Satysfakcja zamiast pensji
W ramach przeglądu ,,Teatr działa!” w bielskim hotelu ,,President” spotkali się dziś znani dramatopisarze z całej Polski, żeby opowiedzieć o swoich doświadczeniach i funkcjonowaniu we współczesnym polskim systemie teatralnym. Twórcy narzekali na swoje pensje.
- To wyjątkowy czas dla dramaturgów - podkreślał Artur Pałyga, który pisze sztuki dla bielskiego Teatru Polskiego. - Teatry są otwarte dla nowych pisarzy, ale jednocześnie mam poczucie pewnego dyskomfortu. Wynika on z tego, że traktuje nas się jak innych pracowników teatru, przez co jesteśmy częścią rynku i piszemy na zamówienie reżyserów.
Dramaturdzy zwracają uwagę na niestabilność swojego zawodu. W konsekwencji część zdolnych ludzi z niego rezygnuje, żeby po prostu móc utrzymać rodzinę. Młodzi twórcy borykają się nie tylko z trudnościami finansowymi, ale także z brakiem perspektyw. Jeżeli nawet wygrają jakiś konkurs i ich sztuka zostanie wystawiona, to teatr często nie proponuje im stałej współpracy.
- Wiele osób mówi, że obecnie jest dobry czas dla dramaturgów, bo organizuje się w Polsce liczne konkursy, w których autor zwycięskiego dramatu otrzymuje nagrodę pieniężną - mówiła Małgorzata Sikorska-Miszczuk, której sztuki są wystawiane również w zagranicznych teatrach. - Proszę sobie wyobrazić, że każdy z Państwa co miesiąc startuje w konkursie o swoją własną pensję i nie wiadomo, czy go wygra. Polska jest krajem, który marnuje talenty. Wielu zdolnych ludzi z powodu braku stałych dochodów odchodzi z tego zawodu.
Wtórował jej inny dramaturg i dziennikarz, Paweł Demirski: - W Polsce mało się płaci za pisanie. Moim zdaniem, zamiast organizować niektóre konkursy i festiwale, powinno się dofinansować stypendia dla młodych dramaturgów lub wzorem innym krajów europejskich umożliwić im roczną rezydencję w danym teatrze.
Agnieszka Pollak-Olszowska
Artykuł wyświetlono 1039 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›