W najbliższą środę bielski pilot Sebastian Kawa wyjedzie do Chile, aby bronić tytułu mistrza świata w wyścigach szybowcowych. Budżetu państwa polskiego nie stać na wydatek rzędu 50 tys. zł, który umożliwiłby dwom sportowcom udział w zawodach najwyższej rangi. Na szczęście, jeden z nich odłożył do skarpety parę złotych i zgodził się wyręczyć rząd w finansowaniu reprezentacji narodowej.
 
Trzy tygodnie temu pisaliśmy o żenującej sprawie braku państwowych środków na sfinansowanie wyjazdu dwóch naszych sportowców na III Mistrzostwa Świata w Wyścigach Szybowcowych, które odbędą się na początku przyszłego roku w Chile ("Ministerstwo oszczędza na Kawie"). Aeroklub Polski ogłosił publiczną zbiórkę pieniędzy na rzecz reprezentacji narodowej. Nasz portal podawał numery kont bankowych. Dzięki ofiarności ludzi dobrej woli zdołano dotąd zgromadzić 15 tys. zł. Akcja trwa nadal.
 
W mistrzostwach weźmie udział 15 doskonałych pilotów z całego świata, w tym dwóch Polaków. Złotego medalu zdobytego na poprzednim turnieju w Nowej Zelandii broni bielszczanin Sebastian Kawa. Dzięki dobremu występowi na zawodach na górze Żar w maju br., do mistrzostw w Santiago de Chile zakwalifikował się także leszczyński pilot Stanisław Wujczak. Na co dzień jest on pilotem samolotów rejsowych PLL LOT i w ciągu wielu lat służby u państwowego przewoźnika zdołał odłożyć do skarpety nieco grosza na trudne chwile.
 
Wujczak zgodził się pożyczyć te pieniądze kadrze narodowej. Wiadomo bowiem, że środki ze zbiórki publicznej nie wystarczą na pokrycie wszystkich wydatków. Pilot ma nadzieję, że wiosną przyszłego roku kasę zwrócą mu skarb państwa lub włoskie linie lotnicze Alitalia, które być może będą sponsorować reprezentację Polski. Jeśli któryś z polskich sportowców odniesie więc sukces na zawodach w Ameryce, to będzie to triumf za pożyczone pieniądze.
 
Na razie dzięki skarpecie Wujczaka opłacono m.in. start obu pilotów w mistrzostwach oraz sfinansowano koszty ich utrzymania w Chile. Aby myśleć o sukcesach, szybownik musi doskonale znać teren, na którym rozgrywane są zawody. Dlatego Kawa z Wujczakiem spędzą za oceanem miesiąc, który w całości poświęcą na treningi. Treningowo wystartują też w mistrzostwach Chile, które odbędą się tuż przed czempionatem światowym.
 
W najbliższą środę Sebastian Kawa wyruszy do Ameryki z katowickich Pyrzowic. Na lotnisku w Monachium przesiądzie się do samolotu lecącego do Brazylii. Dopiero stamtąd poleci do Santiago. Dzięki niewielkiej różnicy czasu, na miejscu będzie już 10 grudnia i niezwłocznie rozpocznie loty treningowe. Wujczak natomiast dotrze do Chile przez Kanadę. Za ocean dostanie się po kosztach własnych swego pracodawcy, czyli PLL LOT.
 
Piloci startujący w zawodach zamieszkają w hotelu klasy turystycznej położonym przy obwodnicy w odległości ok. 5 km od lotniska, na którym rozegrane zostaną mistrzostwa. Polacy mają zarezerwowany pokój dwuosobowy. Kawa żartuje, że jeśli jakimś cudem reprezentacja nagle otrzyma rządowe pieniądze, to polscy szybownicy wynajmą samochód, aby dojeżdżać na start. – Jeżeli kasa będzie pusta – mówi pół żartem, pół serio bielski mistrz – to pożyczę rower. Niewykluczone, że nasi sportowcy będą mogli zamieszkać na terenie ambasady RP w Chile.
 
Przed wyjazdem Sebastian studiował przewodniki po tym kraju oraz analizował zapisy GPS z zawodów, które rozegrano w przeszłości w tym samym miejscu. Szybowiec Diana-2 od kilku tygodni czeka na niego w Santiago. Następnego dnia po wylądowaniu w Chile, Kawa chce rozpocząć praktyczne rozpoznanie rejonu, w którym odbędą się wyścigi. Interesują go w szczególności warunki klimatyczne i ukształtowanie terenu. Wiadomo, że w tej części kraju panuje łagodny klimat śródziemnomorski. O tej porze roku jest tam lato, przez wiele miesięcy nie spada ani kropla deszczu.
 
Bielski mistrz spędzi Boże Narodzenie i Sylwestra z daleka od rodziny. – Już od wielu lat zawody nie pozwalają nam na wspólne święta – zwierza się Sebastian. – Dwa lata temu podczas mistrzostw w Nowej Zelandii też było lato. Ludzie przychodzili na plażę w czapkach św. Mikołaja.
 
Najbardziej wzrusza się na myśl o Wigilii bez bliskich. To jedno z najpiękniejszych polskich świąt. Podobnych zwyczajów i tradycji nie ma nigdzie na świecie. Kawa obiecuje jednak sobie, że w ten wigilijny wieczór będzie z rodziną dzięki łączom internetowym. Szybka transmisja danych między dwoma kontynentami pozwoli na bieżąco wymieniać się myślami i obrazem.
 
Mistrzostwa świata rozpoczną się 2 stycznia. Zawody będą rozgrywane w godz.19-24 czasu polskiego, dzięki czemu bielszczanie będą mogli za pośrednictwem internetu obserwować rywalizację na żywo. W ciągu najbliższego miesiąca nasz portal będzie zamieszczał korespondencje Sebastiana Kawy z treningów oraz zawodów. Liczymy na piękne fotografie amerykańskiej przyrody, wykonywane z pokładu szybowca.
 
                                                                                                         Robert Kowal