Zimowy wstyd dla miasta
Choć za oknem białego puchu nie ma nawet na lekarstwo, to entuzjaści narciarstwa biegowego już wyciągają deski ze strychów. Niestety, w Bielsku-Białej niewiele jest miejsc, gdzie można pobiegać. Niektórzy uważają, że to wstyd dla miasta w sercu Beskidów. Dlatego proponujemy dziś urzędnikom zagospodarowanie części obszaru Szyndzielni i Dębowca. Według nas, powinno się tam znaleźć miejsce na trasę dla narciarzy biegowych. Sport ten nie wymaga wielkich pieniędzy i jest w naszym kraju coraz popularniejszy.
Chlubne tradycje
W Bielsku-Białej od dawna rodzą się talenty w biegach narciarskich. W barwach BBTS Sparta występował niegdyś Henryk Marek, olimpijczyk z roku 1964. W kolejnych Igrzyskach Olimpijskich również nie brakowało reprezentantów stolicy Podbeskidzia. Do Sapporo w roku 1972 pojechał Stefan Hula (kombinacja klasyczna), a cztery lata później do Innsbrucka zostali oddelegowani zawodnicy BBTS Włókniarz: Anna i Wiesław Gębalowie oraz Anna Pawlusiak.
Ostatnimi reprezentantkami bielskich klubów na wielkich imprezach były Eliza Surdyka (olimpijka z Nagano 1998) i Dorota Kwaśny-Lejawa (wielokrotna mistrzyni Polski i trzykrotna olimpijka). Była zawodniczka Włókniarza, Bernadetta Bocek-Piotrowska ma na swoim koncie aż 19 tytułów mistrzyni Polski i doskonałą, siódmą lokatę w mistrzostwach świata w 1993 roku na dystansie 30 kilometrów. Do niedawna barwy KKS Bielsko-Biała reprezentowała Magdalena Gwizdoń. Zapisała się ona w historii polskiego narciarstwa jako pierwsza biathlonistka, która zwyciężyła w zawodach Pucharu Świata.
Niestety, dziś narciarstwo biegowe w naszym mieście właściwie nie istnieje. Jest kilka przyczyn tego stanu rzeczy. Po pierwsze, brak sekcji tej dyscypliny w bielskich klubach. Do czasu pojawienia się Justyny Kowalczyk na światowych trasach był to sport mało popularny i młodzież nie garnęła się do treningów. Teraz jednak - gdy Polka jest zdobywczynią Pucharu Świata, podwójną mistrzynią świata i brązową medalistką Igrzysk Olimpijskich – coraz chętniej narty na nogi zakłada nie tylko młodzież. Na nartach biega dla zdrowia wiele osób nawet w dość zaawansowanym wieku. Problem jednak polega na tym, że ludzie ci nie mają w okresie zimowym specjalnie gdzie pobiegać.
Tras jak na lekarstwo
Narciarz biegowy może trenować niemalże wszędzie, jeśli pozwala na to grubość pokrywy śnieżnej. Ale zdecydowanie przyjemniej biega się po trasach ze śladem wytyczonym przez ratrak. W stolicy Podbeskidzia podobnych miejsc będzie w tym sezonie jednak jak na lekarstwo.
- Na pewno wytyczymy ślady na Błoniach - mówi dyrektor BBOSiR Marek Sokołowski. - Być może uda się zrobić trasę w Wapienicy, obok stadionu lekkoatletycznego. Nie dysponujemy terenami pod Szyndzielnią czy Klimczokiem, aby te tory mogły być dłuższe i atrakcyjniejsze pod względem rekreacyjnym.
Trasę na bielskich Błoniach przez wiele lat pomagał przygotowywać LKS „Klimczok” Bystra. - Przez kilka sezonów wytyczaliśmy ślad naszym ratrakiem - przypomina prezes klubu Zbigniew Banet. - Ludzie jednak nie szanowali tej pracy. Wraz ze swoimi czworonogami rozdeptywali trasę. Zdarzało się, że łobuziaki rzucały śnieżkami w narciarzy. Wielkim plusem biegania na nartach w tym miejscu jest oświetlenie.
