy walczyć. W całym kraju zaczyna bowiem dramatycznie brakować soli, a jest to jedyny skuteczny środek umożliwiający drogowcom walkę z lodem i gołoledzią.

Aby szosy były zimą czarne, a więc bezpieczne, od lat używa się do ich posypywania chlorku sodu, czyli znanej wszystkim dobrze popularnej soli mającej zastosowanie także w kuchni. W przypadku bardzo niskich temperatur dosypuje się do niej także bardziej żrącego, i tym bardziej skuteczniejszego w tęgie mrozy chlorku magnezu lub chlorku wapnia. Jednak to zwykła sól jest podstawą mieszanek używanych do odladzania dróg. A tej na składach nie ma.

Marek Zborowski wicedyrektor bielskiej spółki Sita ZOM, jednej z nielicznych na Podbeskidziu firm profesjonalnie zajmujących się zimowym utrzymaniem dróg, przyznaje co prawda, że tej zimy soli dla jego solarek nie zabrakło, lecz nie kryje, iż aby tak było, kosztowało to wiele wysiłku. - Właściwie cały czas „wiszę” na telefonie, aby załatwić gdzieś sól - tłumaczy Marek Zborowski.

Nie jest to proste, ponieważ większość składów i hurtowni handlujących solą drogową nie ma jej już na składach. Właściwie można się w nią zaopatrzyć jedynie w kopalni w Kłodawie, u największego i w praktyce jedynego producenta soli drogowej w Polsce. Lecz i tam są problemy. Kopalnia  także nie ma jej zapasów. Sprzedawana jest jedynie, i to na pniu, bieżąca produkcja. Natomiast chętnych na sól jest co niemiara. 

 - Były takie dni, że kopalnia sprzedawała sól wyłącznie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad po to, aby chociaż najważniejsze drogi w kraju były należycie utrzymane - mówi Marek Zborowski. Sita próbuje zdobywać sól nawet w tak odległych miejscach, jak Elbląg, gdzie udało się  zakupić trochę tego tak obecnie poszukiwanego towaru. Dodajmy, że braki soli na rynku uruchomiły od razu mechanizmy rynkowe i sól drogowa  jest teraz znacznie droższa niż jesienią.

W rozmowie z „Kroniką” Marek Zborowski nie krył, że z wielkim napięciem czeka na każdą kolejną dostawę  zamówionej soli. Ta jej resztka, którą w ubiegłym tygodniu dysponował ZOM, wystarczała jedynie na doraźne ratowanie sytuacji. Na przeprowadzenie kolejnej dużej akcji odladzania bielskich dróg zgromadzonej soli jest za mało. Tymczasem prognozy synoptyków nie napawają optymizmem. Zima ma jeszcze potrzymać. Czemu więc wcześniej nie pomyślano o zrobieniu odpowiednich zapasów?  Teraz nie byłoby tak nerwowo...

Okazuje się, że nie jest to takie łatwe. Z wypowiedzi Marka Zborowskiego wynika, że aby bielskie ulice były zimą czarne, zazwyczaj zużywa się w sezonie około 4 tysięcy ton soli do ich posypania.  Tej zimy, choć to dopiero początek lutego, na drogi wysypano już mniej więcej taką jej ilość. Tymczasem Sita jak co roku zgromadziła jesienią około 2 tysięcy ton soli. Resztę zamierzano, tak jak co roku, dokupić w miarę potrzeb w sezonie zimowym.

Nigdy nie było z tym problemów, natomiast gromadzenie zbyt dużych jej zapasów jest po prostu nieopłacalne. Sól drogowa wbrew pozorom nie jest trwała i  jeśli nie zostanie w trakcie sezonu wykorzystana, traci swoje właściwości i następnej zimy już w praktyce używać się jej nie da. Tymczasem tegoroczna zima daje o sobie znać nie tylko na Podbeskidziu - gdzie śnieg i lód na drogach nikogo nie dziwi - lecz w całej Polsce, i to nawet w rejonach, gdzie zazwyczaj roczny opad śniegu sprowadzał się do zaledwie kilku centymetrów (w Bielsku-Białej średnio spada w czasie zimy około 1,5 metra białego puchu). Stąd sól w ogromnych ilościach zaczęli nagle wykupywać z magazynów i składów drogowcy z całego kraju.

Poza tym  poprzednie lekkie zimy sprawiły, że od dłuższego czasu zapotrzebowanie na sól drogową było  znikome. Stąd jej produkcję ograniczyła nawet kopalnia w Kłodawie.

Tekst i foto: Marcin Płużek