Ponad pięć godzin trwała nocna walka z pożarem w Cygańskim Lesie. Działania bielskich strażaków utrudniał silny wiatr, który przenosił iskry w kierunku znajdującego się w sąsiedztwie lasu i innych budynków. 

Do walki z żywiołem na ul. Podleśną zostało skierowanych dziesięć zastępów, w tym jeden wojskowej straży pożarnej. Pożarem objęty był cały pokryty papą dach obiektu na powierzchni około 100 m kw. oraz pomieszczenia poddasza użytkowego domu jednorodzinnego, w którym jednak chwilowo nikt nie mieszkał.

 - Bardzo silny i porywisty wiatr przenosił ognie lotne w kierunku lasu i zabudowań mieszkalnych zlokalizowanych w odległości ok. 10 i 15 m od płonącego obiektu - tłumaczy Patrycja Pokrzywa z bielskiej PSP. - Straż szybko przystąpiła do działań. Podano cztery prądy wody w natarciu na palący się budynek, monitorując jednocześnie sytuację pożarową wokół budynku objętego żywiołem.

Strażacy wspięli się na drabinach na dach budynku i za pomocą pił mechanicznych wycięli w nim otwór, przez który można było gasić płonące pomieszczenia poddasza. Po ugaszeniu pożaru, dokonano częściowej rozbiórki spalonej konstrukcji dachu oraz ścian i ocieplenia kondygnacji poddasza. Straty oceniono wstępnie na 50 tys. zł. Przyczyna pożaru nie została na razie ustalona.
 
mad