Wczoraj wieczorem na bielskim dworcu kolejowym doszło do tragicznego wypadku. Trzynastu strażaków wyciągało 42-letniego mężczyznę spod pociągu relacji Katowice-Żywiec. Poszkodowany żyje, ale ma zmiażdżone obie stopy.

Wczoraj o godz. 19.16 z dworca głównego w Bielsku-Białej ruszył pociąg relacji Katowice-Żywiec. Nagle z zarośli wybiegł człowiek i położył się na torach. Jak poinformowała nas rzeczniczka bielskiej KMP Elwira Jurasz, maszynista użył dźwiękowych sygnałów ostrzegawczych, ale mężczyzna nie reagował. Próba zatrzymania maszyny nie udała się i pociąg najechał na człowieka leżącego na szynach. W akcji wyciągania poszkodowanego spod kół pomagali bielscy strażacy.  

 - Działania straży pożarnej polegały na oświetleniu terenu akcji oraz rozpoznaniu możliwości uwolnienia mężczyzny spod kół pociągu - tłumaczy Patrycja Pokrzywa z KM PSP w Bielsku-Białej. - Po przeprowadzeniu rozpoznania zadecydowano, żeby na miejsce ściągnąć lokomotywę spalinową, którą połączono ze składem pociągu. Dopiero wtedy udało się uwolnić poszkodowanego z kilkusettonowej pułapki.

Po wydobyciu 42-letniego bielszczanina spod pociągu, przekazano go zespołowi pogotowia ratunkowego. Poszkodowany był przytomny. Ma zmiażdżone obie stopy.
 
mad