Prawo jest dla nich bezlitosne
Do Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego w Bielsku-Białej co roku zgłasza się około stu par, które chcą zaadoptować dziecko. Z roku na rok liczba kandydatów na rodziców adopcyjnych rośnie, lecz dzieci z uregulowaną sytuacją prawną jest coraz mniej.
Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy w Bielsku-Białej powstał w 1979 roku przy Zarządzie Wojewódzkim Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Dzięki jego działalności w ciągu 25 lat udało się znaleźć nowe domy dla ponad ośmiuset dzieciaków z naszego regionu.
- Szukamy domów i rodzin dla pokrzywdzonych przez los dzieci poprzez realizowanie różnych zadań - mówi dyrektor Ludmiła Witańska. - Otaczamy opieką rodziny adopcyjne oraz kontynuujemy akcję "Szukam domu". Ma ona pomóc w pozyskiwaniu kandydatów na rodziców zastępczych i adopcyjnych.
Większość porzuconych dzieci nie ma uregulowanej sytuacji prawnej, co najczęściej uniemożliwia adopcję. - W najgorszej sytuacji znajdują się dzieci zostawione w szpitalu, których mamy nie zrzekły się praw rodzicielskich w sądzie - podkreśla pani dyrektor. - Najłatwiej by było, gdyby mama od razu po porodzie sama się z nami skontaktowała. Ale taka sytuacja nie zawsze się zdarza. Na szczęście, są również matki, które już pod koniec ciąży przychodzą do nas, żeby ustalić przyszłą procedurę adopcyjną. Otaczamy je opieką psychologiczną i pedagogiczną, pomagamy kontaktować się z kandydatami na rodziców adopcyjnych.
Matka może zrzec się praw rodzicielskich w ciągu sześciu tygodni od porodu. Jeśli tego nie zrobi, dziecko ze szpitala trafia do pogotowia opiekuńczego. Jest wtedy w wieku, w którym najbardziej potrzebuje ciepła i bliskości rodziców. Następnie latami czeka na uregulowanie kwestii prawnych. Wraz z nim czekają kandydaci na rodziców adopcyjnych.
Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy w Bielsku-Białej współpracuje z urzędami z czterech powiatów (cieszyńskiego, pszczyńskiego, żywieckiego i bielskiego).Co roku zgłasza się do niego około stu par, które chcą zaadoptować dziecko. Nie zraża ich żmudna i naruszająca prywatność procedura obowiązująca w takich sytuacjach.
- Większość par pragnie zaadoptować dziecko przed ukończeniem pierwszego roku życia, lecz zazwyczaj rodzice czekają na dziecko przez około trzy lata. Prawda jest taka, że domu potrzebują w większości dzieci starsze i rodzeństwa - dodaje Ludmiła Witańska.
Paradoks polega więc na tym, że niektórzy rodzice biologiczni nie tylko porzucają swoje dzieci, ale przez to uniemożliwiają im odnalezienie nowego domu, a kandydatom na rodziców podjęcie adopcji. Ośrodek przy ul. Potok stara się rozwiązać tę trudną sytuację przede wszystkim poprzez współpracę z sądami rodzinnymi oraz kontakty z biologicznymi rodzinami porzuconych dzieci.
Po latach oczekiwania i uczestnictwa w żmudnych procedurach, rodzice mogą podjąć się adopcji upragnionego dziecka. Biorą na siebie ciężar stworzenia domu dla tych, którzy w najmłodszych latach życia przecierpieli najwięcej.
- Adopcja, to nie jest wielki znak litości nad biedactwami z domu dziecka, ale założenie normalnej, prawdziwej rodziny - podkreśla pan Waldemar z Bielska-Białej, który wraz żoną zaadoptował kilkuletnie rodzeństwo. - Tak naprawdę my tak samo potrzebujemy dzieci, jak one potrzebują rodziców. I to była nasza główna myśl przy podejmowaniu tej decyzji. Na dzieci czekaliśmy około półtora roku. Musieliśmy przejść odpowiednie szkolenia, uzyskać kwalifikacje i cierpliwie czekać.
Ośrodek nie jest sklepem z zabawkami, w którym można grymasić przy zakupie. - Im młodsze dziecko, tym więcej chętnych i dłuższy czas oczekiwania. Domy dziecka pełne są dzieci, których sytuacja prawna jest nieuregulowana. Są tam dzieci na tyle duże, że nikt ich już nie chce adoptować. Nie jest przecież łatwo podjąć decyzję o adopcji nastolatka. Jedyną metodą ,,oswajania” dzieci jest opieka nad nimi oraz pokazywanie im na każdym kroku i każdego dnia, że zawsze będziemy razem i że są dla nas najważniejszymi istotami na świecie.
Pary, które chciałyby zaadoptować dziecko powinny skontaktować się z Ośrodkiem Adopcyjno-Opiekuńczym w Bielsku-Białej poprzez stronę: www.oaobielsko.pl/kontakt.php.
Agnieszka Pollak-Olszowska
Artykuł wyświetlono 6538 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 4
hm
adoptowanie niemowlaka - 3 lata a nastolatka - wiek 10-15 ciekawe ile :-)
nick
wszystko jest ok...pozatym procedury jake sa przy adoptowaniu dzieci , czy nawet byc tzw rodzina zastepcza. Rozne badania, wywiady, sprawdzanie czy rodzina zastepcza da sobie rade? A czy ktos sprawdza rodziny, matki ich zachowanie , warunki materialne, kiedy dziecko ma przyjsc na swiat. To jest chora sytuacja. Rodzina pragnaca w sposob naturalny, z mniejszymi dochodami, skromna nie moze przyjac do siebie pod opieke dziecka bo nie ma warunkow , np swojego pokoju, skromnie ubrane przez rodzine zastepcza ale ma zapewniona milosc. Tego nie bireze sie pod uwage...Zmienic kryteria a chetnych dania wiele milosci tym porzuconym dzieciom jest bardzo duzo. Tylko trzeba patrzec realnie...Ja jestem sama, na rencie , ale chetnie zajelabym sie dzieckiem, dalabym kat dziecku a kto wie, czy nie odziedziczyloby by po mnie mieszkanie wlasnosciowe..Ale nie moge, bo jestem za stara (58 lat) i jestem na rencie.....a rodzice naturalni, porzucaja swoje dziecko jak zbedna rzecz....trudna polemika
chomiq
Perspektywa czekania około 3 lata na rodzinę, miłości, opiekę, bliskość, uśmiech, bezpieczeństwo jest jeszcze gorsza :(((
magdzia
Perspektywa czekania około 3 lat na dziecko jest straszna:(

Klauzula informacyjna ›