...Boom na korepetycje
Zdecydowana większość bielskich szkół średnich może pochwalić się dobrymi i bardzo dobrymi wynikami, jakie jej uczniowie uzyskują podczas egzaminów maturalnych. Dla szkół to powód do dumy. Czy zawsze jest to jednak duma słuszna? Skoro bowiem bielskie licea i technika tak dobrze uczą, to dlaczego ich uczniowie przed maturą niemal gremialnie biorą korepetycje?
Wysokie wyniki egzaminów maturalnych w zdecydowanej większości bielskich liceów ogólnokształcących i techników są faktem, z którym nikt dyskutować nie zamierza. Ale już nad tym, skąd te dobre wyniki się biorą zastanowić się można. Wersja oficjalna - powtarzana między innymi podczas sesji Rady Miejskiej Bielska-Białej na których dyskutuje się o wydatkach miasta na oświatę - brzmi tak: bielskie szkoły średnie po prostu dobrze uczą. Niby proste i logiczne. Ale na tym chwalebnym obrazie bielskiej oświaty jest pewna rysa.
Rysa na obrazie
Otóż nie jest żadną tajemnicą, że w klasach maturalnych (a często już w klasach wcześniejszych) przyszli maturzyści sięgają po dodatkową pomoc w postaci korepetycji. Czyli prywatnych, płatnych lekcji. Uczniowie z reguły biorą je z tych przedmiotów, które nie tylko zdają na maturze, ale z których wynik egzaminu maturalnego brany jest pod uwagę przy rekrutacji na wyższą uczelnię. Tak więc korepetycje z historii, biologii, matematyki, geografii czy na przykład wiedzy o społeczeństwie cieszą się dużą popularnością u przyszłych maturzystów. Ponieważ spora liczba uczelni przy rekrutacji bierze też pod uwagę maturę z języka obcego, prywatne lekcje z angielskiego i innych, nowożytnych języków obcych też mają dużą frekwencję.
Krótka sonda
Żeby nie gdybać, zrobiliśmy krótką sondę i zapytaliśmy kilku aktualnych uczniów klas maturalnych w bielskich szkołach oraz maturzystów z lat poprzednich, ilu kolegów w ich klasie bierze lub brało prywatne lekcje przed egzaminem dojrzałości. Wyniki mocno nas zaskoczyły, gdyż okazało się, że w bielskich szkołach popularne „korki” to niemal norma. Bywa, że w całej klasie z korepetycji nie korzystają lub nie korzystali tylko ci uczniowie, którzy byli laureatami olimpiad przedmiotowych, dzięki czemu odpadło im zmartwienie zdobywania indeksu wyższej uczelni. Bywa też, że jeden uczeń chodzi na prywatne lekcje z dwóch lub nawet trzech przedmiotów!
Przewrażliwienie?
Skoro korepetycje w klasach maturalnych bielskich szkół są tak popularne, to nasuwają się jedynie dwa możliwe wytłumaczenia tego - nie czarujmy się - dziwnego i niepokojącego zjawiska. Albo rodzice i uczniowie są przewrażliwieni i traktują korepetycje jako dodatkowe zabezpieczenie na wypadek, gdyby edukacja w szkole nie wystarczała (a być może ulegają wręcz modzie na korepetycje), albo też bielskie szkoły nie uczą wcale tak dobrze, jak się wydaje i korepetycje pomagają te niedociągnięcia naprawić.
Co na ten temat sądzą osoby odpowiedzialne za stan bielskiego szkolnictwa? Jan Dzida, szef bielskiej delegatury Kuratorium Oświaty w Katowicach nie ukrywa, że jeśli to zjawisko jest rzeczywiście tak powszechne, jak to wynika z naszej sondy, to jest tym nie tylko zdziwiony, ale i zaniepokojony. Bo szkoły powinny zapewnić odpowiedni poziom wiedzy swoim uczniom, a możliwości ku temu bielskie szkoły bez wątpienia mają.
