Bal, że palce lizać
Od kilku dni w kuchniach bielskich lokali gastronomicznych trwają gorączkowe przygotowania do balu sylwestrowego. Goście najlepszych restauracji w mieście będą mogli tej nocy skosztować dań, których nie ma na co dzień w menu. Nie mniejsze poruszenie panuje w tańszych lokalach. Dla każdego - coś smacznego. Jedni pałaszować będą bażanta pieczonego w miodzie, a innym ślinka ścieka na myśl o jajku w majonezie.
Bielszczanie mają z czego wybierać. Ci, którzy w tym roku zdecydowali się spędzić sylwestrową noc poza domem, mieli trudny orzech do zgryzienia. Bale i zabawy odbywać się dziś będą w wielu lokalach. Główną przesłanką przy podejmowaniu decyzji w tej sprawie jest zasobność portfela. Ale istnieje też wcale pokaźna grupa klientów, którym nie jest obojętne, co znajdą na talerzu pomiędzy walcem i fokstrotem.
Rozpływa się w ustach
Z myślą o tych smakoszach bielscy mistrzowie patelni już od kilku dni nie wychodzą z kuchni. W Parkhotelu Vienna wieczór sylwestrowy (550 zł od osoby) rozpocznie się od carpaccio z piersi kaczki. Przystawka podobno pięknie wygląda i jeszcze lepiej smakuje. Szef hotelowej kuchni Magdalena Kubala przekonuje, że takiego carpaccio nie uświadczysz w żadnym bielskim lokalu. - Rozpływa się w ustach - podkreśla szefowa kucharzy w Viennie. – Ten pierwszy kontakt z sylwestrowymi przysmakami zachęcić ma gości do kolejnych degustacji.
Później kelnerzy podadzą zupę: krem ze szparagów z delikatnymi płatkami migdałów. Gdy goście skończą się orzeźwiać koktajlem arbuzowo-miętowym, przyjdzie czas na danie główne. Pani Magdalena zapowiada, że będzie to druga wizytówka jej kuchni: rolada cielęca nadziewana kurkami podana z kluseczkami Gnochi i szparagami zawijanymi szynką parmeńską.
- Roladę zwijamy ręcznie - tłumaczy Kubala. - Chodzi o to, aby wszystkie sztuki były identyczne. W przeciwieństwie do innych lokali, nie korzystamy z gotowych kluseczek. Gnochi wykonujemy własnoręcznie. Trzeba uważać, aby proporcje sera i kaszy manny były odpowiednie. Odrobina nieuwagi i można zmarnować cały wysiłek kucharzy, którzy przygotowali pozostałe elementy dania.
O przyrządzaniu rolady cielęcej w hotelu przy Bystrzańskiej można byłoby napisać poemat. Odpowiednią miękkość zapewnia mięsu kilkudniowa kąpiel w zaprawie oraz podlewanie rosołem podczas pieczenia. Rolady i carpaccio z piersi kaczki nie było dotąd w karcie hotelowej restauracji. Od Nowego Roku dania te uzupełnią codzienne menu w Viennie.
Na deser będzie pana cota. Przyrządza się je m.in. z bitej śmietany i laski wanilii, a konsystencją przypomina ptasie mleczko. Druga kolacja składa się z borowików zapiekanych w cieście francuskim w towarzystwie sera i szynki. Menu uzupełniają bufety zimny i deserowy, napoje bezalkoholowe bez ograniczeń, pół litra wódki oraz dwie butelki wina w tym jedno musujące) na parę. Vienna popiera krajowy przemysł spirytusowy. Dlatego jej goście będą pili Wyborową.
Złote menu
Hotel President organizuje w tym roku złoty bal sylwestrowy (399 zł od osoby). Nic więc dziwnego, że głównym daniem „złotego menu” będzie złoty bażant duszony z warzywami i imbirem. Efekt skórki połyskującej na ptaku niczym odrestaurowana fasada hotelu uzyskuje się poprzez odpowiednie peklowanie oraz zapiekanie w miodzie.
