Frekwencja wyborcza w Bielsku-Białej była aż o dziesięć procent wyższa od średniej krajowej. Do urn poszło wczoraj prawie 80 tys. bielszczan, a najsumienniejszą grupą wyborców byli... pacjenci i aresztanci.

Po zliczeniu danych ze wszystkich obwodów okazało sie, że podczas wczorajszych wyborów parlamentarnych frekwencja dla miasta Bielsko-Biała wyniosła 58,32 proc., a w bielskim okręgu wyborczym do Sejmu (nr 27) osiągnęła  53,32 proc. Najgorzej w tej statystyce wypadł powiat żywiecki, gdzie do urn poszło 50,17 proc. osób uprawnionych do głosowania.

W Bielsku-Białej wydano 81 587 kart. Ważnych głosów było 79 542 (97,49 proc.), tj. o kilkadziesiąt więcej niż w wyborach do Senatu. Wprawdzie kart wydano bielszczanom tylko o siedem mniej, ale 43 głosy więcej uznano za nieważne. Frekwencja w przypadku wyborów do Senatu jest dla Bielska-Białej taka sama - 58,32 proc. Była ona znacznie wyższa niż średnia dla całego okręgu nr 78 (55,14 proc.).

Najliczniej w Bielsku-Białej głosowali pacjenci oraz inni wyborcy w obwodach zamkniętych. Frekwencja w Domu Pomocy Społecznej dla Osób Starszych przy ul. Żywieckiej wyniosła aż 85,71 proc. Na oddanie swojego głosu zdecydowało się także ponad 80 proc. uprawnionych wyborców z obwodu nr 96 z siedzibą w Beskidzkim Centrum Onkologii im. Jana Pawła II. Chętnie swoją wolę wyborczą wyrażali także aresztanci. Karty do urn wrzuciło niemal 75 proc. lokatorów Aresztu Śledczego przy ul. Słowackiego. 

W obwodzie nr 56 (z siedzibą w Przedszkolu Nr 49) oddano 100 proc. ważnych głosów!

mad