Niefortunne zgony
Już siedem młodych par z Bielska-Białej przysięgało sobie miłość w nowej siedzibie Urzędu Stany Cywilnego przy pl. Ratuszowym 5. Obiekt pachnie nowością, ale nie wszystkie rozwiązania zachwycają.
USC funkcjonuje w nowej siedzibie od kilku dni. W minioną sobotę związek małżeński zawarły w nim pierwsze pary. - Historia zatoczyła koło - mówi Jerzy Bożek, kierownik bielskiego USC. Pierwsza siedziba USC mieściła się bowiem właśnie przy pl. Ratuszowym, w gmachu, w którym obecnie urzęduje prezydent. Następnie urząd został przeniesiony na pl. Wolności. Przedostatnim - jak do tej pory - przystankiem był pl. Opatrzności Bożej.
Wielu bielszczan z przekąsem pyta, czy kolejna - kosztowna - przeprowadzka była konieczna? Bożek podkreśla jednak, że w poprzednim lokum było ciasno, ciemno i... brudno. Obiektowi przy pl. Ratuszowym 5 rzeczywiście nie można odmówić przestronności i dobrego naświetlenia. Dodatkowo, pracownicy mają swój pokój socjalny, w którym mogą spokojnie zjeść posiłek i wypić kawę.
Jak widać, zmiana siedziby oznacza pozytywne zmiany dla pracowników USC. A dla petentów? Raczej, nie. Ilość stanowisk i obasada kadrowa nie uległy zmianie, co oznacza, że po staremu będziemy załatwiać wszystkie sprawy. Będą nas obowiązywały te same procedury i ten sam czas oczekiwania.
Niestety, nikt nie pomyślał o tym, że do USC przychodzą nie tylko szczęśliwi nowożeńcy i ojcowie rejestrujący swoje pociechy. W urzędzie zgłasza się także zgon bliskich osób. Właśnie dla petentów przychodzących w takiej smutnej sprawie przygotowano stanowisko zlokalizowane obok wejścia, na otwartej przestrzeni, opodal miejsca, gdzie zgłaszają się... szczęśliwi małżonkowie. Taka sytuacja zapewne ani dla jednych, ani dla drugich nie będzie komfortowa. Kierownik Bożek obiecał jednak, że postara się wyznaczyć osobne pomieszczenie, w którym przyjmowane będą zgłoszenia zgonów.
Na drugim piętrze nowego USC znajduje się m.in. sala ślubów i sala toastowa. Ta pierwsza jest nieco mniejsza niż w poprzedniej siedzibie. Pomieści około 50 osób. Pary, które przewidują większą liczbę gości, mogą wziąć ślub poza urzędem. Potrzebna jest na to jedynie zgoda kierownika, który podkreśla, że jest otwarty na rozsądne(!) propozycje. Najczęściej bielszczanie wybierają zamek Sułkowskich, ale pojawia się też coraz więcej pomysłów na ślub "po amerykańsku", czyli w ogrodzie. Jerzy Bożek osobiście udzielał już niejednego ślubu w... areszcie. Zdarzają się także zaślubiny domowe, kiedy np. jednemu z małżonków choroba utrudnia poruszanie się.
Adaptacja budynku, w którym kiedyś mieścił się bank trwała ponad rok i kosztowała ok. 6 mln zł. Oprócz USC, do nowej siedziby przeprowadziło się kilka innych wydziałów, m.in. mienia gminnego i promocji.
mdp
USC funkcjonuje w nowej siedzibie od kilku dni. W minioną sobotę związek małżeński zawarły w nim pierwsze pary. - Historia zatoczyła koło - mówi Jerzy Bożek, kierownik bielskiego USC. Pierwsza siedziba USC mieściła się bowiem właśnie przy pl. Ratuszowym, w gmachu, w którym obecnie urzęduje prezydent. Następnie urząd został przeniesiony na pl. Wolności. Przedostatnim - jak do tej pory - przystankiem był pl. Opatrzności Bożej.
Wielu bielszczan z przekąsem pyta, czy kolejna - kosztowna - przeprowadzka była konieczna? Bożek podkreśla jednak, że w poprzednim lokum było ciasno, ciemno i... brudno. Obiektowi przy pl. Ratuszowym 5 rzeczywiście nie można odmówić przestronności i dobrego naświetlenia. Dodatkowo, pracownicy mają swój pokój socjalny, w którym mogą spokojnie zjeść posiłek i wypić kawę.
Jak widać, zmiana siedziby oznacza pozytywne zmiany dla pracowników USC. A dla petentów? Raczej, nie. Ilość stanowisk i obasada kadrowa nie uległy zmianie, co oznacza, że po staremu będziemy załatwiać wszystkie sprawy. Będą nas obowiązywały te same procedury i ten sam czas oczekiwania.
Niestety, nikt nie pomyślał o tym, że do USC przychodzą nie tylko szczęśliwi nowożeńcy i ojcowie rejestrujący swoje pociechy. W urzędzie zgłasza się także zgon bliskich osób. Właśnie dla petentów przychodzących w takiej smutnej sprawie przygotowano stanowisko zlokalizowane obok wejścia, na otwartej przestrzeni, opodal miejsca, gdzie zgłaszają się... szczęśliwi małżonkowie. Taka sytuacja zapewne ani dla jednych, ani dla drugich nie będzie komfortowa. Kierownik Bożek obiecał jednak, że postara się wyznaczyć osobne pomieszczenie, w którym przyjmowane będą zgłoszenia zgonów.