Szef hotelowej kuchni, Dawid Kanik poleca ponadto pieczeń jagnięcą podaną z puree tymiankowym i sosem gravy (przepis chroniony ścisłą tajemnicą!) oraz z zapiekanymi szparagami owiniętymi boczkiem. To na kolację. Ze słodkości będzie można skosztować m.in. tortu Sachera, który pojawi się w hotelowym menu tylko na tę jedną noc, oraz aksamitnego kremu brulee. Przygotowanie tego ostatniego specjału trwa jeden dzień. Tyle właśnie potrzeba czasu, aby uzyskać odpowiednią konsystencję deseru. Twardą skorupkę otrzymuje się z cukru poddanego karmelizacji. Po przebiciu wierzchniej warstwy, konsument natknie się na waniliowy przysmak przypominający budyń lub ptasie mleczko.
Bufet zimny w Presidencie składa się m.in. z jaj przepiórczych z krewetkami koktajlowymi w pikantnym sosie, dziczyzny i faszerowanego jesiotra. W gorącym natomiast goście odnajdą królika marynowanego w ziołach w sosie własnym. Z napojów wyskokowych, przed każdą parą stanie butelka wina musującego. Oprócz tego każdy gość będzie mógł wybrać między półlitrową butelką wódki i flaszką włoskiego wina: białego lub czerwonego. Wódka - a jakże - Wyborowa.
Osoby, które lubią biesiadować w swojskich klimatach wykupiły wszystkie zaproszenia na bal w remizie strażackiej OSP Kamienica (200 zł od osoby). W menu znajdą się trzy dania gorące oraz zimna płyta ze śledzikami w sosie tatarskim, jajkami w majonezie, itp. Alkohol będzie podawany bez ograniczeń ilościowych.
- Serwujemy wyłącznie wódkę z górnej półki, np. Absolut i Finlandię - zapewnia Tadeusz Pudełko, kierownik zajazdu Szarotka, który organizuje zabawę w pomieszczeniach remizy. - Z naszych imprez wszyscy wychodzą o własnych siłach. Większość sylwestrowych gości, to zazwyczaj pary małżeńskie.
Otwarty bar dla VIP-ów
Na pierwszą kolację u strażaków złoży się kotlet po szwajcarsku, czyli wieprzowina nadziewana serem i szynką. Ok. godz. 23 kelnerzy podadzą bogracz z pieczywem, a wytrwali balowicze uraczą się po północy barszczykiem z krokietem. Konsumpcję urozmaicą występy kabaretu i kapeli góralskiej z Wisły oraz loteria fantowa. Do tańca zagra zawodowy zespół muzyczny.
Znacznie taniej i bardziej swojsko można spędzić noc sylwestrową w bielskich pubach i klubach. Ok. 160 osób będzie się bawiło w Galicji. Bilet wstępu (70 zł) gwarantuje tylko miejsce siedzące. Za jadło i napoje trzeba płacić ekstra. Jeszcze mniejszych pieniędzy potrzeba na zabawę w Klimacie. Za 40 zł od osoby nie można wprawdzie otrzymać gwarancji na miejsce siedzące, lecz za to nabywa się prawo korzystania z promocji na alkohol i napoje zimne serwowane w barach klubu.
Dla konsumentów z najtańszego sektora bezcenna będzie zapewne możliwość przyglądania się zabawie osób, które stać było na tzw. wejściówkę SUPER VIP (400 zł od osoby). W tym wariancie goście otrzymają do dyspozycji otwarty bar oraz dwie ciepłe kolacje (w tym... bogracz) i zimną płytę, w której znajdą się m.in. wędliny, ryby, sałatki, sery, owoce, pikle oraz smalec.
Wszystkim bielszczanom nasza redakcja życzy udanej nocy sylwestrowej przy mniej lub bardziej zasobnym stole. Zawartość talerza nie gwarantuje dobrej zabawy, ale raczej jej nie zepsuje. Do Siego Roku!
Robert Kowal
Artykuł wyświetlono 4716 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 36
niezarejestrowany -
to co z tymi danymi p. Moniki? Komuś udało się coś odzyskać, bo nie wiem czy podejmować jakieś kroki w tej sprawie
Przemek N.
Witam,Szarotka ma nowego właściciela, o czym dowiedziałem się z reklamy na budynku. Zaryzykowałem i jestem bardzo zadowolony. Ceny dalej bardzo przystępne (obiad z zupą 10 zł), porcje większe niż kiedyś, w środku też jakoś przyjemniej.
