Rozmowa z prezydentem Bielska-Białej Jackiem Krywultem
 
Czy były w tym roku jakieś ważne wydarzenia, które w Pańskim przekonaniu zapiszą się w dziejach Bielska-Białej?
 
 - Mijający rok był udany i pomyślny dla naszego miasta. Był to rok rekordowo wysokiego budżetu, ogromnych nakładów na inwestycje i sporych sukcesów w pozyskiwaniu środków unijnych. Wszystko to oznacza, że Bielsko-Biała wciąż dynamicznie się rozwija. Na dodatek rozwija się w sposób zrównoważony, bowiem inwestujemy nie tylko w infrastrukturę techniczną, ale we wszystkie dziedziny życia – m.in. w oświatę, bezpieczeństwo, kulturę, sport i pomoc społeczną. Trudno natomiast jednoznacznie wskazać, które z tegorocznych wydarzeń zapiszą się w historii miasta. Z całą pewnością wpływ na poziom i komfort życia mieszkańców będą miały wykonane lub jeszcze realizowane inwestycje drogowe. Trzeba tu wspomnieć zwłaszcza o budowie wiaduktu wzdłuż ul. Wyzwolenia oraz Obwodnicy Wschodniej.
 
W ekspresowym tempie
 
Które inwestycje są Pańskim zdaniem najważniejsze?
 
 - Hala wielofunkcyjna, składowisko odpadów i oddana już do użytku nowa siedziba Państwowej Straży Pożarnej. Dodać do tego należy podpisaną kilka tygodni temu umowę na kanalizację siedmiu dzielnic, dzięki czemu sieć wodociągowa i kanalizacyjna obejmie ponad 98 proc. powierzchni naszego miasta. W pamięci bielszczan zapisze się z pewnością także emisja dukata lokalnego oraz wiele imprez kulturalnych, które zapełniły publicznością sale koncertowe, galerie i domy kultury. Mam tu na myśli przede wszystkim Festiwal Kompozytorów Polskich, Jazzową Jesień, Zadymkę Jazzową, Bielską Jesień i Foto Art Festival. Wśród wydarzeń sportowych wspomnieć trzeba Zimowy Olimpijski Festiwal Młodzieży Europy, Mistrzostwa Polski Juniorów w Lekkiej Atletyce oraz uroczystości związane ze stuleciem bielskiego sportu.
 
W ostatnich tygodniach wielu bielszczan zirytowanych było ślimaczącymi się pracami nad modernizacją układu komunikacyjnego wokół Sfery. Kiedy ostatecznie zamkniemy tę inwestycję?
 
 - Układ drogowy w bezpośrednim sąsiedztwie centrum handlowego Sfera jest już od kilku tygodni gotowy. W tej chwili trwa realizacja drugiego etapu tej inwestycji, czyli przebudowa ul. Piłsudskiego wraz ze skrzyżowaniem z ul. Komorowicką. To, kiedy ten etap się zakończy, zależy w tej chwili przede wszystkim od warunków pogodowych. Należy mieć nadzieję, że aura będzie drogowcom sprzyjać. Biorąc natomiast pod uwagę ogromny zakres tych wszystkich robót, należałoby mówić raczej o ekspresowym tempie, a nie o ślimaczących się pracach.
 
Czy chaos komunikacyjny w centrum i straty na wizerunku władz miasta są dobrą ceną za oddanie wielkiej inwestycji handlowej, lecz bez niezbędnej infrastruktury dojazdowej?
 
 - Mówienie o chaosie komunikacyjnym jest w tym przypadku grubo przesadzone. Były i nadal są w tej części miasta pewne utrudnienia, ale – co wielokrotnie powtarzam – trzeba takie niedogodności przeżyć, by później czerpać przyjemność z poruszania się po nowych i bezpiecznych ulicach. W mojej ocenie należy się cieszyć, że prywatny inwestor wyłożył na przebudowę dróg w śródmieściu kilkadziesiąt milionów złotych. Dla miasta to powód do satysfakcji, że udało się go przekonać do inwestycji o tak dużej skali i zakresie. A i sama Sfera II jest chyba dobrą wizytówką miasta.
 
Na co zostaną przeznaczone pieniądze wpłacone przez inwestora Sfery z tytułu kar za niedotrzymanie terminów ukończenia inwestycji drogowych?
 
 - W tej chwili opóźnienia wynikają wyłącznie z przyczyn atmosferycznych, a umowa nie przewiduje naliczania kar z tego powodu. Gmina jest natomiast dobrze zabezpieczona na wypadek, gdyby inwestor w ogóle zaniechał tej przebudowy, ale taka sytuacja – o czym jestem głęboko przekonany – nam nie grozi.
 
Sen o sali koncertowej
 
W tegorocznym budżecie gminy zabrakło kilkadziesiąt milionów złotych, które miały zostać przeznaczone na finansowanie inwestycji miejskich. Deficyt ten był rezultatem błędnej prognozy Ministerstwa Finansów dotyczących wpływów z CIT i PIT. Nadal ufa Pan urzędnikom z Warszawy?
 
 - Tegoroczne wpływy do budżetu miasta były rzeczywiście niższe od zakładanej przez Ministerstwo Finansów prognozy, ale miejskie inwestycje na tym nie ucierpiały. Wszystkie zaplanowane przez nas na ten rok przedsięwzięcia albo zostały zrealizowane, albo są w trakcie realizacji. Nie udało się natomiast, tak jak w latach ubiegłych, uniknąć zaciągnięcia kredytu bankowego. Myślę jednak, że ogromna skala miejskich inwestycji w pełni to posunięcie uzasadnia.
 
Czy przyszłoroczny budżet jest ryzykowny?
 
