Zegary staną na skrzyżowaniach?
3… 2… 1… start! Niektórzy miłośnicy mocnych wrażeń już dziś ruszają ze świateł z piskiem opon niczym na torze wyścigowym. Ale być może już wkrótce wszyscy będziemy czekali z nogą na gazie aż zegar obok sygnalizatora odliczy do zera. Na ostatniej sesji Rady Miejskiej propozycję w tej sprawie złożył w formie interpelacji jeden z bielskich radnych. Prezydent Jacek Krywult odniósł się sceptycznie do pomysłu Przemysława Drabka, lecz nasz portal dowiedział się w MZD, że szanse na realizację tej koncepcji są całkiem duże.
Podczas zeszłotygodniowej sesji Rady Miejskiej Przemysław Drabek zaproponował, aby wprowadzić w Bielsku-Białej sygnalizację odmierzającą czas pozostały do zmiany koloru świateł. Radny sugerował, że zegar poprawi płynność ruchu, a co za tym idzie - zmniejszy korki i zanieczyszczenie powietrza. - Zauważyłem takie rozwiązanie, kiedy byłem dwa lata temu w Rumunii, w naszym partnerskim mieście Baia Mare. Zresztą, biedniejszym od nas, które jak widać mimo to stać na sygnalizację czasową.
Funkcjonujący w innych krajach system spodobał się także władzom Opola. Było to pierwsze polskie miasto, w którym obok świateł zamontowano zegary. Potem podobne decyzje podjęto m.in. w Olsztynie, Zielonej Górze, Toruniu oraz Wrocławiu. - Jakiś czas temu byłem za granicą, gdzie już funkcjonowały zegary. Stojąc na skrzyżowaniu widziałem, że mam jeszcze sporo czasu na zielone. Mogłem więc spokojnie spojrzeć na mapę i sprawdzić trasę. Uznałem wtedy, że to znakomity pomysł - wspomina Piotr Rybczyński, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg w Opolu. - Obecnie mamy cztery takie liczniki, ale wkrótce przybędzie kolejnych dziesięć.
Czas na makijaż
Rybczyński tłumaczy, że zegar odliczający czas pozwala na wykonanie niezbędnych czynności. Np. na krótką rozmowę telefoniczną albo poprawienie makijażu. Widząc, że zostało pięć sekund do zapalenia się zielonego światła, kierowca może nacisnąć sprzęgło i wrzucić bieg, aby być gotowym do ruszenia. Eliminuje to sytuację, kiedy na sygnalizatorze dawno świeci się zielone, a pierwszy samochód dopiero powoli zaczyna ruszać.
- Wczoraj Toruń zakupił od nas kolejnych 14 zegarów - mówi Piotr Wisznicki, właściciel firmy APKO, która produkuje m.in. liczniki na sygnalizatory. - W Opolu płynność ruchu zwiększyła się nawet o 15 proc. Przez dane światła w ciągu godziny przejeżdża ok. 100 pojazdów więcej niż przed zamontowaniem liczników. Jeden egzemplarz, to wydatek rzędu 1700 zł. Aby zainstalować licznik, sygnalizacja nie musi spełniać specjalnych warunków technicznych. Musi jedynie pracować w trybie stałoczasowym, a nie akomodacyjnym.
Chodzi o to, że zegarów nie można montować na sygnalizatorach z przyciskami dla pieszych. Trudności mogą być też na tych, które zmieniają długość sygnałów zielonego i czerwonego w zależności od natężenia ruchu.
