Bielska policja odnotowała kilka przypadków zakłócania ciszy wyborczej lub utrudniania pracy komisjom wyborczym. Jednej z komisji dał się we znaki mąż zaufania, którym okazała się... kobieta.

Łamanie ciszy wyborczej polegało w Bielsku-Białej głównie na zrywaniu plakatów kandydatów na posłów i senatorów. Kilka incydentów odnotowano także w dniu wyborów. Jak dowiedzieliśmy się od rzeczniczki bielskiej policji Elwiry Jurasz, przewodniczący jednej z obwodowych komisji wyborczych zadzwonił wczoraj po policję, gdyż przebywający w lokalu mąż zaufania zakłócał spokój i przebieg głosowania. Mężem owym okazała się 73-letnia kobieta, która utrudniała pracę komisji.

Drugie sprzeczne z prawem zdarzenie w dniu wyborów miało miejsce na pl. Ratuszowym, gdzie doszło do zerwania plakatu wyborczego z jednego z samochodów. Podobne incydenty (zrywanie plakatów wyborczych) policjanci odnotowali w sobotę oraz w nocy z soboty na niedzielę.

mad