Nie do końca śmieszna farsa
Tradycyjnie Teatr Polski w Bielsku-Białej z rozmachem rozpoczyna nowy rok i raczy swoich widzów premierowym spektaklem połączonym z karnawałowym koncertem. W sobotni wieczór chcieliśmy zamknąć oczy i zapomnieć o zmęczeniu po szaleństwach nocy sylwestrowej. Niestety, nie w pełni się nam to udało.
Tym razem artyści bielskiej sceny pozostali w kręgu kultury europejskiej. Sztukę pt. "Zamknij oczy i myśl o Anglii” napisał znany z ciętego humoru angielski duet John’a Chapman’a i Anthony’ego Marriott’a. Po premierze, która odbyła się w Londynie w 1977 roku, farsa ta zyskała popularność na całym świecie. Co ciekawe, polska prapremiera odbyła się dopiero w październiku 2009 roku w warszawskim Teatrze Bajka.
Księgowy Artur Pullen przychodzi do pracy, żeby uporządkować dokumenty przed audytem. Tam przypadkiem odkrywa swojego szefa - sir Justin’a Holbrook’a - z luksusową call-girl. Gdy niespodziewanie zjawi się żona szefa, dziewczyna zostanie jej przedstawiona jako "druga pani Pullen”. To wydarzenie daje początek licznym perypetiom, w których żony zamieniają mężów, a mężowie - preferencje seksualne.
Fabuła sztuki jest raczej banalna, ale z drugiej strony kryje w sobie symbolikę związaną z kulturą brytyjską, a raczej ze stereotypami, które w niej funkcjonują. Tytuł tej zwariowanej historii nawiązuje do jednego z najsłynniejszych, angielskich cytatów. Badacz mitów i tradycji kultury Władysław Kopaliński przypisuje powiedzenie : "Close your eyes and think about England!” królowej Wiktorii, która tak właśnie miała radzić swej córce przed nocą poślubną.
W sztuce Chapman’a i Marriott’a pojawiają się z pozoru flegmatyczny Artur Pollen (w tej roli znakomity Grzegorz Sikora), dwóch bohaterów noszących szlachecki tytuł "sir”, którzy z tego powodu uważają się za lepszych od reszty świata, oraz arabski szejk Marami. Ten ostatni ma uratować Anglię przed krachem finansowym.
- Farsa musi być zrobiona smacznie i aktorzy muszą grać poważnie – mówi reżyser przedstawienia Stefan Szaciłowski. - Zespół Teatru Polskiego mnie zna i ja znam jego aktorów. Lubię tu przyjeżdżać, bo mam szansę współpracować z profesjonalistami.
Reżyser Stefan Szaciłowski jest nazywany "wolnym strzelcem”, gdyż należy do twórców, którzy na stałe nie są związani z żadnym konkretnym teatrem. Do tej pory dla bielskiego Teatru Polskiego zrealizował takie komedie, jak ,,Mayday” i "Mayday 2”. Obydwie od kilku lat cieszą się niesłabnącą popularnością. Czy najnowsza farsa zrealizowana przez Szaciłowskiego ma szansę na podobne powodzenie, jak jego poprzednie przedstawienia?
Tak, bo obecnie "Zamknij oczy i myśl o Anglii” wystawiają tylko dwa polskie teatry. Nie, gdyż farsa ta znacznie różni się od sitcomowych komedii typu "Mayday” i to, co śmieszyło widzów trzydzieści lat temu, niekoniecznie śmieszy ich dzisiaj. Fabuła sztuki skupia się nie tylko na zabawnych perypetiach. Jej akcja rozgrywa się w świecie, w którym wysoko postawiony urzędnik nie poniży się na tyle, by zrobić herbatę żonie swojego podwładnego, a tzw. zwykli ludzie są gotowi "dla kraju i dla królowej” zrezygnować nawet ze swoich zasad moralnych. Jeszcze więcej zrobią dla uzyskania tytułu "lorda”.
W czasach, gdy media każdego dnia donoszą o zamachach terrorystycznych nie śmieszy również postać szejka Maramiego (w tej roli surowy Artur Pierściński), któremu pozwala się na przebudowę Londynu w stylu muzułmańskim tylko dlatego, że ma więcej pieniędzy niż cała Anglia.