 - Proponowany przez nas budżet jest kolejnym budżetem proinwestycyjnym i wyłącznie w takich kategoriach należy go postrzegać. Uchwała budżetowa, którą na początku stycznia przedstawię Radzie Miejskiej zapewnia naszemu miastu dalszy, dynamiczny rozwój i nie jest obarczona żadnym ryzykiem. Jedyne o co możemy się martwić, to o logistykę. Ogromna liczba inwestycji wymaga bowiem wyjątkowo dobrej i sprawnej koordynacji.
 
Uchwała budżetowa zakłada deficyt w wysokości prawie 70 mln zł. Jeśli do tego dodać dotychczasowe zadłużenie gminy w wysokości ponad 200 mln zł, to uzbiera się kwota, której spłata będzie ciężarem dla miasta w czasach kryzysu. Czy Pańskim zdaniem, jest to duży dług w porównaniu z możliwościami finansowymi naszej gminy? Czy jego obsługa może spowolnić rozwój miasta w przyszłości?
 
 - Do progów zadłużenia, które przewiduje polskie prawo jeszcze nam daleko. Pragnę w tym miejscu podkreślić, że sporo dużych, polskich miast od wielu lat zadłuża się do maksymalnych ustawowych pułapów. Jest to – jak widać – jedyna metoda na szybki rozwój. Być może lepiej byłoby się nie zadłużać i nie inwestować, ale wówczas mielibyśmy do czynienia ze stagnacją, a chyba nie tego oczekują od władz samorządowych mieszkańcy naszego miasta. Co do przyszłości, to rzeczywiście za parę lat rozwój miasta może się spowolnić, ale wtedy nie będzie już potrzeby, by realizować tak duże inwestycje jak obecnie. Miejska infrastruktura będzie na tyle bogata, że nie trzeba będzie jej powiększać. Należało będzie jedynie zapewnić środki na jej utrzymanie.
 
Na inwestycje wydana będzie co trzecia złotówka przeznaczona na wydatki gminy. Czy wystarczy pieniędzy na budowę sali koncertowej, którą obiecywał Pan w poprzednim wywiadzie dla naszego portalu?
 
 - Gdy rozmawialiśmy po raz ostatni mówiłem, że po zakończeniu wszystkich prowadzonych obecnie dużych inwestycji w mieście będzie brakowało jedynie sali koncertowej z prawdziwego zdarzenia. Mówiłem też, że chciałbym, aby taki obiekt w Bielsku-Białej powstał. Dziś mogę jedynie to powtórzyć.
 
Sylwester w pracy
 
Jak Pan ocenia skuteczność magistratu w pozyskiwaniu środków pomocowych z UE? Które miasta w naszym województwie mają lepsze wyniki w przeliczeniu na jednego mieszkańca?
 
 - Wiele miejskich inwestycji w ostatnich latach udało nam się zrealizować dzięki pomocy unijnej. Wymienię jedynie rewitalizację Starówki, remont Teatru Polskiego i przebudowę ulic w centrum miasta. Prowadzone obecnie budowy wiaduktu wzdłuż ul. Wyzwolenia, hali wielofunkcyjnej i składowiska odpadów, to również inwestycje ze znaczącym udziałem pieniędzy europejskich. Skuteczność naszego samorządu w pozyskiwaniu środków pomocowych z Unii Europejskiej należy zatem ocenić wysoko. Przypomnę, że zgodnie z rankingiem opublikowanym w tym roku przez „Rzeczpospolitą”, wśród miast na prawach powiatu zajmujemy drugie miejsce w kraju, jeśli chodzi o pozyskane środki unijne w przeliczeniu na jednego mieszkańca. W województwie śląskim żadne miasto nie ma lepszego wyniku od nas. Jest to z pewnością powód do ogromnej satysfakcji. Świadczy o znakomitej pracy urzędników przygotowujących wnioski aplikacyjne.
 
Czy będzie Pan kandydował w przyszłorocznych wyborach samorządowych?
 
 - Nigdy nie robię tak dalekosiężnych planów. Zobaczymy co przyniesie nowy rok. Na razie chcę dobrze wypełnić mandat, którym mieszkańcy Bielska-Białej obdarowali mnie w poprzednich wyborach. Żadnej jednak ewentualności nie wykluczam.
 
Dziś – Wigilia świąt Bożego Narodzenia. Gdzie i z kim spędzi Pan te święta i noc sylwestrową? Czego chciałby Pan życzyć bielszczanom na Boże Narodzenie oraz nadchodzący rok 2010?
 
 - Święta Bożego Narodzenia, to czas wyjątkowo rodzinny, dlatego zamierzam je spędzić w gronie swoich najbliższych. Wcześniej, oczywiście, tradycyjnie wezmę udział w wieczerzy wigilijnej dla ubogich i potrzebujących przygotowanej przez Towarzystwo Pomocy im. Brata Alberta oraz koncern General Electric, czyli dawną Apenę. Sylwestra natomiast spędzę w pracy. Nie planuję udziału w żadnym balu. Być może – tak jak w latach minionych – odwiedzę Bielskie Centrum Kultury, by złożyć noworoczne życzenia bawiącym się tam bielszczanom.
 
Już dziś chciałbym złożyć wszystkim mieszkańcom naszego miasta najserdeczniejsze życzenia świąteczne. Niech ten szczególny czas upłynie nam wszystkim w ciepłej, rodzinnej atmosferze, niech będzie okazją do zadumy i refleksji i oczywiście do odpoczynku. Nowy Rok natomiast niech przyniesie realizację wszystkich planów i zamierzeń i niech będzie dla Bielska-Białej i wszystkich mieszkańców miasta równie pomyślny, jak ten mijający.

Dziękuję za rozmowę.
 
Rozmawiał: Robert Kowal