"Dworzec, który straszy"- to o bielskim dworcu kolejowym o poranku. Zdaniem radnej Bożeny Kotkowskiej, odremontowany przy dużym udziale środków z miasta dworzec jest "antywizytówką" Bielska-Białej. Wszystko przez bezdomnych. "O godz. 4-tej rano wyjeżdżałam do Warszawy. To była tragedia. Dwudziestu bezdomnych spało na dworcu. Smród... "- relacjonuje bielska radna. Prezydent miasta Jacek Krywult przyznaje, że nie za bardzo wie jak rozwiązać ten problem. Dworzec podlega kolejom, a przedstawiciele PKP po prostu nie reagują na miejskie monity. "Piszemy... i nic. Chyba trzeba będzie napisać pismo do szefa PKP"- mówi Krywult.