W sobotnie popołudnie piłkarze bielskiego Podbeskidzia zmierzą się w Białymstoku z miejscową Jagiellonią. Rywal „Górali” znajduje się ostatnio w słabszej dyspozycji, co może ułatwić beniaminkowi wywiezienie korzystnego rezultatu z terenu przeciwnika.
 
Jagiellonia spisuje się w tym sezonie zdecydowanie poniżej oczekiwań kibiców. Przyczyn słabszej dyspozycji piłkarzy „Jagi” można upatrywać już w letnim cyklu przygotowawczym, gdy białostocczanie występowali w eliminacjach do Ligi Europejskiej. Ich przygoda zakończyła się na pierwszej przeszkodzie, którą okazał się kazaski Irtysz Pawłodar. Pod koniec roku zawodnikom Jagiellonii zaczyna brakować sił. Tuż po odpadnięciu z europejskich rozgrywek klub opuścił trener Michał Probierz, który dzisiaj prowadzi piłkarzy greckiego Arisu Saloniki. Na ławce trenerskiej białostockiego zespołu zasiada aktualnie Czesław Michniewicz.
 
Pod jego wodzą Jagielloni wiedzie się przeciętnie. Drużyna Michniewicza w piętnastu meczach zgromadziła 19 punktów, co pozwala jej zajmować dziesiątą pozycję w tabeli ekstraklasy. Większość punktów „Jaga” uzbierała na swoim obiekcie. Zespół z Podlasia pięć razy zwyciężał przed swoją publicznością, dwukrotnie remisował i doznał tylko jednej porażki. Jedynym pogromcą Jagiellonii okazał się lider rozgrywek, Śląsk Wrocław.
 
Mimo słabszej dyspozycji, Jagiellonia posiada w składzie graczy, którzy w pojedynkę mogą przesądzić o losach meczu. Mowa przede wszystkim o Tomaszu Frankowskim. 37-letni napastnik ma już w tym sezonie na koncie dziewięć trafień i nadal nie ma sobie równych wśród polskich zawodników ekstraklasy występujących na tej pozycji. W linii pomocy błyskotliwym dryblingiem potrafią zaskoczyć Tomasz Kupisz i Czarnogórzec Marko Cetković. Najsłabszą formacją zespołu wydaje się być defensywa, która pozwoliła już 25-krotnie pokonać białostockiego golkipera. Ostatnio sztab szkoleniowy stawia na 19-letniego Tomasza Ptaka. Wcześniej pomiędzy słupkami próbowani byli równie młodzi bramkarze - Krzysztof Baran i Jakub Słowik.
 
Jadąc na boisko słabiej dysponowanego rywala, bielszczanie mogą liczyć na wywiezienie jakiejś zdobyczy punktowej. Podopieczni Roberta Kasperczyka byli tego bliscy przed tygodniem w Warszawie, ale skuteczność Albańczyka Edgara Caniego oraz kontuzja Bartłomieja Koniecznego pokrzyżowała szyki „Góralom”. Przegrana z Polonią 1:2 na obiekcie przy Konwiktorskiej wstydu Podbeskidziu nie przynosi, ale przy odrobinie szczęścia dorobek punktowy bielszczan mógł się wydatnie powiększyć.
 
Przed spotkaniem z Jagiellonią kibice znad Białej mogą być optymistami, bowiem w kadrze na sobotni mecz powinni znaleźć się dwaj podstawowi środkowi obrońcy - Konieczny i Juraj Dancik. Pod znakiem zapytania stoi występ Sylwestra Patejuka, który w potyczce z „Czarnymi Koszulami” narzekał na „podkręconą” kostkę. W meczu rundy jesiennej, który był zarazem debiutem Podbeskidzia w ekstraklasie, padł remis 2:2. Gdyby podobnym rezultatem zakończyło się sobotnie starcie, to z pewnością nikt w Bielsku-Białej nie miałby powodów do narzekań.
 
Sobotni mecz w Białymstoku pomiędzy tamtejszą Jagiellonią i Podbeskidziem rozpocznie się o godz. 15.45.
 
pH