Nie wiadomo, czy twórcy spektaklu w Teatrze Polskim mieli świadomość niebezpieczeństw interpretacyjnych związanych ze sztuką Chapman’a i Marriott’a. Na pewno, dostrzegł je Grzegorz Sikora, który musiał jednocześnie zagrać co najmniej dwie postaci (oprócz księgowego, stał się także "nowym” sir Justin’em Holbrook’iem). Naszym zdaniem, doskonale podołał temu zadaniu, podkreślając dylematy moralne oraz metamorfozę bohatera, które nie miały być powodem do śmiechu na widowni. Kreacja Sikory w pewnym sensie wypełnia niedosyt po niezbyt udanej roli Jerzego Dziedzica (jako "prawdziwego” Holbrook’a). Na uwagę zasługuje rola Grażyny Bułki, która zagrała żonę księgowego Joyce Pullen i potrafiła w naturalny - nie zaś przerysowany - sposób rozbawić publiczność.
Odpowiedniego klimatu nadaje sztuce scenografia autorstwa Władysława Wigury, który umieścił na scenie m.in. portret angielskiej królowej i mapę wysp brytyjskich. Dzięki temu bohaterowie mogli cały czas myśleć o Anglii.
Sporadyczne salwy śmiechu mogą stać się nagrodą dla twórców tej inscenizacji, ale jednocześnie uświadomić im, że nie wszyscy widzowie zdają się rozumieć symbolikę ukrytą w dialogach.
Po premierze, widzowie ruszyli karnawałowym pociągiem Teatru Polskiego w podróż po najbardziej rozśpiewanych zakątkach Europy. Bielscy aktorzy wykonali przeboje z repertuaru takich gwiazd, jak Smokie, Roxette, Marino Marini czy Elton John. Na muzycznej mapie naszego kontynentu nie zabrakło także Polski, którą reprezentowały utwory śpiewane niegdyś przez Karin Stanek, Kayah oraz Ryszarda Rynkowskiego.
"Zamknij oczy i myśl o Anglii”, to sztuka lekka, ale tylko z pozoru łatwa w odbiorze. Warto dla równowagi wybrać się również na inny, ambitniejszy spektakl, znajdujący się w bieżącym repertuarze teatru.
Agnieszka Pollak-Olszowska
Artykuł wyświetlono 2333 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 5
reni
ja byłam na tej sztuce i bardzo mi się podobała Pan Sikora sprawdził się w swojej roli w 100%
Tubylec
Zgadzam się z tym, że aktorzy nie decydują o repertuarze, a zatem warto byłoby poszukać nowege dyrektora Teatru Polskiego, bo dotychczasowy niczym nie zachwycił !Może warto ogłosić konkurs na portalu ? Gdyby tak zapytać Panią Krystynę Jandę ? Może się zgodzi , bo lubi Bielsko-Białą ?
rob
Drogie aktorki i aktorzy nie maja wpływu na repertuar - drogi Tubylcze. warto zaglądać na małą scenę - czasami pojawiają się na niej ciekawostki warte obejrzenia. PS zgadzam się z kolega, ze teatr nasz trochę podupadł w ostatnich latach - miejmy nadzieję, ze się podniesie.
też tubylec
Od Słowackiego , Mickiewicza, Wyspiańskiego to są teatry narodowe. I dzięki Bogu, że w Bielsku można zobaczyć coś bardziej ambitniejszego. A farsy tak jak ta opisana w artykule, są dla protego ludu, który czasami też może się wybrać do teatru i poczuć się wielkopańsko.
Tubylec
Mnie tylko ciekawi kiedy przepiękny teatr połozony na przeciw poczty w Bielsku-Białej wystawi sztukę Słowackiego , Mickiewicza, Wyspiańskiego lub Zapolskiej ? Cóż to za Teatr Polski, w którym większość sztuk, to zagraniczne kicze i prostackie komedyjki ? Wiem, że raz wystawili "Zemstę" Fredry, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Zacznijcie wreszcie drogie aktorki i aktorzy grywać coś ambitniejszego, bo Polacy nie gęsi i swoje sztuki teatralne mają !!!

Klauzula informacyjna ›