Problemy pana Tomka rozpoczęły się w ósmej klasie szkoły podstawowej. Podczas gry w piłkę nożną uderzył się w kolano. Ból niespodziewanie narastał, a lekarze nie potrafili zdiagnozować problemu. Dziś Tomasz Hamerlak jest szczęśliwym mężem i ojcem oraz wybitnym sportowcem.

                                               Ucieczka od cierpienia
Dopiero lekarze z Niemiec wykryli przyczynę kłopotów Hamerlaka. Był nim nowotwór kości w kolanie. Szansa na uratowanie nogi była, lecz operacja wiązała się z horrendalnymi kosztami, na jakie nie było stać rodziny 15-latka. 6 grudnia 1990 roku chłopak stracił lewą kończynę dolną i musiał rozpocząć nowe życie. Tym samym uwolnił się od cierpienia i nieustannych podróży do szpitali.
Pan Tomasz długo nie rozczulał się nad sobą i wziął się za nadrabianie zaległości edukacyjnych. Podjął też pracę zarobkową. Nieustannie dbał o swoją kondycję, uczęszczając na basen i siłownię. Na pływalni poznał Zbigniewa Barana, również niepełnosprawnego sportowca, który namówił go na ściganie się na wózkach. Kolega z basenu został trenerem Hamerlaka w klubie BZSR Start Bielsko-Biała.
Początki były trudne, ale pierwsze spektakularne sukcesy w końcu nadeszły. Ale niepełnosprawny sportowiec zapytany, co uważa za swój największy życiowy sukces, bez wahania odpowiada: - Mam fantastyczną rodzinę, kochającą żonę i wspaniałego syna.
Ciepło o Hamerlaku wypowiada się naczelnik wydziału kultury fizycznej i turystyki Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej, Ryszard Radwan: - Jego trud i wysiłek przekładają się na znakomite wyniki sportowe. Podziwiam tego człowieka za nieprzejednaną walkę ze słabościami. Jest nie tylko świetnym sportowcem, ale i fantastycznym człowiekiem. Mniej więcej dwa razy w miesiącu mam przyjemność rozmawiać z Tomkiem. To chłopak serdeczny, uśmiechnięty i pielęgnujący ognisko domowe we wzorowy sposób. W środowisku sportowym jest traktowany na takich samych prawach, co zawodnicy pełnosprawni.
Nie jest łatwo, ale daję radę
Hamerlak jest wielokrotnym mistrzem Polski w ściganiu się na wózkach, zdobywa czołowe lokaty w zawodach międzynarodowych. Jego największym osiągnięciem jest brązowy medal w maratonie Igrzysk Paraolimpijskich w Atenach (2004 r.). Ale ambitny sportowiec nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Jego celem jest sukces na IO w Londynie.
 - To będą moje czwarte igrzyska. Zamierzam na nich powalczyć o medal. W Pekinie i Sydney się nie udało, lecz lepiej czuję się w Europie, co udowodnił medal w Atenach. Tomasz  Hamerlak jest przekonany, że fizycznie jest w stanie sprostać postawionym sobie celom. - Ponoć wiek 35 lat jest najbardziej optymalnym, jeśli chodzi o uprawianie tego sportu. Fizjologicznie organizm jest najbardziej wydolny właśnie w tym wieku. Jeśli mi zdrowie pozwoli i będą mnie omijać kontuzję, to chcę jak najdłużej ścigać się na wózku.
Nasz eksportowy sportowiec musi się nieźle natrudzić, aby utrzymać rodzinę i zgromadzić środki na starty w odległych zakątkach globu. Z funduszy związkowych finansowane są wyjazdy na zaledwie dwa wyścigi międzynarodowe. Przy dwóch treningach dziennie nie jest w stanie podjąć stałej pracy zarobkowej, co skazuje go na łaskę sponsorów i stypendium pochodzące ze środków bielskiego magistratu.
Ale pan Tomasz jest niezwykle zaradnym i optymistycznie do życia nastawionym człowiekiem. - Nie jest łatwo, ale daję radę. To oczywiste, że dobieram maratony tak, aby sukcesy w nich przyniosły mi jak największe korzyści materialne – zwierza się Hamerlak.
Odporny na mróz

Obecnie przygotowuje się do sezonu w kraju. Właśnie zakończył etap treningu na siłowni i swoim trzykołowym pojazdem zaczyna przemierzać beskidzkie drogi, jeżeli tylko są one „czarne”. - Codziennie pokonuję trasę o długości 50-60 km - mówi bielszczanin, któremu nie są straszne niskie temperatury tej zimy. - Jeżeli treningu nie mogę odbyć na szosie, to ćwiczę na specjalnie skonstruowanej bieżni.
W marcu Hamerlak wyjedzie do Abu-Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, aby zebrać ostatnie szlify przed startem w maratonie londyńskim. Najważniejszym zadaniem naszego olimpijczyka jest jednak uzyskanie kwalifikacji na przyszłoroczne mistrzostwa świata w Nowej Zelandii. Musi to zrobić do końca sierpnia br., m.in. w maju i czerwcu podczas zawodów w Szwajcarii. Pojawi się także na prestiżowych maratonach w Berlinie i Padwie.
Paweł Hetnał