Tymczasem pod Szyndzielnią - jeśli chodzi o narciarstwo - nie dzieje się od kilku lat kompletnie nic. W bielskim magistracie są ponoć poważne plany zagospodarowania tego terenu. - Warto w stolicy Podbeskidzia zorganizować jakiś bieg masowy - powiedział nam pan Wojciech, który był uczestnikiem kilku edycji Biegu Piastów. - To ogromna promocja dla miasta, a poza tym - niezły zarobek. Mnóstwo uczestników zawodów mieszka przecież w hotelach i posila się w restauracjach.
Skazani na tułaczkę
Pan Wojciech z nostalgią wspomina czasy, kiedy na Błoniach organizowano zimowy Bieg Ondraszka. - To wstyd, że w mieście w sercu Beskidów nie ma przyzwoitej trasy biegowej - grzmi narciarz. Miłośnicy tej odmiany narciarstwa klasycznego muszą jeździć do innych miejscowości. Bielszczanie chętnie odwiedzają trasy na szczyrkowskim Salmopolu i na Kubalonce.
W niedalekiej przyszłości na szczycie Magurki, której masyw też częściowo leży w granicach Bielska-Białej powstać ma trasa narciarska kategorii B. Status ów pozwala na organizację zawodów rangi krajowej. Co roku na tym stoku odbywają się zawody o Puchar Magurki dla amatorów narciarstwa biegowego. Jednym z organizatorów imprezy jest Miasto Bielsko-Biała.
- Moda na bieganie na nartach jest coraz większa - zapewnia właściciel sklepu ze sprzętem narciarskim, Sebastian Póda. - Głównie dlatego, że jest to tani sport.
Przy zakupie kompletu do biegania najpierw dobieramy buty. Najtańsze jest obuwie z tzw. kaczym dziobem, które kosztuje 120-200 zł. Do tego dochodzą wiązania klasy NN75 warte 30 zł. Najważniejszy element tego zestawu, a więc narty, to wydatek w granicach 250-400 zł. Najtańszą częścią rynsztunku narciarza są kijki, które można nabyć za 50-100 zł. Rzecz jasna, używany sprzęt jest jeszcze mniej kosztowny.
Paweł Hetnał
Artykuł wyświetlono 3462 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 7
Forplay
Wstyd dla miasta ??? Panie autorze?? a kto jest winny takiej sytuacji?? Plan zagospodarowania Szyndzielni i Dębowca istnieje od kilku lat. Są na ten cel zarezerwowane pieniądze Unijne - jedyne co powstrzymuje inwestycję to Klub Gaja i inni nawiedzeni ekolodzy którzy wstrzymują od lat inwestycje w sport w Bielsku w imię ochrony dzikiej przyrody Dębowca i Szyndzielni. BZDURA i GŁUPOTA hamująca rozwój miasta. Tak więc może szanowny autor zajmie się tematem od strony właściwych winowajców zaistniałej sytuacji.
J.
Mała bo mała, ale gdy jest śnieg wytyczona jest trasa biegowa w Jaworzu...w pobliżu Urzędu Gminy.
Muffi
z przyjemnością moge tylko patrzeć że w Bielsku Białej nie ma takiej trasy
bb
nie wiem jak dzisiaj, ale kiedyś były trasy w lesie, jak się wyjeżdża na Biały Krzyż i parking jest po prawej to po przeciwnej stronie mieliśmy trasy do trenowania, natomiast na Szyndzielni też pamiętam , że właśnie w kierunku Klimczoka była wytyczona trasa do treningu, z tym, że tam był problem z turystami, bo my biegaliśmy po szlaku, a gdyby rzeczywiście zrobić fajne trasy to przyciągnęło by to wielu amatorów tego sportu
marek
autor ma rację , ale gdzie na salmopolu są trasy biegowe ? Jeżeli co roku będzie robiony ślad to po pewnym czasie ludzie się nauczą i nie będą po nim chodzić .Najlepsza trasa to zrobić 8 między szyndzielnią a klimczokiem a jak pomysł wypali to trasę za 3 lata oświetlić .
bb
Popieram ten pomysł, sama kiedyś uprawiałam wyczynowo narciarstwo biegowe w BBTSie i gdyby były trasy tutaj w Bielsku dostępne z przyjemnością poszłabym pobiegać. A tak to pozostaje mi dreptanie na małej pętli zrobionej w pobliżu domu

Klauzula informacyjna ›