Na drugim piętrze nowego USC znajduje się m.in. sala ślubów i sala toastowa. Ta pierwsza jest nieco mniejsza niż w poprzedniej siedzibie. Pomieści około 50 osób. Pary, które przewidują większą liczbę gości, mogą wziąć ślub poza urzędem. Potrzebna jest na to jedynie zgoda kierownika, który podkreśla, że jest otwarty na rozsądne(!) propozycje. Najczęściej bielszczanie wybierają zamek Sułkowskich, ale pojawia się też coraz więcej pomysłów na ślub "po amerykańsku", czyli w ogrodzie. Jerzy Bożek osobiście udzielał już niejednego ślubu w... areszcie. Zdarzają się także zaślubiny domowe, kiedy np. jednemu z małżonków choroba utrudnia poruszanie się.
Adaptacja budynku, w którym kiedyś mieścił się bank trwała ponad rok i kosztowała ok. 6 mln zł. Oprócz USC, do nowej siedziby przeprowadziło się kilka innych wydziałów, m.in. mienia gminnego i promocji.
mdp
Artykuł wyświetlono 3989 razy.
Galeria:
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 12
Bielszczanka
Szkoda że w artykule nie pochwalono się gabinetami kierownictwa USC, które są większe niż stanowiska pracy urzędniczek.
monikamonia
Byłam w USC w sobotę na ślubie kolegi i całkowicie zgadzam się z Paulem – tylko płakać, śmiać się nie ma, z czego. Pani, która udzielała ślubu koledze powinna chyba już od wielu lat przebywać na emeryturze a nie udzielać ślubów i pozować do zdjęcia, które umieszczono pod tym samym artykułem na stronie www.NaszeMiastopl. Kierownik USC to osoba reprezentująca Prezydenta Miasta i chyba nie powinna to być przygarbiona staruszka. Jest wiele młodych, odpowiednio wykształconych ludzi pozostających bez pracy, którzy mogliby ją zastąpić. Pokazujecie zdjęcia schodów, sal a gdzie są pracownicy i ludzie załatwiający swoje sprawy. Również zastanawiam się nad tym, na co wydano 6 milionów złotych skoro parter wraz z tymi schodami jest spuścizną po CityBanku. Wracając jeszcze do miejsca ślubu to nie wygląda to tak jak mówi kierownik. W ubiegłym roku prosiłam o zgodę na ślub w reprezentacyjnej sali hotelu „Pod Orłem” z uwagi na bardzo dużą ilość gości i takiej zgody nie otrzymałam. Zamek Sułkowskich mnie nie interesuje, a więzienie tym bardziej.
to ja
W Katowicach też przenieśli USC do nowego budynku. Tylko, że tam czegóś ładniej i z klimatem. Dobrze, że córka wolała tam, impreza była na prawdę udana. Nie każdy chce mieć ślub kościelny, natomiast sympatyczną uroczystość prawie każdy.
FRED
warto jeszcze dodać że sam USC jest dość archaiczną strukturą. Nie można zgłosić zgonu, zmiany stanu cywilnego czy śmierci przez internet? Albo pocztą? O zgonie powinna informować instytucja Kościelna, o ślubie kościelnym także instutucja religijna, a ślub urzędowy można zrobić bez zbędnej ceremonii, ot tak , wysłaniem wniosku czy tam deklaracji że chce się jest małżeństwem i tyle. Po co do tego urząd.
adambb
wnętrze to próbuje naśladować coś ładnego a wcale nie jest. Brakuje jeszcze tylko krasnala ogrodowego. Wychowanie estetyczne w PL powinno znaleźć się w szkołach jako osobny przedmiot. Wtedy takie miejsca wyglądałyby inaczej. Nie ma klimatu, nie ma tożsamości i historii. Z tego miejsca bije chłód, formalizm i toporna prostota. Za 6 milionów złotych można było wystrzelić ściany ciepłym drewnem, zrobić drewniane balustrady albo coś takiego co nadawałoby klimat.
Paul
Stanowczo mi się nie podoba i zgadzam się z poprzednikami. Nawet ślub cywilny powinien mieć klimat, a tu wygląda faktycznie jak w przychodni. Rozumiem, że te 3 krzesła to poczekalnia :) Śmiech na sali i wcale nie na sali ślubów bo tam to chyba można się tylko rozpłakać. Poza tym parter wygląda jak za czasów Citybanku, ok 6mln za to? Ważne jest, że jest pomieszczenie gospodarcze ;-)) Pozdrawiam.
kris
Nasza administracja to jednak straaaszny prymityw i prowincja (broń Boże, żebym miał jakieś uwagi do Prowincji, ale bardziej pasujące słowo tu nie przejdzie)
ble
te pomieszczenia przypominaja dworzec kolejowy. Zdjecie z trzema krzesłami żywcem wyjęte z sali przesłuchań.
jaar
KOSZMAR (!) - wygląda jak wiejska przychodnia lekarska po 'odświeżeniu'; kontynuacja architektonicznych idei wrosłych w nasze miasto wraz z 'nowym' Rynkiem trwa w najlepsze.. Szkoda, że włodarze decydujący o wyglądzie miejsc publicznych to zwykłe urzędnicze bezguścia, których urbanistyczne wizje kształtowały się w czasie wycieczek służbowych do NRD końcem lat 80-tych. Innego wytłumaczenia nie widzę..
Filip
Wydział PROMOCJI - a ja się pytam promocji czego niby ?? Bielska-Białej?? Gdzie? Jakie są tego efekty?










Klauzula informacyjna ›