Dziś nad ranem siatkarki BKS Aluprof Bielsko-Biała wyruszyły na mecz Pucharu CEV z Illerem Ankara. Jutrzejszy rewanż powinien być dla podopiecznych Mariusza Wiktorowicza jedynie formalnością.
 
Przed tygodniem siatkarki bialskiego klubu pewnie rozprawiły się z Turczynkami w trzech setach. Młody zespół z Ankary w żadnej partii nie był w stanie nawiązać równorzędnej walki z brązowymi medalistkami mistrzostw Polski. Dla zespołu BKS wyjazd za Bosfor powinien być więc niemal formą wycieczki krajoznawczej.
 
Ekipa BKS wyruszyła do Turcji dzisiaj nad ranem. Wieczorem Polki odbędą półtoragodzinny trening. W środowy poranek czeka je rozruch, a o godz. 17 mecz z Illerem Bankasi. - Jest to zespół młody i nieobliczalny, ale nie możemy zlekceważyć tego przeciwnika - przed nadmiernym optymizmem przestrzega Maciej Zając, trener przygotowania fizycznego w bialskim klubie. - Mecz sam się nie wygra. Tym bardziej, że tureckie trybuny słyną z żywiołowego dopingu, który pomaga gospodyniom.
 
Jeśli BKS dopełni formalności w stolicy Turcji, to w następnej rundzie Pucharu CEV na bialanki czekał będzie zwycięzca pojedynku Olympiakos Pireus - Urałoczka Jekaterynburg. Niemal na pewno będą to Rosjanki, które gładko zwyciężyły w Grecji 3:0 (25:18, 25:18, 25:11).
 
pH