Myślę, że warto dać mu szanse przy organizacji jakiejś imprezy
pozdrawiam
szymon
bardzo chętnie podam namiary na panią monikę łukanowską.za życzliwość i kłopoty z jej strony bardzo chętnie się jej zrewanżuje
DODO
Nie ma co płakać sami jesteście sobie winni. Lokali w BB od zatrzęsienia a Wy temu że tam trochę taniej ryzykujecie.Gracz nie zawsze wygrywa.
Trzeba być hazardzistą żeby tam coś przełknąć chyba, że coca cola z butelki. Byłem po wypowiedziach na forach żeby zobaczyć - widziałem. DZIAŁAM W BRANŻY ŚLUBNO WESELNEJ W INNEJ SWERZE NIŻ ON.
Podsumowując być może ktoś będzie czuł się oburzony, ale to prawda "NIKT NORMALNY MOIM ZDANIEM NIE ZROBI TAM IMPREZY". A do Pana co robił chrzciny "TOŚ PAN USZANOWAŁ SWOICH GOŚCI ZAPRASZAJĄC ICH W TAKIE PODWOJE"
Czas myśleć nie tylko nad ceną ale i nad wyglądem, jakością, bezpieczeństwem.
TADEUSZ PUDEŁKO ŚWIEĆ PANIE NAD JEGO DUSZĄ, PRÓCZ SWYCH WAD I UŁOMNOŚCI ZA ŻYCIA, WAD I UŁOMNOŚCI, KTÓRE MA KAŻDY Z NAS OCENIAJĄC GO PO ŚMIERCI WNIÓSŁ NIEOCENIONY WKŁAD W EDUKACJĘ GAWIEDZI. DOBRZE WSZYSTKIM KTÓRYCH ZROBIŁ W CH...
SAMI SIĘ O TO PROSILI AMEN ALLELUJA
bbiały
Pan Pudełko odszedł w ostatnim dniu grudnia i chyba nie należy liczyć , że cokolwiek ktokolwiek odzyska. A jeżeli ktoś wie jak znaleźć Panią Łukanowską Monikę- właścicielkę to proszę o wpis. Jest wiele osób czekających na zwrot długów jakie ma
222
ludzie jestescie beszczelni nie znacie powodu to nie piszcie bzdur o lokalu szarotka
lola
dzien dobry ja miałam bardzo duzo imprez w lokalu szarotka wszystkie były dopiete na ostatni guzik jestem bardzo zadowolona i polecam!!!
Sylwestrowicz
W budynku Ochotniczej Straży Pożarnej w Kamienicy od dawna pana Tadeusza Pudełko nie ma. W tym obiekcie swoje imprezy robi teraz firme "Bon Appetit" i w tym roku Sylwester wypadł rewelacyjnie. Ponad 70 gości, doskonały duet muzyczny, cztery gorące dania, zimne płyty, zakąski, wódki i napoje bez ograniczeń. Wszystko to za 400 złotych od pary! Polecam i sam wybieram się znów za rok!
Mała
Do odważnych swat należy...podziwiam ludzi którzy idą na Sylwestra do Pan Pudełki...Przygotujcie się na to że 30 grudnia sala zostanie zmieniona a Pan szanowny włąściciel wyłączy telefon. Pocałowac klamkę w Sylwestra.... nie zapomniane :) Pozdrowienia dla Pana Tadeusza i jego Finlandii...... na którą czekam do dnia dzisiejszego.
x
my też mieliśmy wesele w zajazd szarotka i było suuuuper!
Impreza w Zajezdzie Szarotka
Zajazd Szarotka organizował moje wesele i z czystym sumieniem moge polecic, oczywiscie nie jest to marriot ale jak na taka mała firme naprawde dobrze sobie poradzili. Obsluga bardzo sprawnie obslugiwala i jedzenie tez bylo bardzo dobre. Ogolnie polecam.
weselnik
nie wiem jak w Bartku ale w vienie moze byc. Czytalem o tej szarotce i troche sie dziwie bo kolega mial tam wesele i mnie sie podobalo a z tego co wiem to nie bylo zadnych problemow.
Zainteresowany weselem
Witam! Mam mieć wesele w BARTKU ale słyszałem, że właściciel nie chce podpisywać umów i lubi dużo zmieniac przed weselem... Czy ktoś może cos wie?

Klauzula informacyjna ›