Widząc ogień w kotłowni, trzynastoletni chłopiec powiadomił o pożarze dziadków, a kiedy ci walczyli z ogniem, zadzwonił po straż pożarną. Niewykluczone, że szybką i właściwą reakcją chłopak uratował życie swojemu tacie.

Ta niecodzienna sytuacja wydarzyła się w Mesznej. Trzynastolatek przechodząc z pokoju, gdzie spał ojciec, zobaczył w kotłowni ogień. Chłopiec szybko pobiegł do dziadków, aby powiadomić ich o pożarze. Podczas gdy starsi państwo przystąpili do gaszenia, odważny młodzieniec zadzwonił po straż pożarną.

 - Chłopiec podał adres oraz dokładnie wytłumaczył dyżurnemu dojazd do domu. Z tonu głosu wynikało, że jest przestraszony. Na miejscu okazało się, że pożar wybuchł w kotłowni. Strażacy ugasili ogień i ewakuowali ojca chłopca śpiącego na poddaszu połączonym drewnianymi schodami bezpośrednio z kotłownią - relacjonuje Patrycja Pokrzywa z bielskiej PSP. 

W podziękowaniu za bohaterską postawę, zastępca komendanta miejskiego straży pożarnej bryg. Krzysztof Grygiel pragnie osobiście wręczyć chłopcu upominek, aby nagrodzić zachowanie ucznia. Podziękowanie będzie miało miejsce jutro o godz. 10.30 w Gimnazjum im. Juliana Fałata przy ul. Szczyrbowskiej w Bystrej.  

  - Strażacy przybyli w samą porę dzięki szybkiej reakcji chłopca. Pożar udało się ugasić, a straty były niewielkie. Ojciec chłopca mówił, ze gdyby nie syn, to nie wie co by się z nim stało - podkreśla mł.kpt. Pokrzywa.

mad