Odśnieżanie na śniadanie
Choć opady śniegu w środku zimy w naszej strefie klimatycznej powinny być czymś zupełnie normalnym, to za każdym razem są powodem wielu problemów. Nie wszyscy właściciele i administratorzy budynków zdają sobie sprawę ze swoich obowiązków. Ta niewiedza może ich słono kosztować.
Największe baty zawsze zbierają drogowcy. Każdy wie, że to właśnie do nich należy obowiązek utrzymania jezdni w dobrym stanie i kiedy im się to nie udaje, ludzie wieszają na nich psy. Natomiast gdy idziemy po chodniku zatopieni po kolana w pośniegowej mazi lub ślizgamy się na lodowej pokrywie, na ogół nie umiemy wskazać winowajcy. Tymczasem obowiązujące przepisy są jednoznaczne.
Twój chodnik - twoja wina
- Odśnieżanie chodników należy do obowiązków zarządcy, właściciela lub administratora budynku - tłumaczy Elwira Jurasz, rzeczniczka bielskiej policji. - Dotyczy to chodnika wzdłuż całej posesji. Należy jednak pamiętać, żeby zgarnianego śniegu nie wyrzucać na ulicę, gdyż stwarza to zagrożenie dla poruszających się po drodze pojazdów. Kara za nieodśnieżony chodnik może wynieść 100 zł.
Ale w rzeczywistości możemy zapłacić dużo, dużo więcej. Jeżeli ktoś przechadzając się po „naszym” chodniku przewróci się i złamie sobie nogę, to może żądać od nas odszkodowania. Jeśli uszczerbek na zdrowiu będzie poważny, poszkodowany może nawet starać się o dożywotnią rentę!
- Nie ma roku, żeby nie zgłaszały się do nas osoby właśnie po takich wypadkach - mówi pani Agata z jednej z firm ubezpieczeniowych. - Niektóre przypadki nie do końca są oczywiste. Sprawa jest jasna, jeśli mamy świadka, protokół sporządzony przez policję lub pracowników pogotowia. Są ludzie, których sprawy ciągną się latami, bo starając się o dożywotnią rentę, chcą sobie załatwić stałe źródło utrzymania. Dlatego radzimy właścicielom posesji, aby ubezpieczali się na wypadek takich zdarzeń.
Nieprzyjemności grożą właścicielom budynków jeszcze z innego powodu. - Za zwisające nad chodnikiem sople lub czapy śnieżne zsuwające się z dachu możemy dać mandat do 500 zł - mówi Jurasz. – Ocena zagrożenia spowodowanego zaleganiem śniegu na dachu należy do kompetencji inspektora nadzoru budowlanego.
Niebezpieczny puch
Śnieg na dachu może stać się przyczyną tragedii. Zwłaszcza, gdy pozostaje nieusunięty z płaskich dachów oraz dachów w dużych centrach handlowych. Zgodnie z prawem budowlanym, właściciele i zarządcy obiektów o powierzchni zabudowy przekraczającej 2000 m kw oraz innych budynków o powierzchni dachu przekraczającej 1000 m kw powinni dwa razy w roku przeprowadzić kontrolę stanu technicznego swoich obiektów, również pod względem wytrzymałości dachu.
Biały puch może być groźnym obciążeniem dla konstrukcji nośnej. Jeden metr sześcienny puchu śniegowego waży do 200 kg, śniegu mokrego 700-800 kg, a kiedy nadchodzi odwilż i śnieg zamienia się w wodę i lód, jego waga może wzrosnąć nawet do 900 kg.
Szumu medialnego wokół kwestii odśnieżania dachów nie rozumie Urszula Kos, inspektor z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Bielsku-Białej. - Nagle wszyscy zaczęli zrzucać z dachów śnieg, nawet jeśli jest go tam zaledwie 10 czy 20 cm. Tymczasem chodzenie po dachu i tłuczenie po nim łopatami nie jest dla niego dobre. Dach nie jest po to, żeby po nim chodzić, ale właśnie m.in. po to, żeby leżał na nim śnieg! Zachowajmy zdrowy rozsądek!
Inspektor Kos wyjaśniła nam, że nie ma ustawowo określonej grubości pokrywy śniegowej, która może zalegać na dachu. Wszystko zależy od konstrukcji i stanu technicznego budynku. - Każdy właściciel jest zobligowany do wykonywania raz w roku kontroli budynku, podczas której jest informowany o stanie technicznym obiektu i o tym, jakie obciążenia może wytrzymać dach. Przy tegorocznych – w sumie przeciętnych - opadach żaden budynek nie powinien być zagrożony.
