Większość z nas posiada w domu telewizor. Często to wokół niego toczy się rodzinne życie. Za każdym razem, gdy naciskamy przycisk pilota wydaje nam się, że spędzamy czas na zasłużonym, nieszkodliwym relaksie. Sztuka Bena Eltona pt. „Popcorn” - której premiera odbyła się wczoraj w bielskim Teatrze Polskim - pokazuje, że prawda jest zupełnie inna.

Fabuła spektaklu przypomina scenariusz filmu sensacyjnego. W czasie gali oscarowej do domu znanego reżysera, Bruce’a Delamitri (w tej roli Grzegorz Sikora) specjalizującego się w kręceniu krwawych produkcji kinowych, włamuje się dwoje młodych ludzi - Wayne (Bartosz Obuchowicz) i Scout (Magdalena Gera). Nie są to jednak przeciętne złodziejaszki, ale fani filmów swojej ofiary, którzy wzorują się na wykreowanych przez reżysera bohaterach. Bruce wprawdzie wraca do domu z upragnionym Oscarem, lecz tej samej nocy staje wobec trudnych wyborów i musi zmierzyć się ze śmiercią.

 - Jest to sztuka bardzo atrakcyjnie napisana – twierdzi Robert Talarczyk, dyrektor Teatru Polskiego i jednocześnie reżyser spektaklu. - Widzowie znajdą w niej elementy czarnej komedii, thrillera, kryminału. Ale kryje także głębsze przesłanie. Każdy z nas przecież ogląda telewizję. Ten spektakl pokazuje, w jaki sposób jesteśmy manipulowani przez media. Dlatego namawiam Państwa, aby zamiast wieczoru przed telewizorem, wybrać np. spacer i to najlepiej w kierunku teatru.

Gościnnie w sztuce występuje Bartosz Obuchowicz, który na próby do bielskiego teatru przyjeżdżał prosto z planu filmu pt. ”Westerplatte", kręconego na Litwie. Z kolei w roli operatora wystąpił człowiek na co dzień odpowiedzialny za sprawy medialne w teatrze, Bartłomiej Kubica.

Ben Elton należy do nurtu "Cool Britannia”, który na wyspach brytyjskich rozwinął się w latach 90-tych ubiegłego wieku. Polskim widzom artysta jest znany przede wszystkim jako twórca seriali komediowych, m.in. "Czarnej żmii” i "Cienkiej niebieskiej linii”. W swoich dramatach Elton krytykuje politykę globalną i płaskie, konsumpcyjne społeczeństwo.

Twórcy przedstawienia w Teatrze Polskim kładą nacisk na wymowę dramatu Bena Eltona. Skromna scenografia, przypominająca telewizyjne studio nagraniowe, pozwala widzowi skupić uwagę na fabule. Taka teatralna poetyka wymaga odpowiednich umiejętności aktorskich. Zadaniu temu sprostali szczególnie sceniczni "urodzeni mordercy”, czyli Bartosz Obuchowicz w roli Wayne’a i Magdalena Gera jako Scout. Na tle innych postaci w tej sztuce ich kwestie były naturalne, a przez to autentyczne i silnie oddziałujące na emocje widza.          

Talarczyk stworzył sztukę łączącą tradycyjne formy przekazu teatralnego (skupienie uwagi widza na dialogach i monologach postaci) z nowoczesnością (obecność kamery i telebimu na scenie, ekrany telewizyjne ustawione w różnych miejscach widowni, drażniące wykorzystanie konwencji sitcomu w formie nagranego śmiechu widowni). Zabieg ten przekornie daje wrażenie kreowania rzeczywistości, którą dramat krytykuje.

Wayne i Scout tak bardzo wierzą w siłę telewizji, że próbują usprawiedliwić swoje postępowanie poprzez uznanie siebie za bezmyślne ofiary medialnej kultury przemocy. Zgodnie z teorią Lisy Taylor, współautorki książki pt. "Medioznastwo”, największym problemem fanów jest to, że nie mają kontroli nad przedmiotem swojej pasji. Bohaterowie dramatu Bena Eltona próbują tę kontrolę zyskać, co staje się źródłem konfliktu tragicznego.

 - Nic nie daje takiej władzy, jak zabijanie - mówi Wayne, któremu wydaje się, że zapanował nad poglądami ukochanego reżysera, a przy okazji stał się gwiazdą telewizyjną.

Ciekawą kwestią w sztuce Eltona jest także obraz amerykańskiego społeczeństwa. Bruce żyje w hollywoodzkim świecie pełnym twórczej pasji, bogactwa, przepychu i kiczu. Wayne i Scout należą do niższej kasty ,,lumpów”, którzy idą do kina, by oglądać filmy Bruce’a. Są prości, biedni i zdolni do najgorszych zbrodni, ale jednocześnie potrafią za swoje motto obrać hasło - "miłość i chwała”, które nie miałoby prawa bytu w świecie reżysera.

Film Bruce’a Delamitri, który zmienił życie bohaterów tej sztuki jest zatytułowany "Prawdziwi Amerykanie”, co w ironiczny sposób potwierdza krytyczną postawę autora dramatu. Wayne kilkakrotnie podkreśla, że jest prawdziwym Amerykaninem i dlatego świadomie podejmuje decyzje o dokonaniu zbrodni.

 - "Popcorn”, to krytyka globalnej wioski, którą kreują media, usypiając umysły odbiorców – podkreśla Talarczyk.

Sztuka Bena Eltona pyta współczesnego odbiorcę kultury o to, czy jeszcze potrafi odróżnić prawdziwe emocje od tych, wykreowanych przez kulturę masową. Tytułowa przekąska jest  metaforą bezkrytycznego odbioru świata mediów, gier komputerowych i kompleksów kinowych.

                                                                                               Agnieszka Pollak-Olszowska