Kino dla upośledzonych?
Może wynika to z faktu, iż w świąteczno-noworocznym okresie niechętnie chodzimy do kina, a może dystrybutorzy nie chcą konkurować z „Avatarem”? W każdym razie grudniowe premiery w bielskich sieciówkach można policzyć na palcach jednej ręki.
„Titanic”, który od ponad dekady jest na szczycie listy najbardziej dochodowych filmów, uczynił z Jamesa Camerona żywą legendę. Twórcą kultowym był już wcześniej, bo przecież dał nam dwie odsłony „Terminatora” i drugą część „Obcego”. „Titanic” jest jednak filmem prawdziwie epokowym, stanowiący swoistą wisienkę na torcie stuletniej (a ściślej: 102-letniej) historii kina.
Fakt, że na swoją kolejną fabułę Cameron kazał światu czekać aż 12 lat, skazuje ją na sukces. Miliony kinomanów pomaszerują na seans, nie mogąc się oprzeć pokusie ciekawości. Z drugiej zaś strony kilkunastoletnia „dziura” w biografii reżysera wytwarza wokół filmu ogromną presję i bardzo wysoko zawiesza mu poprzeczkę.
Sądząc po zwiastunie, „Avatar” nie wygląda na historię zbyt uniwersalną, jaką na pewno były „Titanic” czy „Terminator”. Sądząc po zwiastunie, jest to nieco bajkowa opowieść pełna kolorowych efektów specjalnych. Ale tak jak nie ocenia się książki po okładce, tak nie osądza się filmu po zwiastunie. Pozostaje zatem tylko wyglądać w kalendarzu pierwszego dnia świąt, kiedy to w Heliosie i Cinema City pojawi się „Avatar”.
Wcześniej, bo już 4 grudnia na ekrany obu bielskich multipleksów wejdą „Zombieland”, „Amerykańskie Ciacho” i „Mikołajek”. Najpierw może kilka słów o dwóch pierwszych tytułach, reprezentujących dwa skrajne bieguny komedii. Cechą wspólną obu filmów są niezbyt doświadczeni twórcy. Odpowiedzialny za „Zombieland” Ruben Fleischer ma na koncie jedynie krótki metraż i dokument. David Mackanzie dysponuje natomiast nieco większym dorobkiem i zdarzyło mu się już współpracować z gwiazdami (Ewan McGregor, Tilda Swinton) oraz zdobyć kilka nominacji do nagród festiwalowych, lecz nie nakręcił dotąd filmu, który zyskałby światowy rozgłos.
Oba obrazy łączy coś jeszcze. Z pozoru wyglądają na klasyczne, komercyjne gnioty, które strawne są tylko dla niezmordowanych fanów swoich gatunków. W istocie jednak mogą okazać się ciekawymi pozycjami nawet dla wytrawnych kinomanów. „Zombieland” zapowiada się na utrzymaną w estetyce „Grindhouse” satyrę „survival horrorów”. Spojrzenie na obsadę (Woody Harrelson, Bill Murray, Jesse Eisenberg) pozwala odnieść wrażenie, że w tym scenariusz „coś” jednak jest. Paradoksalnie, w tego typu filmach doświadczenie reżysera nie musi być atutem – patrz Romero i „Noc żywych trupów”.
Z kolei „Amerykańskie Ciacho” razi oczy i uszy tytułem, który notabene w polskim wydaniu nie ma nic wspólnego ze stanem faktycznym. Mackenzie zatytułował swój film po prostu „Spread”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „rozproszony” albo „rozpostarty”, tudzież coś w tym rodzaju. Chwyt marketingowy rodzimego dystrybutora zdradza jednocześnie jego opinię o inteligencji polskiej publiczności. Z góry szufladkuje ją jako zgraję upośledzonych kulturalnie zombie, reagujących jedynie na proste bodźce, za którymi ślepo kroczą. No chyba, że jest to taka zasadzka, mająca zmusić leniwy plebs do obejrzenia czegoś mniej szablonowego przy założeniu, że inteligentny widz i tak się połapie.
Zwiastun nie pasuje raczej do szablonu różowego romansidła, a Mackenzie nie pasuje do wizerunku klasycznego twórcy tego gatunku. Niepokoi tylko ten przeklęty Ashton Kutcher w roli tytułowej...
Może trudno w to uwierzyć, ale zanim pojawił się Harry Potter były inne książki, które dzieci czytały bez przymusu, a jedną z nich jest na przykład seria przygód „Mikołajka”. Ekranizacja książki duetu René Goscinny i Jean-Jacques Sempé miała światową premierę już pod koniec września. Forum Film najwyraźniej jednak uznał, że zabawniej będzie, jeśli prezentem od Mikołaja będzie bilet na przygody „Mikołajka”. Dlatego też w bielskich mulipleksach pojawi się on 4 grudnia. To zdecydowanie najciekawsza propozycja z grudniowego repertuaru familijnego.
25 grudnia rywalizować bezpośrednio z „Avatarem” będą tylko dwa filmy. W Heliosie pokażą „Hell Ride”, po którym podpisuje się sam Tarantino, a w Cinema City - „Templaruszy”, czyli jeden z najdroższych filmów w historii europejskiej kinematografii. Podobnie jak w przypadku „Zombieland”, „Hell Ride” zachęca obsadą (Madsen, Hopper, Vinnie Jones) oraz klimatem. Jest ponoć iście „Tarantinowski”. Trudno powiedzieć, jak będzie w rzeczywistości, bo za scenariuszem i reżyserią stoi Larry Bishop – czyt. kiepski aktor/niedoświadczony reżyser.
Co do „Templariuszy”, to już samo hasło „europejska super produkcja” budzi obawy, przywołując w pamięci choćby „Króla Artura”. Poza tym, gdyby ten film faktycznie był tak epicki, to nie wchodziłby na nasze ekrany dwa lata i jeden tydzień po światowej premierze!
W DKF „Kogucik” grudzień zacznie się od „Pięciu Nieczystych Zagrań” (7.12) Larsa von Triera. Gdzieś pomiędzy „Tańcząc w Ciemnościach” i „Dogville” duński mistrz manipulacji nakręcił swoisty filmowy eksperyment (ani to dokument, ani fabuła), w którym niemiłosiernie pastwi się nad swoim dawnym mentorem Jorgenem Lethem i jego filmem „Doskonały Człowiek”.
Tydzień później w ramach cyklu „100-lecie kina polskiego” wyświetlona zostanie „Historia Kina w Popielawach”, którego fabuła opowiada o losach polskiego wynalazku, pozwalającego kręcić filmy na 50 lat przed Edisonem i braćmi Lumiere. Film Jana Jakuba Kolskiego nie tylko jak ulał pasuje do tytułu cyklu i bezpośrednio nawiązuje do narodzin polskiej kinematografii, ale jednocześnie jest uznawany za jeden z najlepszych obrazów w jej historii.
21 grudnia pokazana zostanie „Walka o Ogień” w reżyserii Jeana Jacquesa Annauda, . Ta międzynarodowa produkcja w 1983 otrzymała Oscara za charakteryzację oraz zdobyła dwa Cezary (Nagroda Francuskiej Akademii Filmowej) w kategoriach najlepszy film i reżyser. Ostatnim filmem w tegorocznym repertuarze „Kogucika” będzie „Jedwabna Opowieść” Éléonore Faucher. Jest to historia dwóch kobiet, które spotykają się podczas pracy nad koronkami. Młodsza spodziewa się dziecka, które będzie wychowywać sama, starsza niedawno straciła syna.
Michał Czerniak
Artykuł wyświetlono 2106 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›