Szef bielskiej delegatury kuratorium dodaje, że dla niego korepetycje są zrozumiałe jedynie w szczególnych przypadkach. Na przykład, gdy uczeń technikum uzna, że chce iść powiedzmy na studia prawnicze, a wiadomo wszak, że w technikach godzin z przedmiotów ogólnokształcących jest mniej niż w liceach ogólnokształcących. I w jego przypadku korepetycje na przykład z historii nie dziwią. Albo gdy komuś zależy na bardzo dobrej konwersacji z języka obcego, a ta - biorąc pod uwagę fakt, iż w szkolnych lekcjach bierze udział cała grupa uczniów - w realiach szkolnych siłą rzeczy jest nieco ograniczona. Więc bierze prywatne lekcje obcego języka, aby sam na sam z nauczycielem dużo mówić w danym języku. Ale masowe korepetycje przed maturą to - zdaniem Jana Dzidy - coś, co z pewnością nie powinno mieć miejsca.
Wysokie wymagania
Jan Solich, dyrektor Miejskiego Zarządu Oświaty jest zdania, że powodów brania korepetycji w klasach maturalnych jest kilka. Jeden z nich to z pewnością bardzo wysokie wymagania stawiane uczniom przez rodziców, którzy wysyłają dzieci na całą masę dodatkowych zajęć i przed maturą uważają, że prywatne lekcje z pewnością nie zaszkodzą. Szczególnie wówczas, gdy chcą, aby dziecko dostało się na modny kierunek jakiejś bardzo dobrej uczelni. Inna kwestia to fakt, że materiał realizowany w szkołach czasami nie zapewnia takiej wiedzy, która pozwala dostać się na dobrą wyższą uczelnię.
Prócz tego uczniowie - według szefa MZO - traktują korepetycje jako możliwość uzupełnienia i powtórzenia całego materiału przed maturą, a czasami zmieniają plany (tak jak w przypadku wspomnianego już ucznia technikum, który wybiera się na prawo) i przy pomocy korepetycji „doganiają” tych, którzy w szkole danego przedmiotu mieli więcej. - Uczniowie zdolni i co ważne pracowici, mogą w szkołach tak opanować materiał, aby bez korepetycji dobrze zdać maturę. Dowodem sukcesy olimpijczyków. Ale ci uczniowie, którzy w trakcie nauki w szkole bagatelizują kwestię zdobywania wiedzy, potem boją się słabych wyników i szukają pomocy na korepetycjach - mówi Jan Solich.
Według Kazimierza Polaka, przewodniczącego Komisji Edukacji i Kultury Rady Miejskiej Bielska-Białej dobrze byłoby zrobić w szkołach średnich badania ankietowe, które pozwoliłyby dokładnie i szczegółowo przyjrzeć się problemowi korepetycji. Bo jeśli rzeczywiście są one masowe, to - według szefa miejskiej Komisji Edukacji - nie jest to zjawisko normalne, obok którego można przejść obojętnie.
Zdaniem Kazimierza Polaka wpływ na spore zainteresowanie korepetycjami mogą mieć między innymi duże wymagania stawiane uczniom przez rodziców i pewna asekuracja w myśl zasady: nie zaszkodzi jak zapłacę dziecku za korepetycje z maturalnego przedmiotu. Ale szef miejskiej komisji nie wyklucza też, że być może szkoły nie zawsze spełniają należycie swoje zadania.
Sławomir Horowski
Komentarze 4
2. Za dużo przedmiotów w cyklu nauczania (zbyt mała specjalizacja kierunków nauczania)
3. niepotrzebne przedmioty w klasie maturalnej, które nie pozwalają się skupić wyłącznie na przedmiotach zdawanych na maturze
4. zbyt liczne klasy
6. kiepscy nauczyciele
7. zakres materiału z przedmiotów wymagany na maturze nie do przerobienia w wystarczającym stopniu w ciągu 2,5 roku nauki w liceum itp., itd.
To tylko z grubsza przyczyny wyciągnięte na podstawie mojego doświadczenia, jako student mogę jeszcze dodać, że całe liceum to 3 lata stracone na naukę pod maturę i pod jej fantastyczny klucz (pozdrawiam osoby tworzące klucze do matury z języka polskiego, którzy tak je układają, że autorzy omawianych wierszy niezaliczyliby matury - przykład - Wisławia Szymborska), a zdobytej wiedzy przez te 3 lata - prawie zero.

Klauzula informacyjna ›