Kapela powstała przed pięcioma laty. Obecnie w skład zespołu Psio Crew wchodzi aż dziewięć osób. Mieszkają i tworzą w Bielsku-Białej, gdzie styka się cywilizacja miejska z kulturą górali beskidzkich. Specyficzne połączenie góralskiego folkloru z różnymi stylami muzycznymi dało wprost wybuchowy efekt. Tygiel dźwięków zgrabnie „odziany” w muzykę ludową został szybko zauważony przez krytyków i publiczność.
 
Bielszczanie zaliczyli wiele prestiżowych festiwali, m.in. Siget Festiwal (Budapeszt, Węgry), Bul Bul Festiwal (Baku, Azerbejdżan), Rudolstadt (Niemcy) i Jerusalem Art & Craft Fair (Izrael). Grupa otrzymała nagrodę Machinery za Debiut 2007 przyznaną przez miesięcznik Machina. W 2008 roku artyści z Psio Crew nominowani byli do Fryderyka w dwóch kategoriach: Album Etno/Folk oraz Nowa Twarz Fonografii.
 
Kochają beskidzkie korzenie
 
Członkowie zespołu często podkreślają, że najwięcej zawdzięczają miejscu, z którego pochodzą. W tekstach ich piosenek przewija się motyw Bielska-Białej i otaczających to miasto gór. - Od początku czuliśmy wspólną potrzebę utworzenia takiej grupy, dzięki której nasze zamiłowania muzyczne zostaną osadzone w realiach miejsca, gdzie urodziliśmy się i żyjemy - podkreśla skrzypaczka Anna Kukioła.
 
Mimo niewątpliwych sukcesów, „sodówka” nie uderzyła im do głów. - Często bywało, że pytano nas, dlaczego nie pojedziecie do „warszawki”? Tam jest mnóstwo możliwość i tam jest szansa, aby wypłynąć – opowiada perkusista Mikołaj Stachura. – Uważamy, że nie warto wyjeżdżać za chlebem. Nam się nigdzie nie pali. Wolimy specyfikę otoczenia, w którym obecnie się znajdujemy.
 
Pierwszy album kapeli wywołał sporo szumu. Nie tylko dlatego, że krążek nosi tytuł „Szumi Jawor Soundsystem”. Tomasz Michniewicz w jednej ze swoich recenzji w „Polityce” napisał: - Znakomity materiał eksportowy, znakomity dowód, że można sprzedać polski folklor w nie konfekcyjny sposób. Zupełnie w kontrze do Golec u’Orkiestry czy Zakopowera.
 
Trudno nie zgodzić się z tą opinią. Obecnie muzycy spod znaku Psio Crew szykują kolejną folkową „bombę” nasyconą góralską energią. Zawartość ich drugiej płyty zwiastuje wydany we wrześniu singiel „Baciar”.
 
 - Nie będziemy brnęli w utarte schematy - zapewnia Ania. - Ten materiał pójdzie nieco innym szlakiem. Powstanie kilka kawałków, które będzie można usłyszeć jedynie w wersji płytowej. Nie będą grane „na żywo”.
 
Nowe utwory będą bardziej dynamiczne. Mikołaj: - Płyta będzie żwawsza. Numery na nowy materiał mamy już w głowie. Teraz trzeba przenieść tę muzykę na instrumenty.
 
Polak, Gruzin…dwa bratanki
 
Muzycy ze stolicy Podbeskidzia odwiedzili w październiku Gruzję, gdzie kilkakrotnie zaprezentowali się publiczności. Członkowie kapeli nie kryją zachwytu, jaki ogarnął ich po wizycie tym daleki, kaukaskim kraju.
 
 - W Gruzji panuje absolutnie urzekająca atmosfera - wspomina Mikołaj. - To kraj, którego nie można traktować bez emocji. Wydaje mi się, że Gruzini są mentalnie bardzo podobni do nas. Być może wpływ miał na to ucisk ZSRR na oba narody. Gruzini, podobnie jak Polacy, są bardzo otwarci i nade wszystko gościnni. I te kobiety…Są przepiękne.
 
Niepodległość Gruzji jest nadal zagrożona przez rosyjskie imperium. Mieszkańcy Tibilisi nie rozmawiają jednak głośno na temat wielkiego sąsiada, ale manifestują swoją niechęć poprzez wywieszanie flag Unii Europejskiej i NATO oraz wszechobecne napisy „STOP RUSSIA”.
 
                                                                     Bez mąki chleba nie będzie
 
Poza bagażem pozytywnej energii, jaką bielszczanie przywieźli z odległej Gruzji, zdarzają się też mniej przyjemne eskapady. Kiedyś zespół Psio Crew miał zagrać dla holenderskiej Polonii w miejscowości Vaals. Występ nie doszedł jednak do skutku, bo zawinili pracownicy Ambasady RP.
 
 - Jako dziewięcioosobowy skład musimy mieć odpowiednie warunki ku temu, aby zaprezentować swoją twórczość - tłumaczy Ania. - Organizatorzy twierdzili, że skoro Tadeusz Drozda mógł dać koncert za pomocą odtwarzacza CD i mikrofonu, to i my możemy. Wyobraźmy sobie taką sytuacje, gdy piekarz dostaje do wypieku chleba tylko wodę i drożdże. Bez mąki ani rusz. Ostatecznie członkowie zespołu chwycili instrumenty i zaprezentowali się Polonii w wersji „unpluged”.
 
                                                                              Paweł Hetnał