W sobotę bielskie Podbeskidzie zmierzy się na wyjeździe z jedną z najbardziej utytułowanych piłkarskich firm w naszym kraju - Legią Wraszawa. Podopieczni Macieja Skorży są w znakomitej dyspozycji, czego dowodem jest wyeliminowanie bardzo silnego Spartaka Moskwa z rozgrywek Ligi Europejskiej.
 
Poza wspomnianym sukcesem w europejskich pucharach, piłkarze ze stolicy odnieśli trzy ligowe zwycięstwa. Wygrali z Cracovią Kraków, Górnikiem Zabrze i ŁKS Łódź. Legionistom przydarzyła się także porażka z innym reprezentantem Polski w Lidze Europy, Śląskiem Wrocław 1:2.
 
Trudno wskazać na słabe ogniwa w warszawskiej drużynie. Ekipa trenera Skorży naszpikowana jest krajowymi gwiazdami. Poza znakomitą obroną kierowaną przez niezwykle doświadczonego Michała Żewłakowa, „Wojskowi” dysponują ogromnym potencjałem ofensywnym. We wspomnianym dwumeczu ze Spartakiem warszawianie zdobyli aż pięć goli. W czterech ligowych pojedynkach pokonywali bramkarzy rywali aż dziesięciokrotnie. Szczególnie groźny jest serbski duet Miroslav Radovic - Danijel Ljuboja. Nie można zapominać o dynamicznym Macieju Rybusie, Michale Kucharczyku, piekielnie szybkim Portugalczyku Manu czy reprezentancie Czech, Michale Hubniku.
 
Piłkarze Podbeskidzia przystąpią do tego pojedynku po dwóch tygodniach przerwy. W tym czasie pracowali nad poprawieniem gry w ofensywie. - Kładliśmy nacisk na rozprowadzanie gry do przodu - wyjaśnia Sławomir Cienciała, kapitan Podbeskidzia. - Tradycyjnie pracowaliśmy nad stałymi fragmentami gry. Trenowaliśmy także inne ustawienie taktyczne, które po raz pierwszy zobaczą kibice właśnie na Legii. Nie będzie to jakaś drastyczna zmiana, ale kilku zawodników będzie miało troszkę inne zadanie na boisku. Być może w kadrze meczowej znajdzie się nowy nabytek bielszczan, Liran Cohen. Izraelczyk jest gotowy do gry w przeciwieństwie do Brazylijczyka Serginho, którego „Górale” zakontraktowali w środę i teraz czekają na jego certyfikat.
 
Gra z tak renomowanym przeciwnikiem, przy pełnych trybunach, na nowoczesnym stadionie przy Łazienkowskiej może spowodować, że piłkarzom beniaminka zadrżą czasem kolana. - Nie przestraszymy się rywala - zapewnia Cienciała. - Bardziej obawiam się naszego przemotywowania. Dla każdego zawodnika gra przed taką publicznością i z takim rywalem, to wyróżnienie. Jestem spokojny przed tym meczem i czuje, że będzie dobrze. Mamy już jakieś doświadczenie w grze z tej klasy przeciwnikami, choćby w rozgrywkach Pucharu Polski.

Podobnego zdania jest Adam Cieśliński, który niegdyś przywdziewał trykot warszawskiej Legii i dla niego ten mecz może mieć szczególne znaczenie. - Dla mnie będzie to mecz jak każdy inny, bez szczególnych emocji - wyjaśnia napastnik Podbeskidzia. - Najważniejsze będzie dla nas przywiezienie z Warszawy zdobyczy punktowej. Liczy się dobro drużyny i liczę na to, że wreszcie pokażemy na co nas stać.
 
Sobotni mecz pomiędzy Legią i Podbeskidziem rozpocznie się o godz.18. Relacja "na żywo" z Warszawy.
 
pH