Noc sylwestrowa była w miarę spokojna dla bielskiej straży pożarnej. W Nowy Rok kilka minut po północy wezwano straż do pożaru choinek, które zapaliły się od wybuchu fajerwerków w Czechowicach-Dziedzicach. W Sylwestra i wczoraj strażacy interweniowali łącznie osiemnaście razy.  
 
W Nowy Rok o godz. 00:16 strażaków wezwano do pożaru w budynku mieszkalno-sklepowym przy ul. Żywieckiej w Kobiernicach. Przyczyną pożaru był prawdopodobnie wybuch gazu w butli zasilającej kuchenkę. Działania PSP i OSP polegały na podaniu dwóch prądów wody do wnętrza części mieszkalnej i sklepu. Po ugaszeniu ognia, pomieszczenia oddymiono. W obecności właściciela sklepu wyniesiono uratowany towar.
 
Pogotowia energetyczne i gazowe odłączyły dopływ mediów do budynku. Straty wyceniono wstępnie na 120 tys. zł. Spaleniu uległo wyposażenie części mieszkalnej na parterze, kuchnia oraz pokój, a także część towaru i wyposażenia sklepu. W działaniach trwających blisko trzy godziny wzięło udział 46 strażaków.
 
Z kolei w godzinach popołudniowych strażaków wezwała lokatorka mieszkania przy ul. Beresteckiej w Bielsku-Białej. Powodem zgłoszenia było złe samopoczucia jej męża. Po dojeździe na miejsce stwierdzono, iż poszkodowany jest nieprzytomny, a jego żona uskarża się na nudności oraz zawroty głowy. Oboje ewakuowano na zewnątrz budynku i wezwano karetkę pogotowia ratunkowego. W trakcie ewakuacji ratownik medyczny PSP rozpoczął u poszkodowanej tlenoterapię. Kobietę odwieziono na obserwację do szpitala.
 
Strażacy dokonali pomiarów stężenia tlenku węgla. Pierwszy pomiar wskazał 50 ppm (stężenie powyżej poziomu dopuszczalnego). Na miejsce wezwano pogotowie gazowe, które odłączyło dopływ gazu do budynku. Większość kratek wentylacyjnych w mieszkaniu była zasłonięta, a piec CO znajdował się w sypialni.
 
ab