Czemu więc nie zamontować liczników na próbę na wybranej bielskiej ulicy? Zapytaliśmy o to w Miejskim Zarządzie Dróg w Bielsku-Białej. - Muszę przyznać, że jakiś czas temu dostaliśmy nawet propozycję od producenta takich zegarów. Teraz czekamy na prezentację, żeby poznać wszystkie szczegóły techniczne - zdradza nam Lubomir Zawierucha, dyrektor ds. inwestycji w MZD. - Wątpię, żeby sygnalizatory rozwiązały wszystkie problemy, ale na pewno trzeba przemyśleć tę sprawę. Od niedawna bierzemy udział w konkursie organizowanym przez marszałka województwa śląskiego, w którym można wygrać fundusze na rozwiązania usprawniające ruch na ciągach komunikacyjnych. Gdyby udało nam się wygrać, to, moglibyśmy część pieniędzy przeznaczyć właśnie na te sygnalizatory, żeby nie obciążać wydatkami budżetu miasta.
Skoro pomysł jest taki świetny, to dlaczego dopiero teraz polskie miasta wcielają go w życie? Może dlatego, że nowy system nie jest doskonały. Niektórzy jego krytycy twierdzą, że kierowcy będą wciskali „gaz do dechy” widząc, iż zostało im kilka sekund do zapalenia się czerwonego światłą. Nasi rozmówcy z miast, w których liczniki funkcjonują przekonują jednak, że od momentu ich zainstalowania nie zanotowano większej ilości wypadków spowodowanych wjazdem na „późnym pomarańczowym”. Większość jest zdania, że mając świadomość, iż za chwilę zapali się pomarańczowe, a po nim czerwone, kierowcy mogą z daleka zacząć hamować. Ten ostatni argument popierają tirowcy, którzy widząc zapalające się pomarańczowe światło, często nie są w stanie przed skrzyżowaniem zatrzymać wielkiej masy i muszą pokonać je już na czerwonym świetle.
Lobby zegarowe?
Sceptykiem w kwestii sygnalizatorów odliczających czas jest Marek Micor, współwłaściciel firmy Instalekt, która obsługuje sygnalizację świetlną w naszym mieście. - Informacje o poprawie przepustowości skrzyżowań z takimi urządzeniami nie są poparte wiarygodnymi badaniami. Na bielskich sygnalizatorach liczniki nie będą działały, ponieważ ponad 90 proc. sygnalizacji pracuje w oparciu o system detekcji i akomodację (sygnalizacja reaguje na natężenie ruchu – przyp. red.). Oznacza to, iż praktycznie nigdy i nigdzie nie wiadomo ile czasu zostało do zakończenia światła. Ewentualne zastosowanie takich liczników powodowałoby szybszą reakcję kierowców niż jest to przewidziane w programie pracy sygnalizacji, co doprowadzałoby do kolizji na skrzyżowaniu.
Zdaniem Marka Micora, nagła moda na liczniki jest rezultatem działań lobbystycznych pewnego środowiska. Zabudowa wyświetlaczy stanowi według niego jedynie rodzaj gadżetu, a przy okazji wiąże się ze sporymi wydatkami. Zagrozi bezpieczeństwu ruchu drogowego i nie poprawi w żadnym stopniu przepustowości skrzyżowań. Micor przekonuje, że na takie rozwiązanie nie zezwala Kodeks drogowy.
Rzeczywiście, przepisy nie zezwalają na wieszanie innej sygnalizacji niż tradycyjne światła. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, obok świateł można stosować jedynie znaki i sygnały drogowe określone w odpowiednich dokumentach. Zegara w nich nie przewidziano. Ale zwolennicy tego rozwiązania tłumaczą, że zegary są tablicami informacyjnymi, które już de facto wieszać wolno.
Nauczyciele jazdy argumentują natomiast, że dodatkowe oznakowanie może rozproszyć kursantów i młodych kierowców. Odliczany na zegarze czas może ich dodatkowo stresować, gdyż w razie minimalnego spóźnienia będą się musieli liczyć z popędzaniem, trąbieniem i innymi nieprzyjemnościami.
Magdalena Dydo
Artykuł wyświetlono 3928 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 30
kierowca
W wielu krajach zegary się sprawdzają, jestem ZA !!!!!!!!!!!!!!!!!!
