Mogą sobie nie poradzić
Polacy wyznania mojżeszowego wnieśli wielki wkład w rozwój gospodarczy Białej i Bielska. W imperium austro-węgierskim bielska gmina żydowska ustępowała wielkością tylko gminom wiedeńskiej oraz praskiej. Jej współczesna odpowiedniczka próbuje przywrócić do świetności pamiątki po Żydach, lecz nie potrafi korzystać z funduszy pomocowych UE. Bez tego wsparcia może sobie nie poradzić.
Pierwsze zakłady przemysłowe Żydzi zaczęli zakładać w Bielsku w latach 30. XIX wieku. Przed pierwszą wojną światową byli już właścicielami większości firm zajmujących się handlem wełną i suknem. Stale rosła też liczba mieszkańców wyznania mojżeszowego. Sto lat temu Żydzi stanowili ponad 16 proc. ogółu bielszczan, a tuż przed wybuchem II wojny światowej wskaźnik ów wzrósł do ponad 20 proc.
Bogata gmina
- Szczęśliwy był Żyd, który urodził się na tych ziemiach - opowiada przewodnicząca współczesnej Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Bielsku-Białej Dorota Wiewióra z d. Szrajber. - Obok siebie pokojowo współistnieli wyznawcy wielu religii. Tradycja wielokulturowości pozwalała bogacić się miastu i jego mieszkańcom. Mój tato do końca pracy zawodowej zajmował wysokie stanowisko w przemyśle włókienniczym. Nikt nie chciał go z niego usuwać.
Od końca XIX wieku rosła też liczba ludności żydowskiej w Białej. Nie było jej wprawdzie tak dużo, jak w Bielsku, lecz posiadała samodzielną gminę wyznaniową oraz synagogę. Bielska gmina wyznaniowa utrzymywała szkołę powszechną, przedszkole i bibliotekę. Po zakończeniu II wojny światowej do miasta wróciło wielu bielszczan wyznania mojżeszowego ocalałych z holocaustu. W 1951 roku w Bielsku-Białej zarejestrowanych było ponad 3,3 tys. Żydów. Później znaczna część wyjechała do Izraela, głównie w roku 1968.
Dziś Gmina Wyznaniowa Żydowska liczy ok. 40 członków i systematycznie maleje. Starsi umierają, a młodzi wyjeżdżają do większych miast po wykształcenie i pracę. W Bielsku-Białej od lat nie było przypadku konwersji, czyli przejścia na judaizm z innej religii. Na większe uroczystości religijne przejeżdża rabin z Krakowa lub Katowic. Na utrzymanie własnego albo np. stołówki koszernej nie ma pieniędzy.
Wyjeżdżając z rodzinnego miasta, Żydzi pozostawili ogromne majątki osobiste. Był czas, że prawie co drugi czynny zawodowo bielszczanin wyznania mojżeszowego miał własne przedsiębiorstwo lub wykonywał tzw. wolny zawód. Po II wojnie światowej własność tę przejęło państwo. Teraz niektórzy dawni właściciele próbują odzyskać utracone mienie. Współczesna gmina żydowska natomiast od lat zabiega o restytucję swojego przedwojennego majątku, który znacjonalizowano w okresie PRL.
- Byliśmy pierwszą gminą żydowską w Polsce, która została przygotowana do restytucji mienia - podkreśla Wiewióra. - Obecnie proces ten w zasadzie dobiega końca.
Brakuje miejsc siedzących
Bielska gmina żydowska obejmuje swoim zasięgiem dawne województwo bielskie. W latach 90. otrzymała odszkodowanie za grunt, na którym w przeszłości zbudowana była synagoga, a dziś stoi na nim Galeria BWA. Niedawno odzyskała też budynek przedwojennej siedziby zarządu gminy w Cieszynie. Wkrótce otrzyma działki w zamian za teren pod zniszczoną przez Niemców synagogą, należący obecnie do cieszyńskiego samorządu. W budynku po dawnej gminie znajdują się mieszkania, a na terenie, gdzie stała synagoga, mieści się boisko szkolne.
Wszelkie wpływy związane z restytucją majątku gmina przeznacza na remonty zachowanych pamiątek po Żydach na Podbeskidziu, upamiętnienie miejsc związanych z tą społecznością, a także pomoc dla najstarszych członków. Pod opieką gminy znajdują się cmentarze żydowskie w Bielsku-Białej, Cieszynie, Andrychowie, Kętach, Oświęcimiu, Milówce, Skoczowie, Wadowicach, Ustroniu, Zatorze i Żywcu.
