Pewien bielszczanin wykorzystał fakt czasowego postoju śmigłowca wojskowego MI-8 na płycie lotniska w bielskich Aleksandrowicach i skradł jeden z podzespołów maszyny. Złodziej został zatrzymany przez żołnierzy, którym tłumaczył, że dopuścił się kradzieży, bo „chciał mieć pamiątkę z helikoptera”.
 
Do kradzieży doszło nocą z soboty na niedzielę podczas dorocznego pikniku lotniczego w Aleksandrowicach. Rabuś zakradł się na teren lotniska, aby skraść podajnik ciśnienia z jednego ze śmigłowców. Zauważyli go żołnierze, którzy ruszyli za nim w pościg. Zatrzymali rabusia i przekazali go w ręce policjantów. W czasie przeszukania złodzieja odnaleziono specjalistyczne urządzenie, które skradł i nożyce do cięcia metalu. Szkody oszacowano na ponad 30 tys. zł.
 
Policjanci zbadali złodzieja alkomatem. Okazało się, że był nietrzeźwy. Miał we krwi blisko promil alkoholu. 28-letniemu bielszczaninowi grozi do pięciu lat więzienia.
 
rok