Plan zainwestowania miejskich funduszy w aleksandrowickie lotnisko ma już długą brodę. W samorządowej kadencji 1998-2002, kiedy na czele ratusza stał Zarząd Miasta kierowany przez Bogdana Traczyka, myślano wręcz o stworzeniu w Aleksandrowicach portu lotniczego. Kiedy w fotelu prezydenta miasta zasiadł Jacek Krywult, plan zmodyfikowano. Uznano, że wystarczy jeśli na lotnisku powstanie betonowy pas startowy.

Bielskie władze tłumaczyły, że to dobry pomysł z dwóch powodów - będzie bezpieczniej oraz ciszej niż obecnie, gdy samoloty w Aleksandrowicach startują z łąki. I od lat ratusz co roku zapisywał w swoim budżecie pewną sumę przewidzianą na rozpoczęcie tej inwestycji. Ale co roku finał był taki sam: budowy pasa nie rozpoczynano i przewidziane na ten cel pieniądze przeznaczano na inny cel.

„Kronika” od samego początku pomysł ten krytykowała. Z prostej przyczyny. Nie widzimy żadnego powodu, aby bielscy podatnicy składali się na budowę pasa startowego, który będzie służył wąskiej grupce amatorów latania. Jeśli pas jest tym ludziom tak bardzo potrzebny, to dlaczego sami nie złożą się na jego budowę? Wszak nie jest tajemnicą, że lotnictwo stało się w ostatnich latach modnym hobby bogatych biznesmenów, którzy nie tylko lubią sobie polatać, ale coraz częściej mają nawet własne samoloty.

Zdecydowanymi wrogami tej inwestycji są też mieszkańcy okolic lotniska, którzy boją się, iż pas oznaczać będzie większą częstotliwość lotów, a co za tym idzie - wbrew zapewnieniom ratusza - większą uciążliwość ze strony tego sąsiada. W tym roku historia planowania w bielskim budżecie wydatków na budowę betonowego pasa w Aleksandrowicach się powtórzyła. Przewidziano na ten cel 1,3 mln zł. Ratusz zapowiada, że wyłoży te pieniądze tylko wówczas, gdy pozostałą część funduszy potrzebnych na wykonanie inwestycji, czyli 5,2 mln zł, znajdzie w swojej kasie samorząd województwa śląskiego. To nic nowego, bo już w 2009 roku był taki właśnie projekt zbudowania pasa za pieniądze miasta i Urzędu Marszałkowskiego, który chce zmodernizować kilka małych lotnisk w województwie śląskim. Tyle że przed rokiem nic z tego pomysłu nie wyszło. Czy teraz będzie tak samo?

Bielski radny Wiesław Handzlik, od lat wróg wykładania miejskich pieniędzy na betonowy pas w Aleksandrowicach, jest przekonany, że i tym razem pomysł spali na panewce. Między innymi dlatego, że kryzys gospodarczy odbija się na finansach samorządów i szanse na to, iż Urząd Marszałkowski znajdzie fundusze na modernizację kilku lotnisk, wydają się iluzoryczne. Informuje on, że podczas posiedzenia odpowiedniej komisji Rady Miejskiej był za wykreśleniem z projektu budżetu zapisu o funduszach na budowę betonowego pasa, ale został przegłosowany.

 - To niepotrzebny zapis, który tylko denerwuje ludzi. Jestem spokojny o to, że z tego pomysłu nic nie wyjdzie - mówi Wiesław Handzlik.

Tekst i foto: Sławomir Horowski