T
Zielona fala - TAK! Zegarki - NIE! Dlaczego nie? Nie rozwiąże to problemu korków w żaden sposób, a będzie masa stłuczek i wypadków śmiertelnych na zwykłych skrzyżowaniach. Przykład - skrzyżowanie Żywiecka-PCK-Skłodowskiej Curie. Jechałem z "góry" czyli od Skłodowskiej Curie i dojeżdzając do skrzyżowania z czerwonego zmieniło się na zielone i wjeżdzam na skrzyżowanie z prędkością ok. 20 km/h. Z lewej strony jakieś 100km/h pędzi gość który wyjechał na późnym żółtym/wczesnym czerwonym, a w lewo nie ma żadnej widoczności bo jest żywopłot. Zahamowałem w ostatniej sekundzie. Teraz wyobraźmy sobie, że jest system zegarów - wjedżam na skrzyżowanie nie z prędkością 20 km/h, tylko 40km/h bo wiem kiedy zapali się zielone i wbija się w moje drzwi facet pędzący 100km/h. Nie zostałaby po mnie mokra plama.
tarcza
zegarki na rękę , a na skrzyżowania zieloną fale poproszę
proletariusz
Uważam, że lepiej by było gdyby zrobili zieloną fale a nie czerwoną to by poprawiło na pewno przepustowość i do tego migające pomarańczowe (wolno coraz szybciej aż zapali się na stale i zmiana na czerwone tak jak w Wiedniu) pomogło by to w bezpieczeństwie co jest również bardzo ważne, zegary jako dodatek mogą być.
Kierowca
W wielu miastach w Rumuni działa takie rozwiązanie. Nie wiem czy czas sygnalizacji jest tam stały czy akomodacyjny, ale rozwiązanie to bardzo podobało mi się. Nie zauważyłam "nerwowego dodawania gazu", gdy stało się trochę dłużej na czerwonym, bo każdy wiedział za ile sekynd zmieni się światło. rozwiązanie takie jak najberdziej popieram do zastosowania w Bielsku!
kk
Kierowcy będą ruszać zbyt wcześnie ze świateł co również jest niebezpieczne dlatego najleoej wprowadzić coś takiego jak jest w austrii: najpierw miga światło zielone co oznacz że za niedługo nastąpi zmiana na pomarańczowe i poźniej czerwone
tom
Przemek - jako przeciwnik tez powinienes przedstawic jakies badania, analizy, ze nic sie nie zmieni. Badz uczciwy i powiedz, ze masz inne zdanie i pozwol innym, ktorzy znaja te rozwiazania, kozystaja z nich i uwazaja za dobre miec wlasne zdanie. Jak narazie nikt nie napisal, ze kozystal z tego rodzaju sygnalizacji i uwaza , ze jest zla !!! ps. kolenjny pomysl Drabka - ma zwolennikow i przeciwnikow (normalne).
Przemek
Te zegary naprawdę niczego nie zmienią... Czy to zwiększy płynność ruchu? Nie, nawet zagorzali zwolennicy nie mają na poparcie swojej tezy żadnych poważnych opracowań czy badań. Czy sprawi to, że ludzie przestaną wjeżdżać na skrzyżowanie przy czerwonym wskazaniu sygnalizatora? Nie, bo na buractwo jest tylko jeden sposób - nieuchronność kary oraz bloczek mandatowy. Jeżeli koniecznie chcemy wzorować się na innych, może wziąć na celownik np. Kair, gdzie na skrzyżowaniach praktycznie nie ma sygnalizacji świetlnej.