Siedzibą gminy jest lokal przy ul.3 Maja, który bielscy Żydzi otrzymali w ramach odszkodowania za grunt pod synagogą. W domu naprzeciwko hotelu President znajduje się biblioteka licząca około 300 woluminów oraz archiwum im. Salomona Halberstama. W specjalnej sali odbywają się uroczystości i koncerty. - Na nasze imprezy przychodzi bardzo wiele młodzieży - zapewnia przewodnicząca gminy. - Na niektórych koncertach brakuje miejsc siedzących.
Przy 3 Maja znajduje się też sala modlitwy, która została przeniesiona z dawnej siedziby gminy przy ulicy Mickiewicza 26. Nabożeństwa odbywają się w niektóre szabaty oraz żydowskie święta. Na ścianie wschodniej izby - pomiędzy dwoma oknami - znajduje się drewniany Aron ha-kodesz, który wieńczą tablice Dekalogu oraz dwa lichtarze. Jeden z nich przebity jest kulą z karabinu.
Drzwi szafy zasłania granatowy parochet z lambrekinem ufundowany przez Ashera i Shifrę Scharfów z USA. Na środku sali stoi bima przykryta granatową kotarą. Na ścianie północnej znajduje się niewielkie podium, na którym zapalane są świece w rocznicę śmierci danej osoby. Obok przechowywany jest oryginalny parochet pochodzący z nieistniejącej obecnie synagogi w Lublinie.
Drzwi szafy zasłania granatowy parochet z lambrekinem ufundowany przez Ashera i Shifrę Scharfów z USA. Na środku sali stoi bima przykryta granatową kotarą. Na ścianie północnej znajduje się niewielkie podium, na którym zapalane są świece w rocznicę śmierci danej osoby. Obok przechowywany jest oryginalny parochet pochodzący z nieistniejącej obecnie synagogi w Lublinie.
Władza nie pomaga
Dzięki restytucji przedwojennego mienia, gmina może finansować działalność oświatową i kulturalną oraz zapewnia swoim członkom posługę religijną. Ale wysiłki władz gminy są tylko prostą wegetacją obliczoną na przetrwanie. Ze względu na brak środków finansowych, bielscy Żydzi nie mogą podjąć szerszego programu odnowy pamiątek po przodkach, którzy przed laty rozwijali miasto i przyczynili się do wzrostu jego bogactwa.
Obecne władze Bielska-Białej im w tym nie pomagają. Np. przez długi czas gmina żydowska bezskutecznie prosiła magistrat o wsparcie przy budowie pomnika dla honorowego obywatela Bielska, Salomona Pollaka, którego zabytkowy nagrobek został przed laty skradziony z cmentarza przy ul. Cieszyńskiej. Dzięki temu milionerowi pochodzenia żydowskiego w XIX wieku powstał w mieście m.in. system kanalizacji i gazyfikacji. Pollak wspierał towarzystwo rozwoju kolei żelaznej, był członkiem komitetów budujących szkoły, szpital, teatr i koszary. We współczesnym Bielsku-Białej nie ma jednak ani ulicy, ani budynku jego imienia.
Pieniądze na ratowanie materialnych pamiątek po bielskich Żydach są w Brukseli. Ale aby uzyskać środki z funduszy pomocowych, gmina żydowska musiałaby zatrudnić specjalistów dobrze poruszających się w gąszczu przepisów unijnych. Tymczasem gminy nie stać na nowe etaty i kółko się zamyka. W tej sytuacji powinna ona otrzymać pomoc od Urzędu Miejskiego, w którym znajduje się biuro funduszy europejskich utrzymywane z naszych podatków.
Rewaloryzacja pamiątek z czasów największej świetności naszego miasta jest wspólnym obowiązkiem współczesnych bielszczan.
Robert Kowal
Artykuł wyświetlono 2110 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 6
---
pet/ boje się, że nie byłeś konkretny. Sądzę, że dla bielskich Żydó miasto jest domem, a dla takich "edów" miejscem zamieszkania. Przed wojną budowali COP, po wojnie Nową Hutę, potem Hutę Katowicę i FSM. To ludzie, którzy o Bielsku niewiele wiedzą. Wstyd.
dddbb
Zgadza się z tym, że pomoc miasta jest potrzebna, ale tylko na odnawianie pamiątek żydowskich - zresztą na takich samych zasadach jak innych pamiątek w mieście. Z problemami finansowymi na cele religijne muszą sobie radzic sami
pet
ed/aż strach pomyśleć jak mało zrozumiałeś z tego artykułu.głupota czy brak wrazliwości?bielsko jest dla tych ludzi takim samym domem jak dla ciebie.tyle że ich kiedys okradziono w imię prawa a dziś brakuje im umiejętności aby korzystać z funduszy pomocowych w Brukseli
ed
Jak rodacy z Brukseli nie chcą pomagać to znak, że najwyższy czas wracać do domu, do Izraela :)

Klauzula informacyjna ›