Długi czerwcowy weekend był nadzwyczaj bezpieczny na drogach naszego miasta i powiatu bielskiego. Nie było żadnego wypadku! Złapano tylko trzech nietrzeźwych kierowców i odnotowano 30 kolizji.

Choć przez cztery minione dni obyło się bez poważnych incydentów drogowych, bielscy policjanci mieli co robić. M.in. za sprawą 17-latka, który sądził, że pieniądze, które wręczy funkcjonariuszom "załatwią sprawę" i nie odpowie za znieważenie stróżów prawa oraz utrudnianie im czynności służbowych. W efekcie tych złudzeń młody bielszczanin spędził początek wakacji w policyjnym areszcie. Grozi mu do dziesięciu lat za kratami.

Wszystko zaczęło się od... papierka po hamburgerze. Policjanci patrolujący bielską ul. Partyzantów zauważyli, że chłopak po wyjściu z restauracji szybkiej obsługi wyrzucił opakowania po hamburgerze na środek ulicy. Kiedy funkcjonariusze poprosili zatrzymanego o dowód osobisty, arogancki młodzieniec oscentacyjnie podrzucił do góry papierowy kubek z napojem i kopnął go na środek jezdni.

Policjanci szybko obezwładnili 17-latka, choć ten w czasie interwencji szarpał się i wyrywał, zwracając się do funkcjonariuszy wulgarnym słownictwem. Groził im też zwolnieniem ze służby na interwencję wysoko „postawionych” krewnych. Animuszu dodawał mu spożyty wcześniej alkohol. Badanie alkomatem wykazało bowiem, że odważny młodzieniec miał we krwi aż 1,5 promila alkoholu. Pobrano mu też krew do analizy na zawartość środków odurzających.

Noc spędził w policyjnym areszcie. Przed sądem odpowie za przestępstwa, których dopuścił się wobec interweniujących policjantów: usiłowanie wręczania korzyści majątkowej, utrudnianie czynności służbowych i znieważenie. Dodatkowo tłumaczyć się będzie za popełnione wykroczenia.

mad