Muffi
dlaczego jest Krywult sceptyczny?- bo on przejeżdża na czerwonym,bo jest "prezydentem" i niema szacunku dla nikogo
jak nie jak tak
Bezrobotni , lejby , nieroby zatrudnić ten margines spoleczny do wywożenia sniegu . Zamiast zapłaty , dac im miche zupy i niech robią od rana do wieczora
Aniki
Przemek - nie do końca - przecież można zaczynać wyświetlać licznik np. na 10 sekund przed zmianą światła (licznik nie musi dokładnie pokazywać ile sekund ma trwać zielone/czerwone). Głównie chodzi o to aby jadący na zielonym wiedział czy zaraz mu się światło zmieni - więc lepiej albo przyśpieszyć albo zacząć pomału hamować (unika się niebezpiecznych gwałtownych reakcji na pomarańczowe), i to samo przed startem, aby nikt nie "zasypiał". Rozwiązanie z migającym czerwonym i zielonym też jest dobre bo spełnia ten właśnie warunek, do tego nie potrzeba dodatkowych wyświetlaczy, a jedynie modyfikacja programu sterującego światłami.
kęty
A może wprowadzic system jaki funkcjonuje w innsbruckuPrzed zmianą na czerwone z zielonego zielone miga i odwrotnie
Kierowcy widząc migające swiatło będą wiedzieli że za chwilę będzie zmiana sygnalizacji
Przemek
Te zegary mają jedną ZASADNICZĄ WADĘ - tryb pracy stałoczasowy, a w BB sporo skrzyżowań pracuje w trybie akomodacyjnym np. Andersa-Bystrzańska-Komorowskiego-Partyzantów. Korki nigdy nie znikną, ale sygnalizacji musi reagować płynnie na natężenie ruchu, a nie wyświetlać sztywno wprowadzone czasy na określonych wlotach - potraficie to zrozumieć?
xenon
Nieprawdą jest, że nie można zamontować w miejscach, gdzie są przejścia na przycisk. Przecież to nie jest tak, że pieszy naciska i zmienia się światło, zawsze jest opóźnienie. Gdy dopiero była zmiana z zielonego na czerwone, to jest to np. 60 sekund do następnego cyklu, a gdy zmiana była dawno to np. co najmniej 10 sekund. Wystarczy odliczać do np. od 60 do 10 i włączyć miganie cyfry przy tej wartości (gdy żaden pieszy nie nacisnął), a gdy naciśnie, to odliczanie od 10 do 0 i zmiana świateł. Proste.
jarczan
jak każdy pomysł ma swoich przeciwników i zwolenników , zależy od punkty widzenia .Osobiście uważam że skoro w innych miastach się sprawdza to czemu u nas miało by być inaczej ??
Yo
adamp26/ poczytaj: motoryzacja.interia.pl/news/liczniki-swiatel-na-drogi,1432769
adamp26
prosze podac przyklad chocby jednego miasta gdzie stosuje sie to rozwiazanie ? Jest drogie i nic nowego nie daje.A bedzie dzialac, jak nowy zegar "pod schodami"
marcia.opole.BB
Jestem z Opola,w którym-jak napisano w artykule-wprowadzono już zegary,co prawda dopiero przy kilku sygnalizacjach,ale czekam na kolejne:)uważam że dla kierowców to świetna sprawa,która absolutnie niczego nie opóźnia i w niczym nie przeszkadza!kto nie lubi wiedzieć kiedy wreszcie zapali się zielone światło?(zwłaszcza osoby które są spoza miasta) I zupełnie nie rozumiem argumentacji że to "rozprasza kursantów" na kursie prawa jazdy!przecież wręcz przeciwnie-pomaga im się przygotować i ustawić do jazdy.A czy kierowca zdąży na czas ruszyć na zielonym świetle to już nie zależy od zegara,tylko od jego uwagi i czujności na drodze.Jeśli tylko sygnalizacja w Bielsku na to pozwala,to montować zegary,montować!a ja się tam przejadę i sprawdzę:)
Malkontent
Basianek chyba nie uwaznie czytasz "Chodzi o to, że zegarów nie można montować na sygnalizatorach z przyciskami dla pieszych. Trudności mogą być też na tych, które zmieniają długość sygnałów zielonego i czerwonego w zależności od natężenia ruchu. "
romeo017
super sprawa jestem kierowcą tira to by nam ułatwiło jazdę,bo nie jesteśmy w stanie zatrzymać składu jak przed nosem sie zapali żółte, a policja tylko na to czycha.

Klauzula informacyjna ›