W okresie od 1 listopada 2008 roku do 31 marca 2009 bielscy strażacy wyjeżdżali 83 razy do zbijania sopli i zrzucania śniegu z dachów budynków. Były to głównie obiekty użyteczności publicznej: szpitale szkoły, kościoły, hale sportowe, budynki wielorodzinne, obiekty administracyjne, itp.
Sople gratis
- Zrzucanie nadmiaru śniegu z dachu lub strącanie sopli nie jest naszym obowiązkiem - tłumaczy Patrycja Pokrzywa z PSP w Bielsku-Białej. - Ale ludzie wymyślili sobie, że będą nas wzywać, a my musimy przyjechać i zrobimy to za darmo. Ostrzegamy jednak, że jeśli przyjedziemy na miejsce i stwierdzimy realne zagrożenie, to najpierw ewakuujemy ludzi z obiektu i zabezpieczymy go, a dopiero potem zajmiemy się śniegiem. A to się może nie opłacić np. właścicielom hipermarketów.
Nie wszystkie budynki są dobrze zaprojektowane, dobrze wykonane i utrzymane w dobrym stanie technicznym. Świadczy o tym choćby fakt, że strażacy w całej Polsce już kilkakrotnie wzywani byli do zdarzeń, kiedy na ścianach budynków lub suficie pojawiały się pęknięcia. Ale lepiej dmuchać na zimne. Chyba nikt nie chciałby, żeby przez zaniechanie powtórzyła się tragedia z Chorzowa z 2006 roku, gdy pod ciężarem śniegu zawalił się dach hali wystawienniczej. Zginęło wówczas 65 osób, a ponad 170 zostało rannych.
Dowódca bielskiej straży pożarnej kilka lat temu brał udział w akcji, która też mogła skończyć się tragicznie. 3 stycznia 2002 roku strażacy pojechali na ul. Filomatów, gdzie nadmierna ilości śniegu spowodowała uszkodzenie konstrukcji nośnej dachu nad pawilonem meblowym. Po dojeździe na miejsce zdarzenia, stwierdzili oznaki załamywania się dachu. Z zagrożonego pomieszczenia wyniesiono meble, oderwano podsufitkę, a następnie zabezpieczono uszkodzoną konstrukcję. Przedstawiciel ZGM zakazał użytkowania pomieszczeń pawilonu do czasu wydania ekspertyzy przez inspektora nadzoru.
Średni koszt odśnieżenia metra kwadratowego dachu w Bielsku-Białej wynosi obecnie 3 zł. Kwota ta może się zmieniać w zależności od powierzchni całkowitej dachu, jego konstrukcji (płaski czy pochyły) oraz miejsca zrzucania śniegu. Cena rośnie, gdy trzeba go transportować na znaczną odległość. W przypadku odśnieżania dużego dachu niektórzy usługodawcy oferują strącanie sopli gratis. W innych firmach za samą usługę zbijania sopli na długości ok. 20 m żądają 400-500 zł.
Magdalena Dydo
Artykuł wyświetlono 2595 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 5
bielszczanin
"Twój chodnik - twoja wina" - co za bzdura, to, że chodnik znajduje się przy moim budynku, czy działce, to nie znaczy, że jest mój. Nie do pomyślenia jest, że na właścicielach działek/budynków spoczywa obowiązek odśnieżania, skoro coś jest własnością miasta, to jego obowiązkiem powinno być dbanie o to, nie mówiąc o sytuacjach, w których miasto przy chodniku ma parking, na którym zarabia (żaden miejski parkin nie jest odśnieżony). A spróbuj postawić reklamę na chodniku, zaraz pojawi się straż miejska, by sprawdzić, czy zapłacony jest od niej placowe, ale gdy trzeba sprzątać, to miasto ma to gdzieś. Chory system!!!
mieszkaniec
A jakby tak pojezdzic po osiedlach! Np. bardzo ciezko jezdzi i chodzi sie po osiedlu Kepa Halcnowska nalezaca do S-ni Podgorska.Nie dosc , ze ul. Orchidea jest waska, ,,pod gorke,, to jeszcze nie odsniezona...nie mowiac o sciezkach prowadzacych do bloku.Widocznie Czlonkom Zarzadu i Rady Nadzorczej to nie przeszkadza, Oni sa mlodzi:))
olo
bardziej mi to wygląda na kamienicę vis a vis hotelu President

Klauzula informacyjna ›