Tydzień temu w piątkowe popołudnie w holu galerii Sfera działy się rzeczy niesłychane! Bartosz Obuchowicz biegał po sklepie z bronią, Dariusz Fodczuk kazał zakładać ludziom maskę przeciwgazową na czas, a Kuba Abrahamowicz bezwstydnie nazywał to wszystko teatrem! I, co dziwne, ani nie kłamał, ani nie bluźnił. Opisywane powyżej wydarzenie było pierwszym akcentem projektu „Miastoteatr”, który jest próbą pokazania szerokiemu gronu bielszczan, że teatr może być fajny.
 - Dużo podróżuję po Polsce - wyjaśnia nam genezę projektu Artur Pałyga, jeden z jego pomysłodawców. - Np. w Legnicy sceny są poustawiane na blokowiskach, w slumsach. Wystawiane są tam spektakle związane z miastem. Robert (Talarczyk, dyrektor Teatru Polskiego - przyp. red.) też dużo podróżuje. Siedzieliśmy kiedyś w jego gabinecie i wtedy narodził się pomysł, żeby wyjść do ludzi, dotrzeć do nowego odbiorcy. Robert już kiedyś podjął taką próbę i zorganizował spektakl na dworcu.
Projekt nosi tytuł „Miastoteatr”. Jak sugeruje nazwa oraz jak pokazał pierwszy happening, podczas jego realizacji miasto będzie się przenikało z teatrem i na odwrót. - Idziemy do ludzi, żeby potem zaprosić ich do nas – tłumaczy Pałyga. -  Wiele osób po prostu nie wie, że teatr może być fajny! My chcemy im to pokazać. W miniony piątek pokazywali to w Sferze poprzez opowiadanie o spektaklach, rozdawanie plakatów z autografami, projekcję fragmentów sztuk na telebimie i zadawanie przechodniom pytań dotyczących poszczególnych spektakli.
Teatr, to nie muzeum
 - Bielszczanie znają repertuar Teatru Polskiego i nazwiska aktorów - nie ukrywa zadowolenia pomysłodawca projektu. - Ogólnie spotkaliśmy się z samymi dobrymi opiniami na temat tej inicjatywy. Przytrafiła mi się też dość ciekawa historia. Niedaleko sceny, z której prowadzone były konkursy, siedziała grupka młodych chłopaków. Na pierwszy rzut oka, chłopięcych odpowiedników galerianek. We wszystkim chcieli brać udział i wygrali trochę biletów. Nazajutrz nie poznałem ich, kiedy zjawili się na spektaklu w garniturach, a następnie przyszli na konkurs „Stojak” i wzięli w nim udział! Na koniec powiedzieli mi, że gdy będą coś jeszcze organizował, to mam im dać znać, a oni pomogą.
Idea projektu jest - trzeba przyznać - ciekawa. Teatr jest przez wielu uznawany za swego rodzaju sacrum, miejsce niemalże święte. Zapytaliśmy więc Pałygę, czy przynoszenie tej świętości do supermarketu nie jest swego rodzaju profanacją. - Denerwuje mnie traktowanie teatru jak świątyni sztuki. Teatr powinien być żywy, aktywny, musi się w nim skupiać życie miasta! Nie mówię, że nie boję się tego doświadczenia, bo ono jest w pewnym stopniu ryzykowne. Ludzi, którzy przesiadują w Sferze uważa się za gorszych. Ale ostatecznie chodzą tam niemal wszyscy i dlatego my poszliśmy za nimi, bo taki właśnie jest zamysł tego projektu.
Szansa na sceniczny debiut
Częścią „Miastoteatru” jest zorganizowany po raz pierwszy przed tygodniem konkurs stand-up „Stojak”. Jego ideę oraz zasady opisywaliśmy już w artykule „Zawody w rozśmieszaniu”. Inicjatywa - podobnie jak happening w Sferze - skierowana jest do wszystkich. Również do osób, które do tej pory z teatrem nie miały nic wspólnego. Na „Stojaku” mogą odkryć swoje drugie oblicze i choć raz stać się słuchanym artystą, a nie słuchającą widownią.
 - Początkowo zgłosiła się jedna osoba. Stwierdziliśmy jednak, że dla przetarcia szlaku konkurs i tak się odbędzie. Ostatecznie wystąpiło pięciu uczestników, spośród których niektórzy rozśmieszali publiczność opowieściami o pieczeniu ciasteczek. Kolejny konkurs odbędzie się 12 lutego.
Tych, którym nie udało się być w miniony piątek w Sferze pocieszamy. To nie koniec atrakcji, ale dopiero ich początek. Jak obiecują koordynatorzy projektu, (www.teatr.bielsko.biala.pl/index.php?s=46&fun=more&id=23), czekają nas jeszcze spotkania na dyskotekach w stylu lat osiemdziesiątych, na placach publicznych, osiedlach i w centrach handlowych, podczas happeningów i wystaw, w czasie gry ulicznej i na flashmobie.
Dokładny terminarz spotkań nie jest jeszcze znany. Na razie wiadomo, że w niedalekiej przyszłości odbędzie się dyskoteka nawiązująca do sztuki „Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami”. W okolicach 20 lutego w Sferze lub innym bielskim hipermarkecie zaplanowano happening podobny do tego sprzed tygodnia. Z biegiem czasu aktorzy Teatru Polskiego będą odwiedzali kolejne centra handlowe. W jednym z nich ma się odbyć spektakl napisany specjalnie na potrzeby teatru w hipermarkecie.
Magdalena Dydo