Brązowi medaliści mistrzostw świata w żeglarstwie są już w domu i opowiadają o swoich wrażeniach, a my prezentujemy relację fotograficzną z tych trudnych zawodów.

W dniach 14-20 sierpnia na jeziorze Usma (Łotwa) odbyły się żeglarskie mistrzostwa świata w klasie micro. W regatach wystartowała załoga jachtu mBank.pl Małachowski w składzie: Jakub Bączek (Bielsko-Biała), Bartosz Szymik (Żywiec) oraz Robert Janiszewski (Łódź). Nasz portal objął nad nią patronat medialny.

Jak opisuje załoga, która na swoim koncie ma już wiele sukcesów, dwa pierwsze dni były dla nich brutalnym ciosem w twarz. Na metę przypływali w środku stawki albo na dobrym miejscu, ale z falstartem. Kilka błędnych decyzji na brzegu odnośnie doboru żagli oraz na wodzie przyczyniło się do tego, iż po dwóch dniach zajmowali odległe, szóste miejsce.

Dopiero trzeci dzień napełnił ich serca nadzieją. W biegu długodystansowym popłynęli 
szybko, ostro i bardzo dobrze taktycznie. - Obudziliśmy się, odrodziliśmy - podkreślają nasi żeglarze. W ten sposób po trzecim dniu przeskoczyli  na piąte miejsce, z 22. punktami straty do trzeciej załogi w dywizji Racer.

 - Nie wiedzieliśmy, czy uda nam się wskoczyć na podium, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy już na dobrej drodze - mówi Bartosz Szymik. Ta wiara w siebie sprawiła, że w ciągu dwóch kolejnych dni udało im się dokonać czegoś, co mogłoby się wydawać niemożliwe na imprezie takiej rangi.

 - Płynęliśmy szybko i zdecydowanie od startu do mety, walcząc o kolejne punkty aż do ostatniego biegu, który był wiatrowo najsilniejszym biegiem mistrzostw (do 6 w skali Beauforta), z ponad półmetrowymi falami, które wyrosły spod wody w ciągu kilku minut - opowiada Jakub Bączek.

Ostatecznie, załoga jachtu mBank.pl Małachowski zakończyła mistrzostwa świata na trzecim miejscu z ośmiopunktową przewagą nad czwartym zespołem, zdobywając tym samym tytuł drugiego wicemistrza świata w klasie micro - dywizji Racer.

 - Ten medal smakuje dużo lepiej niż zeszłoroczne mistrzostwo świata w dywizji Cruiser. Wtedy zwycięstwo w ostatnich dniach było prawie pewne - przyznaje zgodnie cała załoga. - Na Łotwie musieliśmy walczyć do końca z innymi zawodnikami, z własnymi ograniczeniami i słabościami, ale udało się!

Gratulujemy i życzymy naszej załodze kolejnych sukcesów!

mad