Wielu z nas kominiarz kojarzy się z ubranym na czarno jegomościem, na widok którego łapiemy się za guzik. W naszej wyobraźni to taka trochę bajkowa postać. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że z tym umorusanym panem powinniśmy spotkać się osobiście przynajmniej raz do roku. Skutkiem tej niewiedzy bądź świadomych zaniedbań było 29 pożarów sadzy w kominie, przy których od października interweniowali bielscy strażacy.
 - W minionych latach każdy sezon grzewczy związany był ze zwiększoną ilością pożarów spowodowanych nieprawidłową eksploatacją urządzeń grzewczych na paliwo stałe i gazowe - podkreśla Patrycja Pokrzywa, rzeczniczka Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Bielsku-Białej. - Corocznie odnotowujemy wzrost ilości interwencji związanych z pomiarami tlenku węgla w mieszkaniach budynków wielorodzinnych oraz w obiektach jednorodzinnych.
Niebezpieczeństwo w kominie
Od początku obecnego sezonu grzewczego, czyli mniej więcej od października, strażacy niemal 30 razy wyjeżdżali do pożarów, których przyczyną było niewłaściwe użytkowanie kominków lub pieców bądź też niesprawność urządzeń kominowo-grzewczych. Ponad 20 zdarzeń dotyczyło zapalenia się starej sadzy w kominie.
Większość przypadków zakończyła się na strachu. Strażacy za pomocą piasku ugasili palącą się w kominie sadzę i zmierzyli stężenie tlenku węgla. Jedyne, co mogli zrobić, to zalecić wietrzenie mieszkania i kontakt się z kominiarzem. Niestety, nie zawsze finał jest tak szczęśliwy. Zdarza się, że z powodu zaniedbania dochodzi do tragedii, w której można stracić cały swój dobytek i zdrowie. O takich nieszczęśliwych zdarzeniach pisaliśmy w artykułach „Kobieta spłonęła w mieszkaniu” i „Spalił się dach i poddasze” .
 - Zgodnie z prawem, cztery razy do roku należy czyścić przewody dymowe, dwa razy spalinowe i gazowe i raz w roku wentylacyjne - poucza mistrz kominiarski Józef Waszek. - Jest to obowiązek zarządcy lub właściciela budynku. Za naruszenie tych przepisów grozi kara grzywny w wysokości do 500 zł, przy czym mandat może nałożyć policja i straż miejska. W zakładach zbiorowego żywienia i usług gastronomicznych należy to robić co najmniej raz w miesiącu, jeżeli przepisy miejscowe nie stanowią inaczej.
Nie ciągnie
 - Wokresie od 1 października do 7 stycznia bielscy strażacy aż 32 razy wyjeżdżali do zdarzeń związanych z pomiarami tlenku węgla - mówi Pokrzywa. - Powodem były najczęściej wady urządzeń grzewczych innych niż elektryczne. Co roku przypominamy o konieczności właściwego przygotowania urządzeń grzewczych i kominowych do sezonu grzewczego.
Mimo tych apeli, w sezonie 2008/2009 Komenda Miejska PSP w Bielsku-Białej odnotowała 72 interwencje związane z emisją tlenku węgla. Zatruciu tlenkiem węgla uległo 51 osób, spośród których dwie utraciły przytomność. Jak widać, skala tego problemu jest znaczna. Każde podobne zdarzenie może skończyć się zaczadzeniem.
Czad, to popularna nazwa tlenku węgla. Bywa też zwany „cichym zabójcą”, ponieważ jest gazem niewyczuwalnym zmysłami człowieka (bezwonny, bezbarwny i pozbawiony smaku), a przez to śmiertelnie niebezpiecznym. Blokuje dostęp tlenu do organizmu, powodując przy długotrwałym narażeniu (w większych dawkach) śmierć przez uduszenie. Główną przyczyną zaczadzeń w budynkach mieszkalnych jest niesprawność przewodów kominowych: wentylacyjnych, spalinowych i dymowych.
 - Mówiąc o przewodach kominowych, mam na myśli kominki, kozy i piece kaflowe - precyzuje Pokrzywa. - Wadliwe działanie  przewodów może wynikać z ich nieszczelności lub braku okresowej konserwacji, w tym czyszczenia. Zabiegi tego rodzaju powinny być wykonywane co najmniej cztery razy w roku. Przyczyną kłopotów mogą być również wady konstrukcyjne, które spowodowane są np. dokonywaniem przeróbek kominów na własną rękę czy zaklejaniem kratek wentylacyjnych. Konsekwencje łatwo sobie wyobrazić. Są to niedrożność przewodów i brak ciągu albo powstawanie zjawiska ciągu wstecznego. Ten ostatni polega na tym, że dym - zamiast wydostawać się przewodem kominowym na zewnątrz - cofa się do pomieszczenia.
Gwarancja szczęścia
Kominiarz Waszek zwraca uwagę na niebezpieczeństwa wynikające z montażu drzwi i drzwi z tworzyw sztucznych w mieszkaniach. Są one bardzo szczelne, a przez to nic przez nie „nie ciągnie”. Tymczasem wedle przepisów, w ciągu godziny do mieszkania powinno napływać 70 m sześć. powietrza. Dlatego montowane są nawiewy lub kratki wentylacyjne. Niektórzy lokatorzy jednak zatykają je, bo im przez nie wieje. W ten sposób zamykają drogę wyjścia także dla czadu.
Zaproszenie kominiarza do naszego domu jest większą gwarancją szczęścia niż łapanie się za guzik na jego widok. Koszt usługi kominiarskiej dla domu jednorodzinnego wynosi zaledwie 20-30 zł. Aby uzyskać więcej informacji na ten temat, można zadzwonić na numer 33 854 37 59 lub do straży pożarnej, która w 2006 roku podpisała porozumienie o współdziałaniu z Korporacją Mistrzów Kominiarskich Województwa Śląskiego.
                                                                                                             Magdalena Dydo