Ambasador dla Sprawiedliwych
Wczoraj w siedzibie Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Bielsku-Białej odbyła się wzruszająca uroczystość. Troje bielszczan, Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata otrzymało honorowe obywatelstwo Izraela.
Władysław Miazgowicz i jegoż żona, śp. Marta Miazgowicz wraz z rodziną uratowali dwie siostry - Reginę i Helenę Schreiber, uciekinierki z getta w Stalowej Woli. Przez kilka miesięcy Miazgowiczowie ukrywali kobiety i dostarczali im pożywienie. W ten sposób siostry doczekały wyzwolenia.
W imieniu Sprawiedliwych honorowe obywatelstwo z rąk ambasadora Izraela Zvi Rav Nera odebrała ich najstarsza córka Krystyna Ślezińska. Niestety, pan Władysław, który kilka dni temu skończył sto lat, nie mógł pojawić się na uroczystości osobiście. Córka Krystyna ze wzruszeniem w oczach opowiedziała historię rodziców. Tłumaczyła, że podstawowymi wartościami był dla nich Bóg, Honor i Ojczyzna. Dlatego nie mogli postąpić inaczej. Jej zdaniem, podziękowania i słowa uzania należą się wszystkim ludziom ze wsi, w której mieszkali. Gdyby nie ich lojalność, zarówno ukrywane Żydówki, jak i cała rodzina Miazgowiczów zostaliby zapewne zabici.
- W imieniu rodziców dedykuję to Honorowe Obywatelstwo właśnie tym ludziom. Przecież oni mogli wydać rodziców, żądać okupu, a jednak tego nie zrobili - mówiła pani Krystyna, która w 1963 roku sprowadziła się do Bielska-Białej, a kilka lat później przyjechali za nią rodzice.
Historia pana Władysława Porębskiego, kolejnego uhonorowanego, jest podobna. Podczas wojny mieszkał we wsi Bujaków, niepodal Bielska. To właśnie tam razem ze swoją rodziną przez 1,5 roku ukrywali w sumie ok. 30 osób pochodzenia żydowskiego, spośród których siedmioro mieszkało u nich przez cały ten okres.
- Wszystkie honory, które mnie spotykają chcę przekazać swojej rodzinie. Byłem wtedy młody i po prostu w tym uczestniczyłem, ale to moi rodzice podjęli taką decyzję. To oni są bohaterami, nie ja - podkreślał pan Władysław i podobnie jak pani Krystyna przekonywał, że udział w ratowaniu Żydów miała cała wioska. - Część osób ukrywaliśmy na strychu, część w stodole. Za każdym razem, kiedy przez wieś przechodził patrol przeżywaliśmy chwile strachu.
Ale zanim Sprawiedliwi odebrali honorowe obywatelstwo, głos zabrał ambasador Izraela. Jego zdaniem, nieistotne jest, czy uratowało się 30 osób czy dwie, bo ryzyko było takie samo. Każdemu, kto pomagał Żydom groziła kara śmierci i to dla całych rodzin.
- Dzięki temu, co zrobili ci ludzie w tamtych ciężkich czasach my żyjemy i tu jesteśmy - mówił ambasador Zvi Rav Ner. - Na rożnych uroczystościach wręczania medalu Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata ze strony uratowanych przyjeżdża 30, 40 osób. To pokazuje, że bohaterowie, których dziś honorujemy nie uratowali jednego człowieka, ale całe pokolenia. Sami nie uważają się za bohaterów. Wielu z nich uważało, że tak po prostu trzeba robić, mimo, że groziła kara śmierci. I rzeczywiście, wielu Sprawiedliwych oddało życie, ratując Żydów.
Ambasador nie ukrywał, że zadając sobie pytanie, czy i on postąpiłby podobnie, nie jest pewny, jaka byłaby odpowiedź. Na szczęście, wśród Polaków byli tacy, którzy nie zawahali się. Do tej pory 6 350 z nich otrzymalo za to wyróżnienie Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. To najwięcej ze wszystkich państw w Europie.
Na uroczystości obecny był Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich, wicewojewoda śląski Piotr Spyra oraz prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult. Ten ostatni wyraził dumę, że uhonorowane osoby mieszkają właśnie w naszym mieście.
