Zszedł z orbity i spala się
Jak już informowaliśmy, kilka dni temu sąd ogłosił upadłość likwidacyjną Techmeksu. O problemach finansowych firmy wielokrotnie pisaliśmy. Długo jednak wierzyliśmy, że spółka giełdowa o dużej renomie będzie umiała wyjść z tarapatów. Dziś wiele osób zadaje sobie pytanie, co w praktyce oznacza decyzja o likwidacji potentata branży informatycznej. Jakie mogą być konsekwencje tego wyroku?
Dnia 30 listopada br. Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej ogłosił upadłość polegającą na likwidacji majątku spółki giełdowej Techmex SA. Zgodnie z procedurą, firma ma siedem dni na złożenie ewentualnego zażalenia na decyzję sądu, lecz raczej nie zamierza skorzystać z tej możliwości. Postanowienie o likwidacji nie oznacza jednak, że z początkiem grudnia siedzibę firmy zamknięto na klucz, a wszyscy pracownicy zostali zwolnieni. Techmex kontynuuje bowiem realizację kontraktów. Co więcej, w biurach przy ul. Partyzantów są tacy, którzy nie wykluczają, że do likwidacji nie dojdzie.
Jak Fenix z popiołów?
- Na razie nie ma mowy o żadnych zwolnieniach grupowych - powiedział nam rzecznik Techmeksu Grzegorz Pastwa. - W ogóle nikt nie został zwolniony, pracownicy normalnie przychodzą do firmy i wykonują swoje obowiązki. Likwidacja nie następuje z dnia na dzień. Wyznaczona przez sąd syndyk powiedziała, że proces ten potrwa rok, ale równie dobrze może trwać nawet trzy lata. Jeśli firma będzie dobrze funkcjonować, to sąd może zmienić decyzję o upadłości likwidacyjnej na układową.
Optymizmu rzecznika nie podzielają pracownicy i inne osoby związane z firmą. Pierwsi wciąż nie dostali wypłaty za lipiec i szczerze wątpią, że listopadowe wynagrodzenie dotrze do nich w terminie. Przewidują, że wraz z malejącą ilością zadań do wykonania, zwalniane będą kolejne osoby. Drudzy natomiast są przekonani, że w tej krytycznej sytuacji fachowcy z Techmeksu będą powoli odchodzić do konkurencji. Ani jedni, ani drudzy nie wierzą, że bielska spółka przetrwa.
Wszystkie działania egzekucyjne zostały zatrzymane. Firmą zarządza teraz wyznaczona przez sąd syndyk masy upadłości, która zajmuje się również spłatami należności dla wierzycieli. Sytuacja owa niepokoi osoby, które pracowały na zlecenie Techmeksu i do dzisiaj nie otrzymały zapłaty za wykonane usługi. Wielkość ich roszczeń jest bowiem nieporównywalna z zadłużeniem spółki wobec banków. Mali boją się więc, że więksi zgarną całą pulę. Ale zgodnie z prawem, wszystkie podmioty, którym przysługują prawa i roszczenia osobiste, mają cztery miesiące na zgłoszenie sędziemu komisarzowi swoich pretensji. W sumie firma ma 400 wierzycieli. Wśród nich są firmy, instytucje i osoby prywatne.
Droga na dno
Techmex był w przeszłości jednym z większych dystrybutorów sprzętu komputerowego. Później postawił na technologię GIS, czyli Geograficzne Systemy Informatyczne i w tym zakresie współpracował z Agencją Mienia Wojskowego. Z AMW założył spółkę Satelitarne Centrum Operacji Regionalnych, która za 90 mln zł zbudowała na Mazowszu jedyne w Europie Środkowowschodniej centrum satelitarne. Z map satelitarnych wykonywanych przez pracowników Techmeksu korzystało kilka armii na świecie, w tym norweska. Jak więc doszło do tego, że firma z takim potencjałem i takimi kontrahentami na naszych oczach stoczyła się na dno rynkowego piekła?
Opinii na ten temat jest wiele. Wśród nich wymienia się błędy w zarządzaniu i spadek koniunktury na rynku. Mówiąc o przyczynach problemów finansowych firmy, analitycy wskazują na gospodarcze spowolnienie i brak zamówień, w tym tych rządowych. Na koniec czerwca bieżącego roku zadłużenie bielskiej spółki wynosiło prawie 170 mln zł. Sytuację tę na bieżąco monitorowały banki, które z czasem przestały udzielać firmie kredytów. Wtedy właśnie Techmex zaczął się staczać po równi pochyłej.
Kierownictwo z Jackiem Studenckim na czele zaspało. Na niewiele zdała się zbyt późno rozpoczęta restrukturyzacja – likwidacja działalności dystrybucyjnej i postawienie na serwis oraz GIS. Zaniepokojony coraz większymi problemami wierzyciela Bank DnB Nord Polska, 25 września złożył wniosek o ogłoszenie upadłości Techmeksu. W kolejnych dniach na ten sam krok zdecydowały się spółki Geokart-International i Tech-Data Polska. Nie widząc innego wyjścia z sytuacji, 15 października bielska firma złożyła do sądu własny wniosek o ogłoszenie upadłości z możliwością zawarcia układu.
Rozprawa upadłościowa odbyła się 19 listopada. Ostatniego dnia listopada okazało się, że sąd odrzucił możliwość układu, choć za taką opcją opowiedzieli się nawet niektórzy wierzyciele. Postanowienie wywołało spory wstrząs nie tylko na giełdzie warszawskiej. Do wielu z nas dotarła myśl bolesna, że nie ma mocnych na kryzys.
Magdalena Dydo
Artykuł wyświetlono 4643 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 10
T
Taka firma nie może upaść sama z siebie, co ciekawe, Prezes Studencki pozbył się większości akcji i kiedy pojawiły się kłopoty, miał tylko 10% swojej firmy...
COWI
Macie jakieś nieprawdziwe informacje...Techmex nie ma nowej siedziby pod inną nazwą na Hulance i proszę nie kojarzyć naszej firmy z techmexem. Nie chcemy się za nich wstydzić.
Muffi
no też mi sie tak właśnie wydaje że mają nową siedzibę już pod inną nazwą
blee
proste w techmeksie śmierdziało od lat a przy takim zadłużeniu likwidacja jest dobrym założenim
malkontent
Nie wiem ile w tym prawdy co napisze, ale podobno jest juz nowa siedziba firmy (pod inna nazwa) na Hulance kolo przystanku.
atj
Ktos napewno to kupi, z reszta spolka ktora ma dostep do takich technologii raczej powinna sie utrzymac bez problemu na rynku. To smierdzi jakims przekretem i tyle.

Klauzula informacyjna ›