Zwycięski dla "Górali" sparing w Czeskim Cieszynie okazał się porażką wizerunku bielskiej piłki, a raczej bielskich kibiców. Podczas gdy kibice Podbeskidzia w spokoju dopingowali swoją drużynę, napadli ich chuligani z Bielska-Białej!

Sobotni sparingowy mecz między MFK Karwina i TS Podbeskidzie zakończył się dla piłkarzy z Bielska-Białej zwycięstwem 2:0. Wyjazd do Czeskiego Cieszyna należałby więc do udanych, gdyby nie pewien incydent (o spotkaniu pisaliśmy w artykule "Górale" pokonali Czechów).

Była 15-20 minuta meczu, kiedy w pobliże boiska podjechały dwa samochody na bielskich rejestracjach. Wysiadło z nich ok. ośmiu młodych mężczyzn ubranych w bluzy, które sugerowały sympatię dla bialskiego klubu. Grupka przyjezdnych podeszła w okolice boiska i zaatakowała ok. dziesięcioosobową grupę kibiców Podbeskidzia. Nie pomogło wstawiennictwo czeskich kibiców. Dopiero groźby wezwania policji rozproszyły napastników, którzy wsiedli do swoich samochodów i odejchali w stronę polskiej granicy.

Czeska policja przyjechała dopiero kilkanaście minut po całym zajściu i spisała zeznania świadków. Jak ustaliliśmy, bielscy policjanci nie zostali poinformowani o incydencie. Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że gospodrze spotkania pytali działaczy Podbeskidzia, czy potrzebna będzie ochrona na mecz. Ci jednak podziękowali, wierząc w kulturalny doping swoich kibiców. Nikt nie spodziewał się, że chuliganom z Bielska-Białej będzie chciało się jechać za granicę tylko po to, żeby zepsuć nasz wizerunek w oczach czeskich kibiców, działaczy i wielu dziennikarzy.

mad