Władysław Miazgowicz i jegoż żona, śp. Marta Miazgowicz wraz z rodziną uratowali dwie siostry - Reginę i Helenę Schreiber, uciekinierki z getta w Stalowej Woli. Przez kilka miesięcy Miazgowiczowie ukrywali kobiety i dostarczali im pożywienie. W ten sposób siostry doczekały wyzwolenia.
W imieniu Sprawiedliwych honorowe obywatelstwo z rąk ambasadora Izraela Zvi Rav Nera odebrała ich najstarsza córka Krystyna Ślezińska. Niestety, pan Władysław, który kilka dni temu skończył sto lat, nie mógł pojawić się na uroczystości osobiście. Córka Krystyna ze wzruszeniem w oczach opowiedziała historię rodziców. Tłumaczyła, że podstawowymi wartościami był dla nich Bóg, Honor i Ojczyzna. Dlatego nie mogli postąpić inaczej. Jej zdaniem, podziękowania i słowa uzania należą się wszystkim ludziom ze wsi, w której mieszkali. Gdyby nie ich lojalność, zarówno ukrywane Żydówki, jak i cała rodzina Miazgowiczów zostaliby zapewne zabici.
- W imieniu rodziców dedykuję to Honorowe Obywatelstwo właśnie tym ludziom. Przecież oni mogli wydać rodziców, żądać okupu, a jednak tego nie zrobili - mówiła pani Krystyna, która w 1963 roku sprowadziła się do Bielska-Białej, a kilka lat później przyjechali za nią rodzice.
Historia pana Władysława Porębskiego, kolejnego uhonorowanego, jest podobna. Podczas wojny mieszkał we wsi Bujaków, niepodal Bielska. To właśnie tam razem ze swoją rodziną przez 1,5 roku ukrywali w sumie ok. 30 osób pochodzenia żydowskiego, spośród których siedmioro mieszkało u nich przez cały ten okres.
- Wszystkie honory, które mnie spotykają chcę przekazać swojej rodzinie. Byłem wtedy młody i po prostu w tym uczestniczyłem, ale to moi rodzice podjęli taką decyzję. To oni są bohaterami, nie ja - podkreślał pan Władysław i podobnie jak pani Krystyna przekonywał, że udział w ratowaniu Żydów miała cała wioska. - Część osób ukrywaliśmy na strychu, część w stodole. Za każdym razem, kiedy przez wieś przechodził patrol przeżywaliśmy chwile strachu.
Ale zanim Sprawiedliwi odebrali honorowe obywatelstwo, głos zabrał ambasador Izraela. Jego zdaniem, nieistotne jest, czy uratowało się 30 osób czy dwie, bo ryzyko było takie samo. Każdemu, kto pomagał Żydom groziła kara śmierci i to dla całych rodzin.
- Dzięki temu, co zrobili ci ludzie w tamtych ciężkich czasach my żyjemy i tu jesteśmy - mówił ambasador Zvi Rav Ner. - Na rożnych uroczystościach wręczania medalu Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata ze strony uratowanych przyjeżdża 30, 40 osób. To pokazuje, że bohaterowie, których dziś honorujemy nie uratowali jednego człowieka, ale całe pokolenia. Sami nie uważają się za bohaterów. Wielu z nich uważało, że tak po prostu trzeba robić, mimo, że groziła kara śmierci. I rzeczywiście, wielu Sprawiedliwych oddało życie, ratując Żydów.
Ambasador nie ukrywał, że zadając sobie pytanie, czy i on postąpiłby podobnie, nie jest pewny, jaka byłaby odpowiedź. Na szczęście, wśród Polaków byli tacy, którzy nie zawahali się. Do tej pory 6 350 z nich otrzymalo za to wyróżnienie Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. To najwięcej ze wszystkich państw w Europie.
Na uroczystości obecny był Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich, wicewojewoda śląski Piotr Spyra oraz prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult. Ten ostatni wyraził dumę, że uhonorowane osoby mieszkają właśnie w naszym mieście.
mad
Artykuł wyświetlono 2594 razy.
Galeria:
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy







Klauzula informacyjna ›